Forum Ewangelizacyjne e-SANCTI.net

Pełna wersja: Czy Nowa Ewangelizacja demontuje kościół?
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Stron: 1 2 3 4 5 6 7 8
Bozy_Wariat napisał(a):A nie mogę tego tematu znaleźć.
W temacie o charyzmacie modlitwy językami.
Bozy_Wariat napisał(a):Wiadomo, że gdzie wielkie działanie Boże, tam większe ataki szatana, by to zepsuć.
Zgadza się. Stąd postulat, by dobrze selekcjonować to, co dzieje się w poszczególnych wspólnotach uskuteczniających Nową Ewangelizację.
Czym dla ks. jest nowa ewangelizacja?
Czym jest wspólnota ją "uskuteczniająca"? (w czym się to przejawia)
Wspólnota jest potrzebna chrześcijaninowi. Owszem każdy należy do Kościoła Katolickiego. Jednak współwyznawców jest bardzo dużo. Kiedy ktoś pyta o Wspólnotę ma na myśli grupę istniejącą w obrębie Kościoła Katolickiego. Wspólnota jest to środowisko ludzi, którzy mają Wspólny cel: żyją dla Boga, chcą Go uwielbiać i dążyć do świętości. Łatwiej jest żyć, kiedy jesteśmy w grupie, gdzie ludzie nas wesprą. Gdzie możemy wspólnie się modlić a także wspólnie sobie pomagać. Gdzie się rozumiemy. Trudno jest być samotną wyspą. Człowiek jest istotą społeczną. A i szatanowi łatwiej jest złamać kogoś w wierze, gdy ten ktoś jest sam. I nie chodzi tu tylko i wyłącznie o Wspólnotę Odnowy. Kościół katolicki jest tak bogaty, że daje do wyboru Wspólnoty i każdy może wybrać tę, która najbardziej odpowiada jego duchowości i wcale nie musi to być Odnowa.

[ Dodano: Pią 29 Sie, 2008 15:30 ]
Do Księdza Marka: dobrze selekcjonować, to znaczy?
omyk napisał(a):No więc prosząc o argumenty, prosiłam właśnie o te poważne.
np. grupa bez rozeznania czegokolwiek prowadzi modlitwy nie wiedząc czy dane charyzmaty wogóle posiada.
Albo ktoś komu został rozeznany charyzmat proroctwa bawi się w czytanie w przyszłości, w drobnostkach.
Osoba tak mocno zmotywowana do ewangelizacji, ze sama nie pracuje nad sobą a innym podkopuje życie.

Dalej mam pisać?
Byłam w Odnowie i czasmi to człowieka aż coś bierze jak widział to [tutaj nie mówię o jednej grupie].
Dlatego selekcja jest potrzebna, dobre prowadzenie grupy aby ludzie nie stwali na głowie i dziwactw nie wymyślali. Wiara to nie zabawa w piaskownicy, że cokolwiek chcesz to możesz ulepić. Nie każda ulepiona przez ciebie rzec ma dobry wymiar.
Cytat:Czym dla ks. jest nowa ewangelizacja?
Dla mnie osobiście takie pojęcie nie funkcjonuje, albowiem Ewangelia jest jedna, niezmienna od 2000 lat. Głoszenie tejże Ewangelii to nie zabawy w stylu "happy-klappy pomarańcze" lecz konieczność widzenia tego, co się wokół dzieje, wiedzy, jak opanować kryzys, czy pomnożyć dobro oraz zdolność do działania, wykorzystując godziwe i godne środki do tego wszystkiego.
omyk napisał(a):Czym jest wspólnota ją "uskuteczniająca"? (w czym się to przejawia)
Do koloru, do wyboru: nie ma jednej konkretnej, tylko cały szereg rożnych a wszystkie one czerpią ze SNE jako "organu nadrzędnego".

[ Dodano: Pią 29 Sie, 2008 15:35 ]
Bozy_Wariat napisał(a):Do Księdza Marka: dobrze selekcjonować, to znaczy?
Twarde reguły rozeznawania duchowego - nade wszystko posłuszeństwo Kościołowi!
Ks.Marek napisał(a):[quote] Dla mnie osobiście takie pojęcie nie funkcjonuje, albowiem Ewangelia jest jedna, niezmienna od 2000 lat. Głoszenie tejże Ewangelii to nie zabawy w stylu "happy-klappy pomarańcze" lecz konieczność widzenia tego, co się wokół dzieje, wiedzy, jak opanować kryzys, czy pomnożyć dobro oraz zdolność do działania, wykorzystując godziwe i godne środki do tego wszystkiego.


A dlaczego Księdza zdaniem współczesne środki miałyby być niegodziwe? I jakie środki za takie ksiądz uważa w Nowej Ewangelizacji i dlaczego?
o. Pacyfik napisał(a):no... i tak powstają niezależne i obywatelskie ... sekty...
trzeba uwazac.....
i nie dac sie w to wkręcić... [-X
Powiedział franciszkanin, którego zakon powstał właśnie jako niezależna, oddolna inicjatywa obywatelska. :jupi:

Boży_Wariat napisał(a):Jeśli zaś Biskup nie wyraża zgody, pozostaje być posłusznym i modlić się, żeby jeśli to jest jest dzieło Boże, by Bóg sprawił, iż zgoda takowa będzie.
Zabawne doprawdy. Gdyby takie rozumowanie przyjąć to w Polsce SNE by do tej pory by nie było. Smutny
Procedura jest taka, że najpierw powstaje środowisko jakiegoś ruchu, a potem dostaje się rejestrację. Stare struktury, jak mówi Prado, zazwyczaj bywają oporne. Smutny

A że KeKaKo jest Dzieło Boże świadczy fakt, że projekt ten spotkał się z przychylnością KRK na całym świecie i rzecz jasna owoce. Uśmiech

A zatem jeśli jakiś biskup nie chce dać zgody wg swojego widzimisie to on jest nieposłuszny. Smutny

ks Marek napisał(a):Pięknie. Więc po co w ogóle Kościół? Wierni sami sobie dadzą radę...
Kościół to wierni, a hierachia to tylko służebny dodatek do wiernych. Uśmiech
Talmid napisał(a):ks Marek napisał/a:

Pięknie. Więc po co w ogóle Kościół? Wierni sami sobie dadzą radę...


Kościół to wierni, a hierachia to tylko służebny dodatek do wiernych.
_________________
Ciekawe podejście i powrót do podziałów. Biskupi, kapłani są potrzebni i to bardzo, bo nie wiem jakby lud funkcjonował bez nich.
I wszyscy jesteśmy sługami nieużytecznymi.
Ja myślę, ze zakon O. Pacific powstał w posłuszeństwie i jedności Kościołowi. A odnośnie SNE: co innego jak taka grupa nie ma jeszcze rejestracji, a co innego, gdy istnieje ona wbrew zakazowi Biskupa. Nie spotkałam się poza tym, żeby gdziekolwiek Jose Prado Flores zachęcał do nieposłuszeństwa Kościołowi.
Cytat:np. grupa bez rozeznania czegokolwiek prowadzi modlitwy nie wiedząc czy dane charyzmaty wogóle posiada.
Albo ktoś komu został rozeznany charyzmat proroctwa bawi się w czytanie w przyszłości, w drobnostkach.
Osoba tak mocno zmotywowana do ewangelizacji, ze sama nie pracuje nad sobą a innym podkopuje życie.
Ale co to ma do nowej ewangelizacji? Rachel, rozgraniczaj. Jednym jest brak rozeznania we wspólnocie, co zresztą jest złem, a drugim uznawanie nowej ewangelizacji za niepotrzebną! (co jest podobnym, lub większym złem).

Złem jest sytuacja, kiedy we wspólnocie posługuje się na hybił-trafił, bez rozeznania. Jeszcze większym jednak złem jest to, gdy taka wspólnota przestaje głosić Ewangelię. To doprowadza ją do kompletnego zatracenia. Dopóki ewangelizuje, spełnia swoje zadanie i jest w Kościele celowa - natomiast kwestię rozeznawania można naprawić, potrzeba pracy. Kiedy jednak przestaje ewangelizować - staje się właśnie kółkiem wzajemnej adoracji. Jest bezcelowa.

Przez to, że 5, 10, czy nawet milion ludzi zbłądziło, nie należy odrzucać Bożego planu dla Kościoła! To jest tok rozumowania ateisty, on też udowadnia, że Kościół jest od A do Z "be", bo kiedyś organizowano wyprawy krzyżowe. Litości...
Tak samo, jak wyprawa krzyżowa nie przekreśla Kościoła, tak samo błędy we wspólnotach nie przekreślają ewangelizacji.
Podobnie zresztą wspólnota w Koryncie, mimo, że obfitująca w dary Bożej łaski, nie potrafiła jednak ich dobrze wykorzystać w sposób uporządkowany i w posłuszeństwie.

Cytat:Ewangelia jest jedna, niezmienna od 2000 lat. Głoszenie tejże Ewangelii to nie zabawy w stylu "happy-klappy pomarańcze" lecz konieczność widzenia tego, co się wokół dzieje, wiedzy, jak opanować kryzys, czy pomnożyć dobro oraz zdolność do działania, wykorzystując godziwe i godne środki do tego wszystkiego.
Ok, zgoda. Jeśli więc widzimy konieczność ewangelizowania w 2008 roku, wśród osób, z których być może większość jest ochrzczona, ale nie znają Jezusa - widzimy nic innego, jak właśnie potrzebę nowej ewangelizacji.
Cytat:Istnieje wreszcie sytuacja pośrednia, zwłaszcza w krajach o chrześcijaństwie dawnej daty, ale czasem również w Kościołach młodych, gdzie całe grupy ochrzczonych utraciły żywy sens wiary albo wprost nie uważają się już za członków Kościoła, prowadząc życie dalekie od Chrystusa i od Jego Ewangelii. W tym wypadku zachodzi potrzeba "nowej ewangelizacji" albo "re-ewangelizacji".
omyk, nie ma odrzucenia tego co powstało po Soborze Watykańskim II.
Chodzi tylko o ukierunkowanie osób będących w tych ruchach aby nie głosiły herezji. Bo jeżeli skupiają się na swych odczuciach a nie ma codzinnego kontatku z Pismem Świętym, jest odrzucenie sakrametnów, to dziekuję ale co to za Ewangelizacja.
Wszystko się zaczyna od osoby , króra ewangelizuje.
Talmid, mylisz się, reguła św. Franciszka ostatecznie została przez papieża Innocentego III zatwierdzona. Franciszek niczego nie robił bez pozwolenia władzy kościelnej. Był posłuszny.
No tak Rachel, ale dlaczego od razu generalizować. Osoby, które opisałaś nie rozumieją istoty ewangelizacji, bo ewangelizacja zaczyna się od modlitwy i ważne jest tu osobiste świadectwo.
Okej Rachel, zgoda, toteż ja nie promuję głoszenia bredni, ale nową ewangelizację, czyli głoszenie Dobrej Nowiny, a ono, jak wiadomo, jest skuteczne tylko wtedy, kiedy odbywa się w Mocy Ducha Świętego i płynie z własnego doświadczenia.
omyk napisał(a):No więc prosząc o argumenty, prosiłam właśnie o te poważne
Sedno argumentów, to konfesjonał. Więc nie mogę ich przywołać. Jednak postaram się ogólnie ując problem. Odwołam się do 2 grup: OWDŚ oraz do Neokatechumenatu - z nimi mam najczęściej do czynienia:
1. Afirmacja emocji - każdy szczegół w życiu odnosić się winien do Pana Boga. Jednak z drugiej strony trzeba też wiedzieć, że są rzeczy istotne - takie jak na przykład ciążenie ku grzechowi, oraz rzeczy banalne, jak np ukruszony ząb.
2. Posłuszeństwo Kościołowi: w kontekście ruchu Neo wiemy, jak to różnie wygląda.
3. Naturalnym owocem świętości jest moralność. Porządek odwrotny zaś niekoniecznie musi się sprawdzać. Jeśli wspólnoty realizują pierwszy schemat: świętość--->moralność, to jest pięknie. Jednak życie pokazuje, że częściej jednak mamy do czynienia z moralnością na rzecz świętości. To znaczy: będę pościł, bo chcę być święty; zamiast: jestem święty, zatem będę pościł. Nie wspomnę już o realizacji powołania do małżeństwa, macierzyństwa czy ojcostwa.
omyk napisał(a):Czy JPII był jako papież kierowany przez Ducha Świętego?
Gdyby było inaczej, to nie byłby papieżem.
Stron: 1 2 3 4 5 6 7 8
Przekierowanie