bł. Jakub Alberione, kapłan



I. ŚWIATŁO POWOŁANIA

Jakub (Giacomo) Alberione urodził się 4 kwietnia 1884 r. w San Lorenzo di Fossano (Italia) – małej wiosce położonej u podnóża piemonckich Alp. Właściwie dom, w którym przyszedł na świat, znajdował się poza wiejskim osiedlem, zatopiony wśród pól i podmokłych łąk. Jego życie od pierwszego dnia narodzin rozwijało się w ciągłym zagrożeniu, na skutek bardzo wątłego zdrowia. W dzień po urodzeniu rodzice przynieśli Jakuba do kościoła św. Wawrzyńca, prosząc proboszcza, aby ochrzcił ich dziecko, bo nie było wiadomo, czy się utrzyma przy życiu. Jednak wolą Bożą było, aby ta krucha istota przeżyła. Warunki materialne, w jakich wzrastał Jakub, nie były najlepsze. Ostatnie dekady XIX w. były pod względem materialnym szczególnie trudne dla ludności wiejskiej. Przeciętny chłop ze wsi był jedynie wyrobnikiem na polu bogatego feudała albo kogoś, kto z różnych względów znalazł się w posiadaniu ziemi. Także rodzice Jakuba musieli obrabiać cudzą ziemię. Taka sytuacja wiązała się z ciężką pracą i ubóstwem. Wspomniane okoliczności z perspektywy dalszego życia Jakuba nabierają głębszego wyrazu. Można bowiem powiedzieć, że jak mały Jakub w pierwszych miesiącach życia walczył o przetrwanie, tak przez wszystkie następne lata walczył o zachowanie żywej wiary w Chrystusa, którego uczynił centrum swojego życia. Natomiast doświadczenie ubóstwa i pracy zaważyło na jego osobowości i sile ducha, wpisując się na stałe w styl podejmowanych działań.

Rozważając rzeczywistość świadectwa należy podkreślić, że nikt nie staje się świadkiem Chrystusa z własnego wyboru, lecz z Bożego powołania. O działaniu Boga w życiu bł. J. Alberione świadczą jego własne słowa: „Doświadczył kilku momentów większej łaski, które określiły jego powołanie i misję”. Z autobiograficznych zapisków wynika, że „pierwsze jasne światło” Jakub odczytał w wieku siedmiu lat. Dotyczyło ono powołania do kapłaństwa. Czując się sprowokowany pytaniem zadanym przez nauczycielkę Rosę Cardonę, „przez chwilę pomyślał, potem poczuł się oświecony i odpowiedział rezolutnie, budząc zdziwienie uczniów: «Zostanę księdzem»”. To doświadczenie objęło całą jego dziecięcą osobowość, niosąc ze sobą ważne konsekwencje. Od tej chwili „koledzy, a bywało, że i bracia, zaczęli przezywać go «ksiądz», czasami naśmiewając się z niego, czasami przywołując go w ten sposób do porządku”. Jednak warte podkreślenia jest to, że odtąd „nauka, pobożność, myśli, zachowanie, nawet zabawy – wszystko szło w tym kierunku”.

Światło otrzymane w dzieciństwie nie oznaczało jakiegoś szczególnego kontaktu z Bogiem, ale obudziło w Jakubie wrażliwość religijną do tego stopnia, że proboszcz Giovanni Battista Montersino dopuścił go do pierwszej Komunii, wbrew zwyczajowi i wcześniej od rówieśników. W wieku 12 lat Jakub wstąpił do niższego seminarium w Bra. Był to czas szczególnego zaangażowania i wytężonej pracy intelektualnej. Sam wspomina, że „od dwunastego do szesnastego roku życia czytał prawie codziennie «Roczniki Rozkrzewiania Wiary i Świętego Dzieciństwa»”. Następnie rozwijał swoją wrażliwość misyjną, czytając „publikacje salezjańskie, Ojców Białych oraz Instytutu Matki Bożej Pocieszenia i Misji Zagranicznych z Mediolanu”.

Niestety, z nie do końca wyjaśnionych przyczyn 7 kwietnia 1900 r. Jakub został odesłany do domu, nie kończąc piątej klasy gimnazjalnej. Przeżywał trudne chwile, próbując na nowo odczytać wolę Bożą. Jednak dzięki zaufaniu i pomocy proboszcza jesienią tego samego roku wstąpił do seminarium duchownego w Albie. Tam poznał ks. kanonika Francesco Chiesę (1874-1946), wykładowcę seminaryjnego, człowieka o wielkim duchu i kulturze, którego wybrał na swojego kierownika duchowego. Atmosfera we wspólnocie seminaryjnej zdeterminowana była przez Rok Święty, ogłoszony przez Leona XIII, oraz przez działania katolików na polu społecznym. W październiku 1900 r. komitet diecezjalny Dzieła Kongresów zorganizował swój kongres, na którym postanowił zjednoczyć siły katolickie i ukierunkować je na działalność przenikania do mas. Prawdopodobnie do tego spotkania odwołuje się ks. Alberione, kiedy pisze w swych wspomnieniach, że „odbywał się Kongres (pierwszy, w którym brał udział); dobrze zrozumiał mowę Toniola, spokojną, lecz głęboką i przekonywującą. Czytał zaproszenie Leona XIII do modlitwy za wiek, który się rozpoczynał. Jeden i drugi mówili o potrzebach Kościoła, o nowych środkach zła, o obowiązku przeciwstawienia druku – drukowi, organizacji – organizacji, o konieczności wyjścia z Ewangelią do mas, o kwestiach społecznych”.

Wkrótce potem, 1 listopada 1900 r., ukazała się encyklika Tametsi futura Leona XIII, w której papież przedstawił Chrystusa jako Drogę, Prawdę i Życie ludzkości. Encyklika kończyła się zaproszeniem całej społeczności, aby powróciła do Chrystusa. Właśnie w tym czasie pojawiło się w życiu szesnastoletniego kleryka kolejne nadzwyczajne światło. Leon XIII specjalnym dekretem z 16 listopada 1900 r. zaprosił wszystkich katolików, aby zakończyli Rok Święty modlitwą, uczestnicząc we Mszy św. sprawowanej o północy i pozostając na adoracji Najświętszego Sakramentu. Kleryk Jakub uczestniczył w nocnej modlitwie w katedrze albejskiej i przedłużył swoją adorację do około piątej rano 1 stycznia 1901 roku. Podczas tych długich godzin przeżytych na intensywnej modlitwie zanosił do Chrystusa prośby za nowy wiek, zgodnie z życzeniem papieża wyrażonym w encyklice oraz zachętą biskupa Giuseppe Francesco Re .

Wspominając po latach tamto doświadczenie, ks. Alberione przypisał mu znaczenie powołania i misji: „Noc, która dzieliła wiek poprzedni od obecnego, była decydująca dla specyficznej misji i szczególnego ducha, w którym miało się narodzić i żyć jego przyszłe Apostolstwo”. W tę noc doświadczył czegoś, co wykracza poza normalne ludzkie kategorie i przypomina powołanie Abrahama lub patriarchy Jakuba (por. Rdz 12, 1; 28, 10-22). Można mówić o swoistej inspiracji eucharystycznej, jakiej wówczas doznał. Według interpretacji tych wydarzeń, jakiej dokonał w 1954 r., modlitwa z przełomu wieków przekształciła się w nadzwyczajne doświadczenie wewnętrzne. Całe jego życie wydawało się być zanurzone w Bogu. Czuł się oświecony: „Szczególne światło przyszło od Świętej Hostii”. Czuł się powołany do życia w Chrystusie i jeszcze bardziej zrozumiał Jego wezwanie: Venite ad me omnes (Mt 11, 28). Rozjaśniło się w nim powołanie do kapłaństwa i „zrozumiał prawdziwą misję kapłana”. Jednocześnie przyjął za swoje ukierunkowanie płynące ze strony Magisterium Kościoła i odczuł pilną potrzebę apostolstwa dostosowanego do ducha czasów: „Wydawało mu się jasne to, o czym mówił Toniolo na temat obowiązku bycia apostołami dnia dzisiejszego, posługującymi się środkami używanymi przez przeciwników”. Wszystkie te doświadczenia zaangażowały go do tego stopnia, że poczuł się „głęboko zobowiązany, aby się przygotować do uczynienia czegoś dla Pana i ludzi nowego wieku, z którymi miał żyć”. Miał „w miarę jasne poczucie własnej nicości”, lecz równocześnie słyszał zapewnienie Jezusa: „«Vobiscum sum usąue ad consummationem saeculi» w Eucharystii” (por. Mt 28, 20). Był przekonany, że od Jezusa-Hostii otrzyma „światło, pokarm, umocnienie, zwycięstwo nad złem”.

Młody Jakub modlił się tej nocy, aby nowy „wiek zrodził się w Chrystusie-Eucharystii; aby nowi apostołowie uzdrowili prawo, szkołę, literaturę, prasę, obyczaje; aby Kościół otrzymał nowy zapał misyjny; aby dobrze zostały wykorzystane nowe środki apostolstwa; aby społeczeństwo przyjęło wielkie nauczanie encyklik Leona XIII”. O tym, jak mocne było to doświadczenie i jaki ślad musiało ono pozostawić we wnętrzu młodego Jakuba świadczy reakcja jednego z kleryków, który widząc go następnego dnia nie ukrywał swojego zdziwienia.

Z pewnością opis tego wewnętrznego oświecenia wzbogacony został o aspekty wynikające z jego późniejszej interpretacji. Tym niemniej ks. Alberione zaświadcza, że była to „noc decydująca” dla jego przyszłej misji i dla Rodziny Świętego Pawła. Odwołuje się do niej jako do początku swego duchowego i charyzmatycznego rozwoju. Tym samym daje do zrozumienia, że wszystko, włącznie z łaską fundacji, rozpoczyna się od nocy zamykającej rok 1900 i otwierającej nowy wiek i ma swoją inspirację eucharystyczną. W swoich późniejszych wypowiedziach często dawał wyraz przekonaniu, że instytuty Rodziny Świętego Pawła „zrodziły się z Tabernakulum” oraz że „wszystko rodzi się z Eucharystycznego Mistrza, jak z życiodajnego źródła. Tak zrodziła się z Tabernakulum Rodzina Świętego Pawła, tak się posila, tak żyje, tak działa, tak się uświęca”.

Doświadczenie światła, jakiego ks. Alberione doznał podczas nocnej adoracji, znalazło swoje odzwierciedlenie w nauczaniu na temat znaczenia adoracji eucharystycznej, którą określał jako „komunikowanie światła”, z którego wszystko czerpie natchnienie. Pod koniec życia, nawiązując do siebie i do drogi, jaką przebył z pomocą łaski Bożej, stwierdził: „Oto na pół ślepy, który jest prowadzony, a idąc zostaje od czasu do czasu oświecony, aby mógł wciąż postępować naprzód: Bóg jest światłem”.

Następne lata potwierdzają prawdziwość i autentyczność tego niezwykłego doświadczenia. Sam Założyciel pisze, że od tamtej pory myśli, które zrodziły się podczas adoracji „zdominowały lektury, naukę, modlitwę, całą formację”. Idea uczynienia czegoś dla ludzi nowego wieku, „początkowo bardzo niejasna, rozjaśniała się, a wraz z upływem lat stawała się także konkretna”. Owocem wewnętrznego przeżycia było przekonanie o konieczności rozwinięcia „całej osobowości ludzkiej dla własnego zbawienia i dla bardziej płodnego apostolstwa: umysł, serce, wola…”.

 

II. ŚWIADECTWO PRACY WEWNĘTRZNEJ I ZAWIERZENIA BOGU

Ważnym źródłem, świadczącym o wierze młodego Jakuba i jego pracy wewnętrznej, jest Dziennik (opublikowany pt. Sono creato per amare Dio). Zawiera on zbiór myśli i spostrzeżeń o charakterze ascetycznym, a jednocześnie stanowi rodzaj swoistych kolokwiów prowadzonych z samym sobą. Przypuszcza się, że powstał bezpośrednio po przeżyciach związanych z całonocną adoracją na przełomie wieków, podczas pobytu w seminarium w Albie. W maksymach przytaczanych na kartach Dziennika można dostrzec jak w lustrze odbicie wnętrza kleryka Jakuba. Już pierwsze zdanie nadaje ton całości i stanowi klucz do zrozumienia wielkich dzieł, jakich Bóg dokonał w jego życiu: „Człowiek nie powinien pokładać ufności w sobie, lecz w Bogu”. Autor tłumaczy te słowa wyjaśniając, że człowiek pyszny, bez bojaźni Bożej, nie osiągnie swojego celu. Dlatego kończy swe wyznanie modlitwą, prosząc Boga o łaskę zbawienia.

W uwagach spisanych przez młodego Alberione przebija świadomość człowieka, który zna swoje ograniczenia, wady i dlatego wszystkiego oczekuje od Boga. Przede wszystkim potrzebuje miłości: „O Jezu, spraw abym kochał, pozwól mi poznać słodycz miłości. […] Moje serce pragnie miłości, ale [miłość] skończona mu nie wystarcza”. Prosząc o wstawiennictwo Maryję, Matkę Miłosierdzia, modli się: „Pokaż mi drogę. Jeśli mi nie pomożesz, nie dam rady”.

Poczucie własnej małości i ograniczoności towarzyszyło bł. J. Alberione przez całe życie. Także w latach następujących po fundacji Towarzystwa Świętego Pawła (1914) ma on jasną świadomość zarówno wielkości misji, jak i swojej małości. W autobiograficznych wspomnieniach już w pierwszym punkcie zaznacza, że „powinien opowiedzieć podwójną historię: historię Bożego miłosierdzia […] i upokarzającą historię braku odpowiedzi na bezmierną Bożą miłość”. Ks. Alberione czuje „wobec Boga i wobec ludzi powagę misji” powierzonej mu przez Pana i uważa, że „gdyby znalazł osobę bardziej niegodną i niezdolną, wolałby właśnie ją”. Siebie samego traktuje jak „pędzel za marne grosze” i „ślepy wobec dzieła, które jest do wykonania”, dając tym samym do zrozumienia, że wszystko należy zawdzięczać Bogu.

Doświadczeniu niegodności towarzyszyło więc przekonanie o nieskończonym miłosierdziu Bożym. Jeszcze w młodzieńczym wieku napisał zdanie, z którego wynika, że w jakiś szczególny sposób odczuwał potrzebę Bożego miłosierdzia: „Bardzo lubię odmawiać Salve Regina, ponieważ jest tam «Mater Misericordiae», «Vita Dulcedo» i «gementes et flentes in hac lacrimarum valle»; czuję potrzebę Miłosierdzia, smutnej słodyczy, strapienia”. Z kolei w innym miejscu napisał: „Panie, usłałeś moje życie cudami i miłosierdziem”. Być może wiązało się to ze słabym zdrowiem i z wątpliwościami, czy podoła wszystkim wyzwaniom nowej misji.

Mając świadomość bycia jedynie narzędziem w ręku Boga oraz pragnąc, aby coraz bardziej wyłaniała się postać św. Pawła jako prawdziwego założyciela, ks. Alberione czuł, że musi „zniknąć ze sceny”. Dlatego nakazał wręcz swoim naśladowcom, aby uważali „św. Pawła Apostoła za jedynego ojca, mistrza, wzór i założyciela”. Sam uważał siebie za „ubogi wrak”, który zrealizował jedynie część Bożego dzieła, lecz musiał to niejako uczynić będąc najstarszym spośród tych, których Pan powołał do Rodziny Świętego Pawła. W swej pokorze przyznawał, że niejednokrotnie „członkowie Instytutu i osoby z zewnątrz nadrabiali jego niezliczone braki”. Świadomy wielu popełnionych błędów oraz swojej wymagającej postawy wobec braci któregoś razu postanowił: „Chcę być dobrym paulistą przynajmniej w niebie: tam będę bratem dla braci”.

Poczucie własnej niegodności prowadziło ks. Alberione do jeszcze większego zawierzenia Bogu. Warto przytoczyć w tym miejscu jego osobiste wyznanie: „Modlę się do Pana, aby odebrał mi całą moją wolę, preferencje, upodobania; ażeby uczynił ze mnie oraz ze wszystkiego, co mnie dotyczy w doczesności i wieczności to, co chce, i tak, jak chce. […] Jeżeli tego chce, niech mi odbierze moje zdrowie, powierzone mi zadania, zajęcia, dobra wewnętrzne i zewnętrzne. Wszystko jest wyłącznie dla sławy Bożej, dla wiecznej chwały Jego miłosierdzia, dla pomniejszenia mojego grzechu”. Świadomy swoich ograniczeń, tym bardziej wszystkiego oczekiwał jedynie od Pana. Świadczy o tym tekst innej modlitwy, powstałej podczas rekolekcji w 1947 r.: „Dissipavit omnia bona… [roztrwonił wszystkie dobra] umysł, serce, czas, siły, relacje, okazaną pomoc, zdrowie i dobra materialne. Wszystko trzeba naprawić; ponieważ nie mam zasług, nie mam wiary, której Ty byś oczekiwał, nie mam wystarczającej pobożności, nie mam gorliwości względem Boga i dusz. Odtwórz we mnie Siebie samego… Pragnę pozwolić Ci uczynić, co chcesz… Pracuj nade mną… donec formetur Christus in vobis… [aby ukształtował się Chrystus – Ga 4, 19] z tych marności i zniszczeń…”.

Z modlitwy ks. Alberione czerpał siłę i ufność, że pomimo ludzkiej grzeszności Bóg potrafi działać w człowieku cuda. Rozważając pewnego razu postać św. Pawła jako „człowieka Bożego” nie potrafił powstrzymać swego zadziwienia i przekształcił je w szczególną modlitwę: „Jestem cudem Bożym! […] Jestem tożsamy z Chrystusem: Jego sprawy są moimi sprawami; Jego intencje są moimi intencjami; wypowiadam Jego słowa; moja nauka jest Jego nauką; moje życie jest życiem Chrystusa; pełnię dzieła Chrystusa, albo lepiej – to Chrystus pełni je przeze mnie”.

W kilka lat po założeniu pierwszego zgromadzenia, czując ciężar odpowiedzialności za misję, jaką Pan mu powierzył, ks. Alberione zdecydował się uczynić akt całkowitego zawierzenia Bogu, aby wszystko oddać w Jego ręce. Dlatego poprosił swoich pierwszych naśladowców, żeby wraz z nim zawarli „pakt” z Bogiem, czyli rodzaj przymierza, w którym zobowiązywali się do szukania jedynie chwały Bożej i działania na rzecz zbawienia ludzi. W zamian Bóg miał udzielić nowo powstałej Rodzinie wszelkich łask, potrzebnych do spełnienia misji, do jakiej została powołana, oraz pomnożyć owoce jej pracy duchowej, nauki, apostolstwa i ubóstwa. Ta modlitwa, znana pod nazwą „Tajemnica powodzenia”, stała się od 1919 r. szczególną modlitwą członków instytutów paulińskich.

 

 

III. FUNDACJE ŚWIADECTWEM OWOCOWANIA ŁASKI BOŻEJ



Wewnętrzne światło, jakiego doświadczył szesnastoletni Jakub na przełomie wieków oraz decyzja uczynienia czegoś dla ludzi nowego stulecia wkrótce zaczęły przynosić owoce. W dniu 29 czerwca 1907 r. przyjął święcenia kapłańskie. Pierwszą misję kapłańską pełnił w parafii Narzole, gdzie spotkał młodego Giuseppe Giaccardo, swojego głównego pomocnika, późniejszego pierwszego kapłana – paulistę i błogosławionego. W 1908 r. podjął posługę ojca duchownego i wykładowcy w seminarium albejskim, gdzie przygotowywał sobie przyszłych współpracowników. W międzyczasie ks. Alberione poświęcał się też pracy społecznej i katechetycznej, zaznajamiał się z myślą i działalnością największych osobistości tego czasu, studiując socjologię, pedagogikę, teologię pastoralną, liturgikę. Brał udział w działalności społecznej i politycznej promując nowe ruchy społeczne katolików. Równocześnie redagował swoje pierwsze książki poświęcone tematyce duszpasterskiej, w których zastanawiał się m.in., jak włączyć kobietę w misję kapłańską i „uskutecznić” głoszenie Ewangelii.

W tym klimacie zrodził się w nim projekt powołania do życia katolickiej organizacji pisarzy, drukarzy, księgarzy i sprzedawców katolickich, których należałoby odpowiednio ukierunkować i tchnąć w nich ducha apostolskiego. Lecz, jak sam przyznaje w swoich wspomnieniach, „około 1910 roku,w momencie większego oświecenia, uczynił krok definitywny: pisarze, technicy, kolporterzy, ale zakonnicy i zakonnice”. Tak więc ks. Alberione otrzymał duchową inspirację zorganizowania wspólnoty osób konsekrowanych, związanych z Bogiem i Kościołem poprzez śluby. Myślał o organizacji o charakterze zakonnym, gdzie siły są zjednoczone, oddanie jest całkowite, a nauka odznacza się czystością. W ten sposób, w jego przekonaniu, byłoby możliwe osiągnięcie podwójnego celu. Z jednej strony osoby byłyby prowadzone do najwyższej doskonałości, właściwej tym, którzy praktykują rady ewangeliczne. Z drugiej strony apostolstwo zyskałoby więcej stabilności, więcej ciągłości i nadprzyrodzoności. Dla bł. J. Alberione organizacja zakonna to „stowarzyszenie osób, które kochają Boga całym umysłem, ze wszystkich sił, z całego serca i poświęcają się pracy dla Kościoła, zadowalając się Boską nagrodą: «otrzymacie stokroć więcej i posiądziecie życie wieczne»”.

W kontekście tych wydarzeń wybiła dla ks. Alberione „godzina Boża”. W dniu 8 września 1913 r. biskup diecezji albejskiej Giuseppe Francesco Re poprosił go, aby przejął kierownictwo nad przeżywającym poważne trudności tygodnikiem diecezjalnym „Gazzetta d’Alba”. W swoich zapiskach bł. Jakub potwierdza, że oczekiwał na tę chwilę i że była to wola Boża. Objęcie kierownictwa czasopisma stanowiło klucz, który pozwolił mu otworzyć drzwi, do których na próżno pukał od lat. Praca w czasopiśmie wymagała redaktorów, drukarzy, propagatorów. Dlatego latem 1914 r. ks. Alberione zakupił pierwsze maszyny drukarskie i przyjął pierwszych chłopców, którzy zgłosili się z okolicznych rodzin. W dniu 20 sierpnia 1914 r. miało miejsce otwarcie Szkoły Drukarskiej Małego Robotnika, będącej zapowiedzią zgromadzenia, które w przyszłości przyjmie nazwę: Towarzystwo Świętego Pawła.

Po otwarciu pierwszego domu ciągle rosła liczba chłopców proszących o przyjęcie do Szkoły. Ks. Alberione kierował ich formacją duchową i apostolską, nadając coraz bardziej tej pierwszej wspólnocie charakter zakonny. Dla Założyciela powołania były znakiem, że za rodzącą się wspólnotą kryła się inicjatywa Boga. Utwierdzony w tym przekonaniu, 5 października 1921 r. wraz z trzynastoma klerykami złożył prywatne śluby zakonne, oddając się misji głoszenia Ewangelii poprzez apostolstwo druku.

Obiektywnie patrząc należy stwierdzić, że nie był to najodpowiedniejszy moment, aby powołać do życia nowy instytut. Wybuch pierwszej wojny światowej oraz mnogość zajęć przemawiały za inną datą, ale ks. Alberione kierował się przede wszystkim pragnieniem wypełnienia woli Bożej i w splocie różnych wydarzeń potrafił odczytać Jego znak.

Niebawem do dzieła rozpowszechniania dobrego druku dołączyły kobiety. Pomimo ciężkiej sytuacji wynikającej z przystąpienia Włoch do wojny przeciwko Austrii, jeszcze w maju 1915 r. ks. Alberione zgromadził grupę dziewcząt, którym zlecił jako tymczasowe zajęcie szycie ubrań dla wojska. Dla nich powołał do istnienia pracownię żeńską, która stanowiła okazję do zamieszkania razem, a równocześnie stała się zalążkiem nowego zgromadzenia. Pierwsze dziewczęta wywodziły się ze stowarzyszenia katechetek z Alby. Po konferencji wygłoszonej dla nich 6 czerwca 1915 r. gotowość przyłączenia się do dzieła zgłosiły trzy spośród nich. Wkrótce do współpracownic ks. Alberione dołączyła także Teresa Merlo, późniejsza pierwsza przełożona generalna zgromadzenia Córek Świętego Pawła.

Założyciel formował pierwsze siostry, głosząc im kazania, rekolekcje oraz prowadząc spotkania katechetyczne. Pracownia krawiecka po kilku miesiącach zaprzestała swojej działalności, natomiast dziewczęta zaczęły zajmować się rozpowszechnianiem książek religijnych i przedmiotów kultu. Otwarły małą księgarnię oraz założyły bibliotekę, stawiając pierwsze kroki na drodze apostolstwa druku. W 1918 r. Założyciel wysłał do Susy pięć sióstr, które podjęły tam druk tygodnika diecezjalnego „La Valsusa” i innych biuletynów religijnych. Prawdopodobnie w tym czasie niektóre z dziewcząt złożyły pierwsze prywatne śluby.

W 1921 r. ks. Alberione zwrócił się z prośbą do biskupa Re o kanoniczne zatwierdzenie nowego instytutu, wspominając w swojej relacji o idei jednego zgromadzenia zakonnego, które złożone byłoby z trzech gałęzi: męskiej, żeńskiej (prowadzących życie wspólnotowe i składających śluby) oraz z grupy osób świeckich. Wszystkie trzy gałęzie miały podlegać jednemu przełożonemu. Gałąź męska miała być podzielona na dwie grupy: kapłanów-pisarzy zwanych „mistrzami” oraz braci zakonnych zwanych później „uczniami Boskiego Mistrza”. Podobną strukturę miała reprezentować również gałąź żeńska: „mistrzynie”, zajmujące się redagowaniem, drukowaniem i rozpowszechnianiem oraz „pracownice” od zwyczajnych posług, określane mianem „pań”. W lipcu 1922 r. ks. Alberione po odprawieniu rekolekcji przyjął od wszystkich dziewcząt pierwsze śluby, a na przełożoną całej grupy mianował Teresę Merlo, która otrzymała imię zakonne: Tekla.

Kongregacja ds. Zakonników odrzuciła jednak propozycję Założyciela dotyczącą utworzenia jednego zgromadzenia obejmującego trzy gałęzie. W kolejnym liście skierowanym do Kongregacji w 1923 r. ks. Alberione pisze już o Córkach Świętego Pawła jako o zgromadzeniu niezależnym i oddzielonym zarówno pod względem zarządu jak i administracji od Towarzystwa Świętego Pawła. Po wielu staraniach 15 marca 1929 r. ma miejsce zatwierdzenie nowego zgromadzenia na prawie diecezjalnym, a 13 grudnia 1943 r. uzyskuje ono decretum laudis.

Kierując się poradą swojego kierownika duchowego, ks. Francesco Chiesy, Założyciel pragnął mieć także zgromadzenie zakonne skupiające osoby, które modliłby się w intencjach apostolstwa druku oraz wszystkich potrzeb nowego instytutu. W tym celu starał się nawet o przyłączenie do swojego instytutu sióstr Dominikanek kontemplacyjnych z klasztoru w Albie, proponując im przeniesienie się do pomieszczeń Towarzystwa Świętego Pawła. Jednak próby te spełzły na niczym. Dlatego 10 lutego 1920 r. Założyciel wyłonił spośród Córek Świętego Pawła osiem postulantek, aby oddały się modlitwie i życiu bardziej kontemplacyjnemu. Na czele nowej grupy stanęła Orsola Rivata, która przyjęła zakonne imię: Maria Scholastyka. Ta mała grupka dała początek zgromadzeniu Pobożnych Uczennic Boskiego Mistrza.

Misja tych sióstr miała podkreślać charakter eucharystyczny całego istniejącego wówczas instytutu, składającego się z gałęzi męskiej i żeńskiej oraz grupy współpracowników świeckich. Wewnątrz zgromadzenia Córek Świętego Pawła istniały zatem dwie grupy sióstr. Jedna zajmowała się apostolstwem dobrego druku, druga natomiast poświęcała się życiu kontemplacyjnemu, odprawiając codziennie dwugodzinną adorację Najświętszego Sakramentu. Od początku zadaniem tej drugiej grupy było także zajmowanie się posługą domową w kuchni i w pralni. Ze względu na odmienny charakter tych dwóch grup Założyciel podjął starania mające na celu ich rozdzielenie i utworzenie zupełnie nowej fundacji. 3 kwietnia 1947 r. zgromadzenie Pobożnych Uczennic zostało zatwierdzone na prawie diecezjalnym. Jako cele istnienia zgromadzenia podaje się apostolstwo eucharystyczne, posługę domową i medyczną wobec kapłanów starszych i chorych oraz apostolstwo liturgiczne, polegające na rozpowszechnianiu wszystkiego, co służy rozwojowi kultu i pobożności wiernych. Wewnątrz Rodziny Świętego Pawła siostry miały również pełnić misję wynagradzającą w intencji apostolstwa wydawniczego. Po wielu trudnościach natury kanonicznej, 12 stycznia 1948 r. zgromadzenie Pobożnych Uczennic otrzymało od papieża Piusa XII decretum laudis.

Idea kolejnego żeńskiego instytutu sięga roku 1908, kiedy ks. Alberione, pracujący jako wikary, odczuł potrzebę wsparcia posługi duszpasterskiej w parafii przez siostry zakonne. Realizacja tej idei nastąpiła dopiero w 1936 r. W tym czasie Założyciel wybrał spośród Córek Świętego Pawła siostrę M. Nives Negri, której zlecił zadanie rozpoczęcia nowej formy apostolstwa w myśl idei, jaką rozwinął w swojej książce La donna associata allo zelo sacerdotale – aby kobieta konsekrowana mogła wspomóc misję kapłańską, współpracując z proboszczem we wszystkich inicjatywach i formach działalności pastoralnej. Z tego powodu zgromadzenie otrzymało nazwę: Siostry Jezusa Dobrego Pasterza. Jako datę powstania nowego Instytutu przyjmuje się dzień 7 października 1938 r., kiedy nowo utworzona wspólnota opuszcza dom Córek Świętego Pawła, przenosząc się z Rzymu do Genzano. W dniu 26 czerwca 1956 r. nastąpiło zatwierdzenie Zgromadzenia na prawie diecezjalnym”.

Najmłodszym zgromadzeniem zakonnym, powołanym do istnienia przez ks. Alberione, są siostry z Instytutu Królowej Apostołów dla Powołań. Początki tego zgromadzenia sięgają 1946 r., kiedy po raz pierwszy w domu sióstr Pasterzanek Założyciel spotkał się z Rosą de Luca. Owocem ich późniejszych, licznych rozmów była idea utworzenia nowego stowarzyszenia świeckiego, które zajmowałoby się apostolstwem na rzecz powołań kapłańskich i zakonnych. 8 grudnia 1954 r., podczas poświęcenia sanktuarium Królowej Apostołów w Rzymie, po raz pierwszy pojawił się pomysł nazwania rodzącego się stowarzyszenia imieniem Maryi – Królowej Apostołów. Wkrótce do Rosy de Luca dołączyły kolejne osoby, które zamieszkały razem i 24 grudnia 1956 r. złożyły na ręce Założyciela pierwsze śluby prywatne. W połowie 1957 r. narodziła się myśl o przekształceniu stowarzyszenia w instytut zakonny, dlatego w sierpniu 1958 r. pierwsze siedem dziewcząt wstąpiło do nowicjatu. Rok później, 8 września 1959 r. miała miejsce pierwsza profesja zakonna, która oficjalnie dała początek nowemu zgromadzeniu. Kanoniczne zatwierdzenie sióstr Apostolinek datuje się na 19 listopada 1993 roku.

Należy jeszcze wspomnieć, że ks. Alberione pragnął włączyć w dzieło apostolstwa druku także osoby świeckie. Od samego początku myślał nad tym, aby do działającego już Towarzystwa Świętego Pawła dołączyć coś w rodzaju trzeciego zakonu, to znaczy osoby, które chciałyby doskonalić swoje życie chrześcijańskie żyjąc duchem paulińskim. W tym celu powołał Unię Współpracowników Dobrego Druku, zatwierdzoną przez biskupa Re 30 czerwca 1917 roku. Opracował statut, według którego współpracownicy mieli wspomagać apostolstwo paulińskie duchowo i materialnie, angażując się W rozpowszechnianie dobrej prasy, pisząc artykuły, organizując biblioteki parafialne i podejmując inicjatywy propagujące apostolstwo wydawnicze.

Całość Rodziny Świętego Pawła uzupełniają instytuty świeckie: Jezusa Kapłana dla kapłanów diecezjalnych, Świętego Archanioła Gabriela dla mężczyzn. Matki Bożej Zwiastowania dla kobiet oraz najmłodszy w sensie powstania Instytut Świętej Rodziny dla małżonków (rodzin). Ich celem jest chwała Boża i uświęcenie członków poprzez zachowywanie ślubów: posłuszeństwa, czystości i ubóstwa. Wymaga się od nich naśladowania paulińskiego życia zakonnego, na ile to jest możliwe. Członkowie instytutów mają włączać się w apostolstwo zgromadzeń Rodziny Świętego Pawła, szczególnie w apostolstwo środków społecznego przekazu, ale mogą także podejmować działalność społeczną, katechetyczną, dobroczynną itp. Włączając w organizm Rodziny Świętego Pawła instytuty świeckie, Założyciel był świadom, że stanowi to „wielki krok” w dowartościowaniu tej formy życia konsekrowanego w Kościele55. W ten sposób Rodzina Świętego Pawła obejmuje wszystkie kategorie Ludu Bożego: kapłanów, braci zakonnych, konsekrowanych mężczyzn i kobiety, a także świeckich współpracowników, którzy zjednoczeni duchowo i stowarzyszeni w jednej misji dają świadectwo Jezusowi, Boskiemu Mistrzowi.

Bł. J. Alberione nie miał wątpliwości, że jego dzieło pochodzi od Boga i jest przez Niego upragnione. Napisał we wspomnieniach: „Rodzina św. Pawła doznała licznych i jasnych znaków, że Pan jej potrzebuje”. Był przekonany, że otrzymał od Boga ściśle określoną misję, w której wypełnieniu on jest tylko Jego nieudolnym narzędziem. Trudno zakładać, żeby od samego początku fundacji miał jasną i całościową wizję swego dzieła. Jak sam mówił, uważał się raczej za „pół ślepego”, który pozwala prowadzić się Bogu. U podstaw nowej rodziny zakonnej była więc najpierw charyzmatyczna inspiracja, ale równocześnie jasne zrozumienie potrzeb i wyzwań ówczesnego Kościoła, z których najpilniejszym było stanie się apostołami dnia dzisiejszego, posługującymi się środkami używanymi przez przeciwników.

Założyciel nie powołał do istnienia „luźnych” zgromadzeń, które byłyby powiązane ze sobą jedynie poprzez osobę założyciela, ale powołał „rodzinę” instytutów zakonnych i świeckich, połączonych więzami mocniejszymi niż więzy krwi. Relacje pomiędzy osobami należącymi do Rodziny Świętego Pawła powinny opierać się na miłości i komunii, którą charakteryzuje jedność umysłów, serc, słów, dzieł i modlitw. Wzorem jest tu Święta Rodzina z Nazaretu, która dała najlepszy przykład życia dla rodziny zakonnej. Każdy z instytutów ma swojego ducha, ale i swój dar dla pozostałych instytutów; jednak ks. Alberione podkreślał, że to duch rodzinny jest gwarantem jedności i źródłem apostolskiej płodności.

Rodzinę Świętego Pawła można porównać do żywego organizmu, ponieważ poszczególne instytuty, które ją tworzą, nawzajem się uzupełniają. U podstaw komplementarności leży przede wszystkim wspólna duchowość: Rodzina Świętego Pawła dąży do integralnego przeżywania Ewangelii Jezusa Chrystusa, Drogi, Prawdy i Życia, w duchu św. Pawła, pod wejrzeniem Królowej Apostołów. Rodzinę ma charakteryzować jeden duch, dlatego wspólne są poszczególne nabożeństwa i metoda praktykowania duchowości, natomiast różne są zadania apostolskie poszczególnych instytutów, które zbiegają się w jednym celu wspólnym wszystkim: dawać światu Jezusa Mistrza w sposób całościowy, tak jak On sam siebie określił: „Ja jestem drogą i prawdą, i życiem” (J 14, 6).

Podstawowym czynnikiem jednoczącym Rodzinę Świętego Pawła jest wymiar eucharystyczny. Wynika on z pierwotnego doświadczenia Założyciela, który z Eucharystii zaczerpnął swoją charyzmatyczną inspirację i w niej dostrzegł źródło swoich przyszłych fundacji. Pokrewieństwo między poszczególnymi instytutami ma swój początek w Eucharystii, ponieważ wszystkie zrodziły się z Tabernakulum.

Innym elementem scalającym Rodzinę Świętego Pawła i cechą, która ją wyróżnia, jest odniesienie do postaci św. Pawła Apostoła. Rodzina Świętego Pawła ma być „świętym Pawłem żyjącym dzisiaj”. Ks. Alberione często akcentuje w swoich wypowiedziach, że prawdziwym ojcem i założycielem nowo powstałej rodziny zakonnej jest św. Paweł. I nie chodzi tu tylko o patrona dla całego dzieła, ale o fakt, że św. Paweł ma być wzorem do naśladowania ze względu na jego pełne utożsamienie się z Chrystusem, które wyraził w słowach: „Już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus” (Ga 2, 20). Z jego integralnego życia Rodzina Świętego Pawła ma czerpać wzór uniwersalności, apostolskiej gorliwości, a przede wszystkim świętości.

 

IV. WSPÓŁCZESNA FORMA ŚWIADECTWA

Pierwszorzędnym zadaniem instytutów Rodziny Świętego Pawła jest żyć Jezusem Drogą, Prawdą i Życiem oraz dawać Go światu. Pisze bowiem Założyciel w swojej Autobiografii: „Żadnego większego bogactwa nie można dać temu światu ubogiemu i pysznemu, niż Jezusa Chrystusa. […] Świat potrzebuje Jezusa Chrystusa Drogi, Prawdy i Życia”. Wzorem tak rozumianego apostolstwa jest Maryja, ponieważ „wydała” (edidit) na świat Zbawiciela. Jezusa można „dawać” na sposób ustny, żywym głosem lub za pomocą różnych środków i nośników: książek, prasy, kina, radia, telewizji czy internetu. Dwa spośród utworzonych zgromadzeń: Towarzystwo Świętego Pawła i Córki Świętego Pawła mają misję głoszenia Ewangelii za pomocą środków „najszybszych i najskuteczniejszych”, do jakich dzisiaj zalicza się przede wszystkim środki społecznego przekazu.

Bł. Jakub Alberione zwracał szczególną uwagę, aby działalność instytutów, które powołał do istnienia, odpowiadała potrzebom czasów. Z jego inicjatywy zaczęły wychodzić liczne czasopisma, m.in. Vita Pastorale (1916), La Dornenica (1921), Il Giornalino (1924) i Famiglia Cristiana (1931), w chwili obecnej tygodnik katolicki o największym nakładzie na świecie. Film Abuna Messias, zrealizowany na polecenie ks. Alberione, w 1938 r. otrzymał główną nagrodę na festiwalu w Wenecji. W kolejnych latach Założyciel powołał do istnienia paulińską wytwórnię filmową Romana Editrice Film, a następnie stacje radiowe w różnych miejscach świata. Wyprzedził w ten sposób nauczanie Soboru Watykańskiego II, w którym uczestniczył jako obserwator. Za swoje zasługi dla działalności ewangelizacyjnej Kościoła, 28 czerwca 1969 r. został odznaczony przez papieża Pawła VI orderem „Pro Ecclesia et Ponti-fice”.

Już w 1933 roku ks. Alberione opublikował książkę Apostolato Stampa, w której postawił tezę, że apostolstwo druku jest prawdziwym przepowiadaniem, na równi z przepowiadaniem tradycyjnym, ustnym. Postęp techniczny, wynalazki dokonane przez człowieka, nie powinny służyć poniżaniu jego godności, ale zbawieniu. Kiedy neutralne z natury środki techniczne zostają wprzęgnięte w dzieło ewangelizacji, tracą swój wyłącznie świecki charakter i zyskują wymiar sakramentalny. Środki wykorzystywane dla apostolstwa, a więc wszelkie maszyny i urządzenia, stają się „przedmiotami świętymi ze względu na cel, któremu służą”. Ta koncepcja często znajdowała wyraz w wypowiedziach Założyciela, który nauczał, że „Maszyna, mikrofon, ekran – są naszą amboną; drukarnia, hala produkcyjna, sala służąca do projekcji i transmisji – są jakby naszym Kościołem”.

W apostolstwie wydawniczym bł. J. Alberione wyróżnił trzy podstawowe momenty: redakcję, technikę i rozpowszechnianie. Podkreślał, że działalność instytutów paulińskich nigdy nie powinna obniżyć się do poziomu przemysłu czy handlu, ale zawsze stać na wysokości powierzonego apostolstwa, które ma charakter bosko-ludzki. Dlatego akcentował przede wszystkim fazę redakcyjną, którą pierwotnie przypisywał kapłanom. Należy przez nią rozumieć „twórczy moment” powstającego dzieła, a więc wypracowywanie i promocję określonych treści. Pracę redakcyjną nazywał „istotą apostolstwa”. W jego przekonaniu, w obecnych czasach „nie wystarczy już pulpit”. Trzeba wykorzystać wszystkie współczesne środki, które służą komunikowaniu myśli. Dlatego kapłan nie może ograniczyć się do przepowiadania „od ambony czy w konfesjonale”, ale musi posługiwać się także „filmem i drukiem”, aby na wzór Jezusa być „światłem świata” (Mt 5, 14).

Ponieważ apostolstwo paulińskie polega na dawaniu światu „całego Jezusa Chrystusa”, w Jego integralności, podobnie jak ukazuje to św. Paweł i jak przedstawiają Jezusa ewangelie, stąd dla Założyciela pierwszym dziełem apostolskim ma być zawsze rozpowszechnianie Biblii: „W apostolstwie wydawniczym, właściwym dla naszego instytutu [Towarzystwa św. Pawła], księgą, którą mamy szczególnie rozpowszechniać, jest Biblia; bardziej niż pozostałe księgi, przed innymi i zawsze”. W Piśmie świętym znajdują się treści, które zawierają prawdy wiary, wzór moralności i przykłady kultu. Biblia jest dla działalności paulińskiej światłem, drogą i życiem i jako taka zawsze powinna stanowić wzór apostolstwa wydawniczego.

Odwołując się do nauki św. Pawła, ks. Alberione podkreślał, że „wydawnictwa mają być w duchu paulińskim”. A więc najpierw mają zapewnić „to, co istotne: aby «żyć w Chrystusie»”. Następnie przedmiotem wydawnictw ma być to wszystko, o czym Apostoł pisze w Liście do Filipian: „W końcu, bracia, wszystko, co jest prawdziwe, co godne, co sprawiedliwe, co czyste, co miłe, co zasługuje na uznanie: jeśli jest jakąś cnotą i czynem chwalebnym – to miejcie na myśli!” (Flp 4, 8). Być wydawcą, to znaczy stać się „głośnikiem Boga” i działać zgodnie z Jego stwórczym zamysłem, przekazując w tym kluczu całą ludzką wiedzę. Ale jest się jeszcze bardziej „głośnikiem Boga”, kiedy daje się „boską naukę”, którą głosił Jezus i która została przekazana przez Kościół i Tradycję, aby wszędzie została poznana „wieloraka mądrość Boża”.

Bł. J. Alberione zwracał uwagę, aby apostolstwo nigdy nie przeobraziło się w handel czy działalność usługową, ponieważ jego celem jest zbawienie dusz. Dlatego ma mieć zawsze charakter duszpasterski. Praca apostolska powinna być wykonywana w tym samym duchu i z tymi samymi intencjami, które miał Jezus, kiedy pracował w domu nazaretańskim. Wtedy zyskuje ona moc świadectwa.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *