
REKOLEKCJE ADWENTOWE – II KONFERENCJA
Autor: ks. Wojciech Kuzioła, paulista
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Siostry i Bracia,
W ubiegłym tygodniu zastanawialiśmy się nad tym, czym jest wiara. Rozważaliśmy temat nawrócenia i wysiłku ciągłego, codziennego stawania się człowiekiem podobnym do Jezusa Chrystusa. Odkrywaliśmy także prawdę o tym, że być chrześcijaninem, oznacza być człowiekiem wiary.
Przed nami kolejny krok. Rodzi się pytanie: Jak ocalić łaskę wiary, którą otrzymaliśmy od Boga? To istotny problem. Bo z wiarą jest trochę jak z rozpalonym ogniem. Jeśli nie troszczymy się o ogień, nie podsycamy go, wówczas gaśnie. Jeśli nie pielęgnujemy wiary, ona umiera. Naprawdę trzeba się czasem natrudzić, aby w wierze wytrwać, aby nieustannie ją rozpalać i pogłębiać. Wiara jest łaską daną nam od Pana Boga, jest darem złożonym w nasze ręce. Jeśli jednak nie włożymy naszego wysiłku, jeśli nie zatroszczymy się o ten dar, możemy go utracić. A przecież Jezus zachęca nas do wierności do samego końca. „Kto wytrwa do końca, będzie zbawiony”. Naszym zadaniem jest trwać przy Bogu i wierzyć Mu bezgranicznie. Warto zatem bić się o wiarę, ponieważ ona prowadzi do zbawienia.
Popatrzmy najpierw na życie duchowe. Życie duchowe rozpala naszą wiarę, czyni ją wciąż świeżą i coraz bardziej silną. Aby żyć wiarą na co dzień, trzeba karmić własną duszę, trzeba dostarczać jej duchowego pokarmu. Tym duchowym pokarmem jest dla nas łaska Boża, którą otrzymujemy, kiedy spotykamy się z Bogiem, kiedy przyjmujemy sakramenty, kiedy zgłębiamy mądrość słowa Bożego i naukę Kościoła.
Po pierwsze modlitwa! Każde spotkanie z Panem jest źródłem umocnienia dla naszej wiary. Zawsze, kiedy trwamy przed Bogiem, uwielbiając Go, dziękując Mu, prosząc o przebaczenie oraz wypraszając potrzebne łaski, otwieramy przed Nim drzwi naszego życia, zapraszamy Go do siebie, składamy w Jego dłoniach wszystko czym jesteśmy i co posiadamy. A Bóg z miłości oddaje się nam cały, umacnia nas, oświeca, dodaje mocy Ducha Świętego, abyśmy byli mocni w wierze, w nadziei i w miłości.
Kilka lat temu, podczas rekolekcji usłyszałem takie oto słowa: „Brak modlitwy jest religijnym zawałem serca. Brak modlitwy jest stanem klinicznej śmierci naszej wiary. Nie modlić się, to znaczy całkowicie wypchnąć Pana Boga ze swojego życia. Nie modlić się, to znaczy brutalnie odrzucić nie tylko Boga, ale i to wszystko, z czym On przychodzi, co On proponuje. Nie modlić się, to wejść w świat, w którym Boga po prostu nie ma”. To mocne słowa, ale potrzebne, abyśmy zbyt łatwo nie rezygnowali z codziennego spotkania z Panem. A spotkać Go możemy na różne sposoby: uczestnicząc we Mszy świętej, adorując Najświętszy Sakrament wystawiony w kościele, modląc się własnymi słowami w domowej ciszy, czytając i medytując słowo Boże, odmawiając brewiarz, różaniec, koronkę. Wystarczy tylko chcieć poświęcić Bogu trochę czasu i zauważyć Jego bliskość.
Po drugie sakramenty święte! One przede wszystkim są źródłem łaski dla nas. Każdy sakrament, kiedy przyjmujemy go z wiarą, umacnia naszą wiarę. Chcę dziś przypomnieć dwa z nich: sakrament Eucharystii i sakrament pokuty i pojednania.
Podczas Eucharystii przychodzimy do Jezusa Chrystusa jak do studni, gdzie znajduje się życiodajna woda. A Jezus żywy i prawdziwy obecny w Komunii Świętej przychodzi do nas. On jest pokarmem, który zaspokaja wszelki głód i wszelkie pragnienie człowieka, który nasyca duszę i ciało, który umacnia wiarę. Może czasem trudno nam przyjąć tę prawdę. A przecież jest tak wielu świadków, którzy żyli i żyją mocą Eucharystii.
Marta Robin w młodym wieku zachorowała nieuleczalnie i bardzo cierpiała. Zgodziła się dźwigać krzyż swojej choroby. Przez 47 lat leżała sparaliżowana w łóżku, w jednej pozycji. Najmniejszy ruch sprawiał jej okropny ból. Co więcej, nie mogła spać. Nie mogła też nic jeść i pić. Jej organizm nie przyjmował nawet wody. Jak zatem żyła? Przez te lata w każdy czwartek przyjmowała Chrystusa w Komunii Świętej. To był jej jedyny pokarm, który mogła przyjąć. I tak żyła. Nikt nie miał i do tej pory nie ma jakiegokolwiek wytłumaczenia. Ale jeśli wierzymy, Bóg czyni cuda i jeszcze bardziej umacnia naszą wiarę. „Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Ktokolwiek będzie spożywał ten chleb, będzie żył na wieki” – obiecuje Jezus.
I jeszcze sakrament spowiedzi świętej. Tu niemal namacalnie doświadczamy miłosiernej miłości Pana Boga. Możemy zachwycić się tą miłością. Ale przede wszystkim możemy bardziej uwierzyć Panu, uwierzyć w to, że On nas kocha, pomimo naszej słabości. Kocha nas nie tylko wtedy, kiedy jesteśmy Mu wierni, kiedy wszystko w życiu nam się układa. Kocha nas także wtedy, kiedy odchodzimy od Niego, kiedy błądzimy. Kocha, mimo że dziesiątki, setki razy upadamy. A jednak wciąż słyszymy te same słowa: „Przebaczam ci”. Taka właśnie jest miłość Boga. Bóg kocha inaczej niż człowiek. On jest bogaty w miłosierdzie i chce się tym bogactwem dzielić. Bóg zawsze kocha i przebacza wszystko i każdemu, kto rozumie swój błąd, żałuje za grzechy i chce zacząć od nowa. Czy taka miłość Boga nie umacnia naszej wiary?
Na koniec jeszcze kilka słów o poszukiwaniu. Człowiek wierzący to człowiek szukający Boga, człowiek ciekawy, pragnący poznawać i pogłębiać swoją wiarę. Benedykt XVI we wstępie do Katechizmu dla młodych Youcat napisał: „Musicie wiedzieć, w co wierzycie. Musicie pojmować Waszą wiarę tak precyzyjnie jak informatyk zna system operacyjny komputera. Musicie ją opanować jak dobry muzyk swoją partię utworu”. Jak to zrobić? Może czasem zapominamy o tym, ale mamy narzędzia, które pomagają nam wzrastać w wierze i umacniać ją. Dlatego zachęcam was do lektury Pisma świętego, Katechizmu Kościoła Katolickiego i jego Kompendium, katechizmu Youcat, dokumentów Soboru Watykańskiego II, nauczania papieży. Wiara rodzi się z tego, co się słyszy, ale i z tego, co się czyta. Nie rezygnujmy tak po prostu z tego bogactwa.
Chcę zakończyć to rozważanie słowami św. Pawła Apostoła z Listu do Efezjan. Te słowa mogą być dla nas zachętą i wskazówką. „Niech Chrystus przez wiarę zamieszka w waszych sercach, abyście zakorzenieni i ugruntowani w miłości mogli wraz ze wszystkimi świętymi pojąć, czym jest szerokość i długość, wysokość i głębokość. Obyście poznali miłość Chrystusa, która przewyższa wiedzę, i zostali napełnieni całą pełnią Boga”. Wiara przede wszystkim otwiera serce człowieka na przyjęcie Chrystusa, a spotkanie z Chrystusem zawsze prowadzi do miłości. Wiara nierozerwalnie łączy się z miłością, bo miłość jest jakby obrazem wiary, odkrywa prawdę o naszej wierze. Ale z tym tematem zmierzymy się w następnym rozważaniu. Życzę wam odwagi w codziennej bitwie o wiarę.
Pytania do osobistej refleksji:
- Czy dbam o łaskę wiary?
- Czy życie duchowe, które prowadzę, umacnia moją wiarę?
- Jak przyjmuję sakramenty i jak korzystam z łaski sakramentalnej?
- Czy jestem człowiekiem, który szuka, zgłębia treści związane z wiarą?
Foto. http://czatka.pl/listy-swietego-pawl,prod,106.html





