Forum Ewangelizacyjne e-SANCTI.net

Pełna wersja: Czy Nowa Ewangelizacja demontuje kościół?
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Stron: 1 2 3 4 5 6 7 8
omyk napisał(a):ostatecznie została przez papieża Innocentego III zatwierdzona.
No właśnie ostatecznie, czyli po upływie pewnego czasu. Smutny

"24 lutego 1208 roku Franciszek, uderzony usłyszanymi w czasie Mszy św. słowami, dotyczącymi stylu życia apostolskiego, zdjął habit eremicki i zaczął nosić prostą brązową tunikę – strój uważany w ówczesnej Umbrii za typowo plebejski. Z bosymi stopami zaczął wzywać ludzi do czynienia pokuty. 16 kwietnia 1208 roku przyłączyli się do niego Bernard z Quintavalle (który spieniężył cały swój majątek, a pieniądze rozdał wdowom i sierotom) i kanonik Piotr z Cattani. W kilka dni później do grupki pierwszych franciszkanów dołączył brat Idzi z Asyżu. Minoryci zaczęli odbywać wyprawy misyjne (Marchia Ankońska, Poggio Bustone, Rieti, Florencja).
Innocenty III zatwierdza regułę franciszkańską (fresk Giotta)Wiosną 1209 (w niektórych źródłach 1210) roku Franciszek poprosił w Rzymie o zatwierdzenie napisanej przez siebie Reguły. Innocenty III, zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami miał odmówić i wręczyć Franciszkowi napomnienie, ale, jak mówią podania, pod wpływem snu z poprzedniej nocy postanowił zatwierdzić regułę."

Jak widać od rozpoczęcia budowania wspólnoty do zatwierdzenia minął rok lub dwa lata. Uśmiech

A przez ten czas on i jego kumple działali bez pozwolenia. :wink:
Do Księdza Marka: A ja bym jednak prosiła o rozwinięcie tematu powołania do małżeństwa, macierzyństwa/ojcostwa
Bozy_Wariat napisał(a):A dlaczego Księdza zdaniem współczesne środki miałyby być niegodziwe? I jakie środki za takie ksiądz uważa w Nowej Ewangelizacji i dlaczego?
Za niegodziwe środki uważam takie, które nie znajdują się w centrum Ewangelii Jezusa Chrystusa, a może jedynie ledwie jej dotykają. Konkretnie zaś chodzi o to, że jeśli spoczywa na mnie powołanie (a co za tym idzie-obowiązek) głoszenia Chrystusa Zmartwychwstałego, to czynię to całościowo, integrując wszystkie płaszczyzny życia i oddziaływania człowieka: on sam, rodzina, praca, Kościół, świat, bliźni. Jeśli chcesz być Chrystusowym, to zawsze i wszędzie, a nie czasem i gdzieniegdzie. A jak obserwuję rzeczywistość wokół siebie, to dostrzegam, że to bardzo różnie wygląda. Moralność oraz rodzina - nieciekawie to wygląda.
Myślę, że tutaj też nie należy generalizować. Bo wielu jest takich, którzy łączą to całościowo i rozumieją ewangelizację w całościowym jej aspekcie. Dlaczego skupiać się tylko na tych, którzy tego nie czynią, wyciągając z tego ogólne wnioski?
Cytat:1. Afirmacja emocji - każdy szczegół w życiu odnosić się winien do Pana Boga. Jednak z drugiej strony trzeba też wiedzieć, że są rzeczy istotne - takie jak na przykład ciążenie ku grzechowi, oraz rzeczy banalne, jak np ukruszony ząb.
Racja. Przytoczę tutaj fragment książki ks. A. Kuliberdy, "Weźmijcie w darze Ducha Świętego":
Cytat:Wraz z doświadczeniem religijnym związane jest niebezpieczeństwo nadmiernego przywiązywania wagi do uczuciowego przeżywania Boga. Przesadny emocjonalizm występuje wówczas, gdy czynnik intelektualny zostaje sprowadzony do minimum, a cała rzeczywistość wiary znajduje miejsce tylko w sferze uczuciowej. (...) Człowiek przeżywa doświadczenie religijne na wszystkich poziomach swojego jestestwa. Wiara bowiem jest czymś więcej, niż intelektualną akceptacją. Żadna zatem sfera osoby ludzkiej nie może być wyłączona z oddawania czci Bogu. Zbawcze działanie Boga może mieć również wpływ na emocjonalne, psychiczne i fizyczne wymiary osoby ludzkiej. Dlatego intensywne emocjonalne reakcje, nawet wtedy, kiedy są wyrażone na poziomie fizycznym (np. łzy czy śmiech), mogą być przejawem wyzwalającego i uzdrawiającego działania łaski Bożej. Czasami jednak prowadzą do generacji w kierunku sentymentalizmu i emocjonalizmu, czy też psychicznych dewiacji. Dlatego, wskazując na niebezpieczeństwo przesadnego emocjonalizmu, nie należy przekreślać wartości elementów emocjonalnych w życiu religijnym człowieka, a raczej wskazywać na szkodliwość przesady, a przede wszystkim na potrzebę właściwego rozeznania i kierownictwa ze strony pasterzy.
Dla mnie to wszystko jest jasne, w pełni zgadzam się z autorem przytoczonego cytatu.

Cytat:2. Posłuszeństwo Kościołowi: w kontekście ruchu Neo wiemy, jak to różnie wygląda.
Złośliwość mnie korci, żeby zapytać: "jak?", ale nie będę jej pielęgnować, ani podsycać Język Niech w temacie wystarczy tyle, że uważam nieposłuszeństwo za rzecz szatańską i złą. Posłuszeństwo Kościołowi natomiast jest rzeczą wielką, poprzez którą zdolni jesteśmy wypracować sobie cnoty i zadowolić Pana. Nie widziałam ani jednego przykładu nieposłuszeństwa Kościołowi, ani w Szkole Nowej Ewangelizacji, ani w innych grupach, wyrosłych z Odnowy. Neo nie znam, natomiast znam bardzo przychylne opinie dobrych i świętych kapłanów na ten temat.

Cytat:3. Naturalnym owocem świętości jest moralność. Porządek odwrotny zaś niekoniecznie musi się sprawdzać. Jeśli wspólnoty realizują pierwszy schemat: świętość--->moralność, to jest pięknie. Jednak życie pokazuje, że częściej jednak mamy do czynienia z moralnością na rzecz świętości. To znaczy: będę pościł, bo chcę być święty; zamiast: jestem święty, zatem będę pościł. Nie wspomnę już o realizacji powołania do małżeństwa, macierzyństwa czy ojcostwa.
Nie rozumiem, mógłby ks. rozwinąć?
Świętość jest powołaniem. Nie tylko jesteśmy uświęceni w Chrystusie, ale także powołani do wzrastania w świętości. Moralność wypływa ze świętości [w sensie uświęcenia członków Mistycznego Ciała Chrystusa], natomiast jednocześnie nie będę przekraczać prawa moralnego nawet w najmniejszej błahostce, bo dążę do świętości [w sensie nienagannego postępowania, podnoszenia się z upadków, dążenia do jedności z Panem].
Bozy_Wariat napisał(a):Do Księdza Marka: dobrze selekcjonować, to znaczy?
To znaczy podkreślać fakt funkcjonowania we wspólnocie dla służby całego Kościoła Chrystusowego, nie dla siebie samego; uwielbiać Boga w Trójcy Jedynego: Ojca, Syna i Ducha Świętego - a nie Pana, Ducha, Adonai`a. To są terminy ściśle techniczne, zarezerwowane dla dyscyplin teologicznych, anie służące modlitwie. Trzeba być wyraźnym, transparentnym we wszystkim co się czyni. Dokonując zaś wsączania języka hermetycznego do wspólnot modlitewnych nadaje się im tym samym nolens volens, znamiona sekty.
Talmid napisał(a):Kościół to wierni, a hierachia to tylko służebny dodatek do wiernych
Coś takiego! A ja myślałem, że Kościół to Chrystus a hierarchia to Keffa-Petra-Skała...
Rozumiem że Wspólnota służy Bogu i Kościołowi ale nie widzę niczego złego, kiedy uwielbiam Pana Boga, mówiąc: Panie. Przecież Bóg wie, że o Niego chodzi. Skoro Bóg jest moim Przyjacielem, w modlitwie mogę się zwracać do Boga tak, jak mi dyktuje serce (oczywiście nie biorę tu pod uwagę jakichś dziwactw). W modlitwie uwielbienia mogę uwielbiać Boga Ojca, Jezusa i Ducha Świętego i niezależnie od tego czy czynię to razem (w jednej modlitwie) czy oddzielnie, to nie zmienia przecież faktu, że Bóg jest w Trójcy Jedyny. Poza tym kiedy zwracam się do Boga Panie, to przecież nie jest to jakiś Pan, tymi słowami uznaję, ze Bóg jest moim Panem. Wiem, że nie zawsze się to przekłada na rzeczywistość ale warto o tym pamiętać
omyk napisał(a):Dla mnie to wszystko jest jasne, w pełni zgadzam się z autorem przytoczonego cytatu.
Dla mnie też. Tyle tylko, że chyba się nie rozumiemy do końca. Nie potępiam w czambuł emocji, jednak wzmiankuję o nich, albowiem dostrzegam to co
Kuliberda napisał(a):Czasami jednak [emocje] prowadzą do generacji w kierunku sentymentalizmu i emocjonalizmu, czy też psychicznych dewiacji.
omyk napisał(a):Nie widziałam ani jednego przykładu nieposłuszeństwa Kościołowi
Cóż, albo masz takie szczęście, albo nie dostrzegasz tego. Ja zaś widzę w tym momencie pewną bizneswoman, która nie tylko z Dekalogiem na bakier stoi, ale również Oławę swego czasu dość często nawiedzała, i inne egzotyczne miejsca objawień... Nie wspomnę o relacjach do pracowników, klientów...
omyk napisał(a):Nie rozumiem, mógłby ks. rozwinąć?
Chodzi o tajemnice spowiedzi, więc na ten moment nie.
Bozy_Wariat napisał(a):No tak Rachel, ale dlaczego od razu generalizować.
Do generalizowania nie dążę. [dobre rzeczy przez 6 lat w Odnowie też dostrzegłam]. Tylko przedstawiłam,że są pewne anomalie. Dlatego należy osoby które się powołane do konretnej posługi należy dobrze przygotować.
Bozy_Wariat napisał(a):Rozumiem że Wspólnota służy Bogu i Kościołowi ale nie widzę niczego złego, kiedy uwielbiam Pana Boga, mówiąc: Panie.
Owszem. Ale do tego potrzeba formacji. A nie na dzień dobry wyjeżdżać z tą hermetyczną terminologią. To zniechęca, czy onieśmiela tych, którzy szukają, przymierzają się do wejścia we wspólnotę.
Ks.Marek napisał(a):Coś takiego! A ja myślałem, że Kościół to Chrystus a hierarchia to Keffa-Petra-Skała...
Papież jest tylko sługą sług, a zatem tym bardziej jest tu widoczny charakter służebny hierarchii. Uśmiech
Ks.Marek napisał(a):
Bozy_Wariat napisał(a):Rozumiem że Wspólnota służy Bogu i Kościołowi ale nie widzę niczego złego, kiedy uwielbiam Pana Boga, mówiąc: Panie.
Owszem. Ale do tego potrzeba formacji. A nie na dzień dobry wyjeżdżać z tą hermetyczną terminologią. To zniechęca, czy onieśmiela tych, którzy szukają, przymierzają się do wejścia we wspólnotę.

Dlatego też organizuje się Kursy Filip i Seminaria Nowego Życia w Duchu Świętym
Św. Franciszek na tyle umiłował posłuszeństwo Kościołowi, że kiedy sąd biskupi nakazał mu zwrócić swojemu ojcu równowartość tego, co wydał z majątku ojca ubogim, franciszek rozebrał się do naga i oddał ojcu wszystkie swoje ubrania, przed biskupem i zgromadzonym ludem.
Od tego czasu chciał nazywać jedynie Boga swoim Ojcem.

Poszperałam trochę w Pismach Franciszka, we wstępach do reguł znalazłam takie informacje:
1) Reguła pierwotna z roku 1209 lub 1210 zaginęła. Zawierała kilka tekstów ewangelicznych i kilka wskazówek Franciszka niezbędnych do życia. Została ustnie zatwierdzona przez papieża Innocentego III.
2) Reguła niezatwierdzona - tzw. pierwsza reguła (bo pierwotna zaginęła) nie została przez Stolicę Apostolską pisemnie zaaprobowana, natomiast w tym czasie Bracia Mniejsi zbierali się już na corocznej kapitule generalnej, której postanowienia zatwierdzał Ojciec Święty.
3) Reguła zatwierdzona - napisana wspólnie przez Franciszka, kapitułę braci i przedstawicielami Kościoła, z kard. Hugolinem na czele w 1223 roku, zatwierdzona przez Honoriusza III bullą Solet Annuere w dniu 29.11.1223 r.

Franciszek nie był nieposłuszny. On po prostu nie chciał zakładać żadnego zakonu. Ot, doszło do niego to, że musi się nawrócić, odbudować Kościół Boży. Po jakimś czasie przyłączyli się do niego bracia, nic w tym dziwnego. Kiedy Franciszek zorientował się, że jego inicjatywa przerodziła się w zgromadzenie, a braci jest już 12-tu, pomyślał, że potrzeba akceptacji Stolicy Apostolskiej. Tylko tyle Uśmiech

[ Dodano: Pią 29 Sie, 2008 16:50 ]
Cytat:A ja myślałem, że Kościół to Chrystus
No to źle ks. myślał.
Lumen gentium napisał(a):Głową tego ciała jest Chrystus. On jest obrazem Boga niewidzialnego, w Nim stworzone zostało wszystko. On jest przede wszystkim i wszystko w Nim trwa. On jest głową ciała, którym jest Kościół.
To jest jasne. Ciałem Chrystusa jest Kościół, Głową Kościoła - sam Chrystus.

Cytat:Wiedzą mianowicie pasterze, iż nie po to ustanowieni zostali przez Chrystusa, aby całe zbawcze posłannictwo Kościoła w stosunku do świata wziąć na siebie samych, lecz że ich zaszczytnym zadaniem jest tak sprawować opiekę pasterską nad wiernymi i tak uznawać ich posługi oraz charyzmaty, żeby wszyscy oni pracowali zgodnie, każdy na swój sposób, dla wspólnego dzieła. Trzeba bowiem, abyśmy wszyscy "czyniąc prawdę w miłości, wzrastali we wszystko w tym, który jest głową naszą, to jest w Chrystusie, z niego (bowiem) całe ciało, złączone i zjednoczone wszystkimi spojeniami wzajemnych usług według sposobu działania właściwego każdemu członkowi, przyczynia sobie wzrostu i buduje w miłości" (Ef 4,15-16).

Cytat:Kościół święty z ustanowienia Bożego organizuje się i rządzi z godną podziwu rozmaitością. "Jako bowiem w jednym ciele wiele członków mamy, a wszystkie członki nie mają tej samej czynności, tak wszyscy stanowimy jedno ciało w Chrystusie, a brani z osobna, jesteśmy członkami jedni drugich" (Rz 12,4-5).
Jeden tedy jest Lud Boży wybrany: "jeden Pan, jedna wiara, jeden chrzest" (Ef 4,5), wspólna jest godność członków wynikająca z ich odrodzenia się w Chrystusie, wspólna łaska synów, wspólne powołanie do doskonałości, jedno zbawienie, jedna nadzieja i miłość niepodzielna. Nie ma więc w Chrystusie i w Kościele żadnej nierówności ze względu na rasę albo przynależność narodową, stan społeczny albo płeć, bo "nie masz Żyda ani Greka, nie masz niewolnika ani wolnego, nie masz mężczyzny ani niewiasty. Albowiem wszyscy wy "jednym" jesteście w Chrystusie Jezusie" (Gal 3,28 gr. por. Kol 3,11).
A jeśli nie wszyscy w Kościele idą tą samą drogą, wszyscy jednak powołani są do świętości i ta sama przypadła im w udziale wiara dzięki sprawiedliwości Pańskiej (por. 2 P 1,1). Choć niektórzy z woli Chrystusa ustanawiani są nauczycielami, szafarzami tajemnic i pasterzami innych, to jednak co się tyczy godności i wspólnej wszystkim wiernym działalności około budowania Ciała Chrystusowego, prawdziwa równość panuje wśród wszystkich. Albowiem rozróżnienie, które położył Pan między szafarzami świętych a resztą Ludu Bożego, niesie ze sobą łączność, gdyż pasterze i pozostali wierni związani są ze sobą przez konieczne, wzajemne odniesienia, pasterze Kościoła, idąc za przykładem Pana, sobie nawzajem i innym wiernym oddają posługi duchowe, wierni zaś ochoczo świadczą wspólnie pomoc pasterzom i nauczycielom. Tak to w rozmaitości dają świadectwo jedności przedziwnej w Ciele Chrystusowym: sama bowiem rozmaitość łask, posług duchownych i działalności gromadzi w jedno synów Bożych, bo "wszystko to sprawia jeden i tenże Duch" (1 Kor 12,11).

Albo zgadzamy się z dokumentami Kościoła, albo tworzymy prywatne herezje. :roll:
omyk napisał(a):Franciszek nie był nieposłuszny. On po prostu nie chciał zakładać żadnego zakonu. Ot, doszło do niego to, że musi się nawrócić, odbudować Kościół Boży. Po jakimś czasie przyłączyli się do niego bracia, nic w tym dziwnego. Kiedy Franciszek zorientował się, że jego inicjatywa przerodziła się w zgromadzenie, a braci jest już 12-tu, pomyślał, że potrzeba akceptacji Stolicy Apostolskiej. Tylko tyle Uśmiech

Dla mnie to jest nie istotne czy nazwiesz to zakonem czy ruchem czy czymkolwiek innym.

Ważne jest to że przez rok lub dwa lata działali samodzielnie, niezależnie jako oddolna inicjatywa obywatelska, której celem była wspólna modlitwa życie oraz ewangelizacja.

Na takie coś obecnie mówi się najczęściej wspólnota życia.

I o to mi dokładnie chodzi, że jeśli jakiś proboszcz nie jest zainteresowany powstaniem tego typu grupy w parafii to trzeba ją założyć samemu tak jak to zrobił Franciszek, a potem ewentualnie starać się o akceptacje jeśli inicjatywa przyniesie dobr owoce. Uśmiech

Tak zresztą powstało większość nowych wspólnot łącznie z Odnową rzecz jasna. Uśmiech
Zapewne sw. Franciszek sam siebie obroni Oczko

omyk napisał(a):Albo zgadzamy się z dokumentami Kościoła, albo tworzymy prywatne herezje.
Albo znamy dokumenty Kościoła albo kręcimy się wokół swej orbity egocentryzmu.
Jak będzie mi działać skaner, to rzuce tutaj co mówi obecny papież odnosnie Odnowy i ruchów tzw.nowej Ewangelizacji. Jeden podrozdział poświęcił autor na tę kwestię.
Stron: 1 2 3 4 5 6 7 8
Przekierowanie