Forum Ewangelizacyjne e-SANCTI.net

Pełna wersja: Kurs "Paweł"
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Stron: 1 2 3 4 5 6
A ja myślę że po każdym kursie towarzyszyła jego uczestnikom ta sama łaska tylko nie umieli jej należycie wykorzystać. Chodzi mi o stronę organizacyjną głównie.
Talmid napisał(a):To rewlacyjny wynik =D> jak Wam się udało go osiągnąć?

Po prostu, Talmidzie, u nas była konkretna selekcja, kto emocjonalnie i duchowo dorósł do tego kursu z wszystkimi jego konsekwencjami i treściami. Pasterz znał osoby, które wysyłał, po powrocie nikt nie był zostawiany sam sobie ale na miarę talentów i możliwości angażowany w działalność zorganizowaną. A formacja dalsza zakładała kładzenie nacisku na kontynuację p2p Uśmiech Oczko

Krótko mówiąc nie wysyłano ludzi tabunami żeby każdy "zaliczył" kurs, ale zgodę otrzymały one po rozmowie z pasterzem, tudzież kierownikiem duchowym.
No tak to wszystko wyjaśnia gdyby nie było tej selekcji to wyniki pewnie byłyby porównywalne do naszych.
Po prostu wydaje mi się że jednak słusznie jest wysyłać osoby gotowe do podjęcia dzieła, niż żeby dopiero po latach miałyby odgrzebywać z pamięci kurs gdy do ewangelizacji "dorosną" Oczko
W sumie ważne jest jak w każdej ewangelizacji,nawet tej indywidualnej by być wytrwałym; nie lękać się,co kto o naszej ewangelizacji pomyśli i najważniejsze to się przełamać wewnętrznie oraz nie zrażać się niepowodzeniami. Nikt nie powiedział,że ewangelizacja daje owoce od razu. Zresztą sam Św.Paweł to potwierdził, że człowiek sieje a Bóg daje wzrost.

Offtopując, spróbowałem się już kilka razy przełamać przed ewangelizowaniem i okazało się,że to co wydawało się przedtem górą stało się zaledwie pagórkiem. Nie trzeba zaraz głosić od razu kerygmatu. Po prostu najzwyczajniej na świecie wystarczy zaprosić drugą osobę na Różaniec, Drogę Krzyżową, spotkanie wspólnoty charyzmatycznej,modlitwę uwielbienia czy na mszę. To,że na początku nic z tego nie będzie nie musi nas wcale przygnębiać. Jeśli ktoś nam odpowie: "Dziękuję" to my nie ponawiajmy naszej zachęty tylko idźmy do innych osób. Piszę tu akurat o ewangelizacji ulicznej.

Ewangelizacja to zawsze wysiłek i łatwo nie będzie.
Annnika napisał(a):Po prostu wydaje mi się że jednak słusznie jest wysyłać osoby gotowe do podjęcia dzieła, niż żeby dopiero po latach miałyby odgrzebywać z pamięci kurs gdy do ewangelizacji "dorosną" Oczko
Ja mam akurat na ten temat całkiem odmienne zdanie.
Uważam, że na Kurs Pawła powinno się jechać w pierwszym możliwym terminie po Filipie, a to dlatego że jeżeli ktoś spotkał Jezusa to z pewnością zacznie ewangelizować. A jeśli nie zrobi kursu Pawła to z pewnością będzie to robił całkowicie źle, będzie popełniał mnóstwo błędów i więcej tym może zaszkodzić niż pomóc. A że tak jest to wystarczy popatrzeć na to forum ile tu ludzie błędów popełniają. A im dłużej będzie zwlekał tym bardziej w nim te złe nawyki się zakorzenią i tym trudniej będzie mu ewangelizować prawidłowo. Pewne rzeczy w ewangelizacji trzeba robić odruchowo bo tu nie ma czasu na zastanowienie, a zatem trzeba mieć głęboko zakorzenie w psychice właściwe odruchy. Oczywiście nie wszyscy od razu po kursie Pawła wszystko zrozumieją i zapamiętają, ale z czasem, gdy będą powtarzać tę wiedzę i praktykować to będą wiedzieć jak należy ewangelizować. Mogą też przecież zawsze zapytać osoby bardziej doświadczonej, na tym forum chociażby.
Znałem też wiele osób, które przez kilkanaście lat ewangelizowały bez kursu Pawła, z tej prostej przyczyny, że go poprostu w Polsce nie było. Myślały, że robią to bardzo dobrze jednak się okazało że po kursie dopiero zobaczyły jak wiele błędów popełniały.

[ Dodano: Pon 25 Lut, 2008 18:15 ]
Polonium napisał(a):Nie trzeba zaraz głosić od razu kerygmatu. Po prostu najzwyczajniej na świecie wystarczy zaprosić drugą osobę na Różaniec.
A Ty to chyba jeszcze na kursie Pawła nie byłeś.
To prawda Talmid, że na Pawle nie byłem, ale uważam, że nie o to w ewangelizacji chodzi,żeby każdej napotkanej osobie głosić od razu kerygmat. Zaczyna się najpierw od rzeczy drobnych a potem wypływamy na głębię.

Kerygmat można głosić słowami, śpiewem i czynami miłości. Można nawet skorzystać z mediów katolickich, jeśli dopuszczą na antenę. Każde bowiem radio posiada tzw.ramówkę, czyli są ramy czasowe na daną audycję.

Oczywiście,że nie wyjdziemy na ulicę od razu głosząc kerygmat, gdyż należy być ostrożnym, by Słowa nie narazić na znieważenie.
Cytat:Kerygmat można głosić słowami, śpiewem i czynami miłości.
Można dawać świadectwo słowami, śpiewem i czynami miłości, tylko jeśli nie głosi się kerygmatu, to potem jest tak, jak z nimi:
Cytat:Kiedy Apollos znajdował się w Koryncie, Paweł przeszedł okolice wyżej położone, przybył do Efezu i znalazł jakichś uczniów. Zapytał ich: «Czy otrzymaliście Ducha Świętego, gdy przyjęliście wiarę?» A oni do niego: «Nawet nie słyszeliśmy, że istnieje Duch Święty». «Jaki więc chrzest przyjęliście?» - zapytał. A oni odpowiedzieli: «Chrzest Janowy». «Jan udzielał chrztu nawrócenia, przemawiając do ludu, aby uwierzyli w Tego, który za nim idzie, to jest Jezusa» - powiedział Paweł. Gdy to usłyszeli, przyjęli chrzest w imię Pana Jezusa.

Kerygmat to pierwszy "rzut" Dobrej Nowiny w nasze życie, który pozwala nam spotkać żywego Jezusa. To pierwsze ociosanie bryły pod rzeźbę. Jeśli zaczniesz od rzeźbienia ornamentów i lakierowania drewna, całość może ładnie wyglądać, ale nie będzie mieć kształtu, pozbawiona będzie sensu.
Dziękuję, Omyk.
Polonium napisał(a):uważam, że nie o to w ewangelizacji chodzi,żeby każdej napotkanej osobie głosić od razu kerygmat. Zaczyna się najpierw od rzeczy drobnych a potem wypływamy na głębię.

I po to właśnie i dlatego właśnie kerygmat. To mleko dla niemowląt, doskonale strawialne, bez ciężko strawnych dodatków, a pełnowartościowe na tym etapie rozwoju.

omyk napisał(a):Kerygmat to pierwszy "rzut" Dobrej Nowiny w nasze życie, który pozwala nam spotkać żywego Jezusa. To pierwsze ociosanie bryły pod rzeźbę. Jeśli zaczniesz od rzeźbienia ornamentów i lakierowania drewna, całość może ładnie wyglądać, ale nie będzie mieć kształtu, pozbawiona będzie sensu.

Za to porównanie masz "pomógł". Piękne.
Polonium napisał(a):To prawda Talmid, że na Pawle nie byłem,
To nie zwlekaj z tym już dłużej tylko pojedź jak najprędzej. Sam się przekonasz, że było warto. A jak już wrócisz z tego kursu to będziesz napewno Wielkim Ewangelizatarem. :jupi: Masz do tego duże, wrodzone predyspozycje. Ja się na tym znam. Wiesz mi, zajmuje się tym wiele lat. Uśmiech
Cytat:Kerygmat to pierwszy "rzut" Dobrej Nowiny w nasze życie, który pozwala nam spotkać żywego Jezusa. To pierwsze ociosanie bryły pod rzeźbę. Jeśli zaczniesz od rzeźbienia ornamentów i lakierowania drewna, całość może ładnie wyglądać, ale nie będzie mieć kształtu, pozbawiona będzie sensu.
To szczera Prawda. Niestety jednak - kurs Paweł nie głosi prawdziwego Karygmatu. Bardzo cenię Floresa, jednak tu się mu "omsknęło" mocno - kurs jest kalką z protestanckiego, fałszywego kerygmatu.
Ale fakt faktem że nawet ten kerygmat,co do któego ja osobiście jako laiczka nie mam zastrzeżeń Oczko - jest świetnym wstępem do zaczęcia nowego życia z Bogiem.
Niestety, budzi wiele problemów z prawidłowym pojmowaniem wiary i otwiera drogę do licznych błędów - niestety niekiedy również do porzucenia Kościoła.
FLores troszkę tu się nadmiernie (podobnie zresztą jak wielki i zasłużony polski pionier - ks.Blachnicki) zasugerował "metodą" przyjmując nieświadomie wiele błędnych (lub prowadzących do błędu) treści.
I nie jest to zarzut do żadnego z nich - raczej do braku dozoru duszpasterskiego z baaardzo wysokich miejsc hierarchii.
Ale to już inna rozmowa.

[ Dodano: Czw 28 Lut, 2008 23:51 ]
Trzeba tu uważać, bo doraźne "sukcesy" (ich wrażenie budują "świadectwa" wygłaszane po... kilku godzinach od "nawrócenia") przysłaniają widok.

Niech mi będzie wolno zacytować obecnego papieża z czasów gdy był prefektem kongregacji:
Cytat:„Tu jednak kryje się także pewna pokusa – pokusa niecierpliwości, pokusa dążenia do natychmiastowego, wielkiego sukcesu, pokusa wyścigu do wielkich liczb. To wszakże nie jest metoda Boża. Do Królestwa Bożego, a więc także do ewangelizacji, która jest narzędziem i nośnikiem Królestwa Bożego, odnosi się przypowieść o ziarnku gorczycy (por. Mk 4,31-32). Królestwo Boże rozpoczyna się wciąż na nowo od tego znaku. Nowa ewangelizacja nie może być próbą natychmiastowego przyciągnięcia – za pomocą nowych, bardziej wyrafinowanych metod – wielkich mas ludzi, którzy oddalili się od Kościoła. Nie, nie na tym polega obietnica nowej ewangelizacji. Podjąć nową ewangelizację znaczy: nie zadowalać się tym, że z ziarnka gorczycy wyrosło wielkie drzewo Kościoła powszechnego, nie sądzić, że to wystarczy, jeśli w jego listowiu mogą się zagnieździć najróżniejsze ptaki, ale zdobyć się na odwagę rozpoczęcia od nowa, z pokorą – od skromnego ziarenka, pozwalając Bogu zrządzić, kiedy i jak ma się ono rozwinąć (por. Mk 4,26-29). Wielkie sprawy zawsze zaczynają się od małego ziarenka, a masowe ruchy są zawsze nietrwałe […]. To prawda, Bóg nie przywiązuje wagi do wielkich liczb, zewnętrzna potęga nie jest znakiem Jego obecności. Wiele Jezusowych przypowieści wskazuje na taką właśnie logikę Bożego działania, odpowiadając w ten sposób na obawy uczniów, którzy oczekiwali od Mesjasza zupełnie innych sukcesów i znaków – sukcesów w rodzaju tych, jakie proponował Chrystusowi Szatan: dam Ci to wszystko, wszystkie królestwa świata… (por. Mt 4,9). Co prawda, Paweł pod koniec swego życia był przekonany, że zaniósł Ewangelię aż po krańce ziemi, ale chrześcijanie tworzyli wówczas małe wspólnoty rozproszone po świecie i wedle doczesnych kryteriów byli pozbawieni znaczenia. W rzeczywistości jednak byli odrobiną zaczynu, który od wewnątrz przenika ciasto, i nosili w sobie przyszłość świata (por. Mt 13,33). Stare przysłowie powiada: «Sukces nie jest imieniem Bożym». Nowa ewangelizacja musi wpisać się w tę tajemnicę ziarnka gorczycy i nie powinna zabiegać, aby natychmiast wyrosło z niego wielkie drzewo. Żyjemy albo osłonięci wielkim drzewem, które już wyrosło, albo w niecierpliwym oczekiwaniu, żeby wyrosło drzewo jeszcze większe, jeszcze bardziej żywotne – a powinniśmy przyjąć tajemnicę, że Kościół jest zarazem wielkim drzewem i małym ziarenkiem. W dziejach zbawienia zawsze trwa jednocześnie Wielki Piątek i Niedziela Wielkanocna […]”.
/Nowa ewangelizacja – przemówienie kard. Josepha Ratzingera, prefekta Kongregacji Nauki Wiary, 9 grudnia 2000 w Rzymie. Całość wystąpienia można przeczytać pod adresem http://www.apologetyka.katolik.pl\odnowa...\index.php./

Żebym został dobrze zrozumiany - dobrze że kurs Pawła jest. Źle, że jest przyjmowany bezrefleksyjnie i nie jest modyfikowany (no, Koinonia Jan Chrzciciel go modyfikowała, ale w przeciwną stronę)
Marek MRB napisał(a):"aby natychmiast wyrosło z niego wielkie drzewo."(cytat z Ratzingera)
To chyba nam nie grozi na razie :wink: jeśli chodzi o ewangelizację jest bardzo mało skuteczna.. Raczej ludzie przynajmniej w Warszawie to odchodzą od kościoła. Jak się popatrzy po wspólnotach warszawskich to zdecydowana większość to osoby przyjezdne, a rdzennych warszawiaków od pokoleń to jak na lekarstwo. :cry:
Stron: 1 2 3 4 5 6
Przekierowanie