Już w tamtym czasie był autorytetem, o czym świadczy choćby fakt, że zajmował się procesem beatyfikacyjnym założyciela, obecnie świętego Józefa Kalasantego i zdobył poparcie dla tego procesu u arystokracji, oligarchii, szlachty polskiej i Sejmu. Korzystał z jego posługi w sakramencie pojednania wtedy jeszcze hetman koronny Jan Sobieski i nuncjusz papieski, przyszły papież Innocenty XI. Kazania głosił w klasztorach i kościołach oo. dominikanów , którzy są uznani jako kaznodzieje. Więc jak widać, był uznaną osobowością. Był również wykładowcą retoryki, to była sztuka, którą posiadł najlepiej ze wszystkich nauk; od strony teologicznej był raczej samoukiem, bo studia teologiczne odbywał w trakcie potopu szwedzkiego. Ta burzliwa historia, niektóre z jej etapów nazywał wprost drogą krzyżową – ona przywiodła go w pewnym momencie do takiego przeświadczenia, że Bóg chce, aby przez niego powstał zakon dedykowany Niepokalanemu Poczęciu Najświętszej Maryi Pannie, czyli zakon Niepokalanego Poczęcia. Jak sam potem napisze, miał wizję wyrytą głęboko w sercu – także kiedy otrzymał pozwolenie na odejście od pijarów, w tym samym dniu złożył tzw. oblację czyli ofiarowanie. Powiedział, że nadal chce żyć jak zakonnik, chociaż nie jest we wspólnocie a zwłaszcza chce to czynić w zakonie, który założy.
Niewątpliwie był człowiekiem wielkiej modlitwy, wielkiej prawości, uczciwości, ale także ogromnego hartu ducha. Pokonał wiele trudności, aby zdobyć wykształcenie, miał piękną drogę w zakonie pijarów w którym był do momentu, kiedy zaczął mówić o pewnych nieprawidłowościach wtedy załączył się czas tzw. pomyślności, mówiąc po ludzku. Ojciec Papczyński, jak sam deklarował, poprosił o opuszczenie zakonu – mógł to zrobić, ponieważ wtedy zakonnicy składali śluby proste, które bez większych problemów były rozwiązywane przez Stolicę Apostolską – ze względu na powstanie frakcji: jedni ze współbraci byli bardzo oddali jemu i gotowi byli go własną piersią bronić. Więc narastał konflikt, który godził w jedność wspólnoty zakonnej.
Z ogromnym oddaniem oddawał się edukacji, wychowaniu – to jest ważny element jego życia, o którym trzeba pamiętać. Edukacja, wykształcenie tej biedniejszej części społeczeństwa – kształcono wtedy zwłaszcza chłopców – była jego pasją. Pisząc podręcznik do retoryki, mówił: nie chcę was nauczyć tylko pięknie mówić, ale pięknie żyć.
Maria: Założyć zakon Marianów – było trudno czy łatwo o. Stanisławowi?
Ks. Wojciech Skóra MIC: Zakładał zakon w warunkach, po pierwsze, co chodzi o prawo kanoniczne, bardzo niekorzystnych, ponieważ właściwie, nie można było założyć zakonu na nową regułę, tylko w oparciu o cztery już istniejące wtedy reguły. A on miał wizję zakonu, więc napisał dla niej regułę, która nie został w końcu zatwierdzona przez Stolicę Apostolską, w konsekwencji czego marianie składali śluby uroczyste – ojciec Stanisław jako pierwszy – kilka miesięcy przed śmiercią, przyjął te śluby od swoich współbraci na regułę 10 cnót Najświętszej Maryi Panny. Reguła ta była powierzona franciszkanom. Czy było łatwo? Było bardzo trudno, po pierwsze z nie wyjaśnionych powodów stracił poparcie biskupa krakowskiego, przeniósł się więc do diecezji poznańskiej – wtedy m.in. Warszawa należała do Poznania. Biskup Poznański, Stefan Wierzbowski był wtedy wikariuszem na część warszawską, on zakładał również Górę Kalwarię – Nową Jerozolimę. Przyjął go do diecezji i pozwolił mu tam wykonywać posługę kapłańską. Przez długi czas ojciec Stanisław sądził, że najpierw trzeba zatwierdzić regułę i szukać towarzyszy. Potem stało się inaczej, przyłączył się do grupy tzw. pustelników, z których nikt nie miał pojęcia o życiu zakonnym, natomiast żyli gdzieś tam na puszczy, chodzili, zbierali pieniądze i jakoś sobie żyli. Przyłączył się do tej grupy, ze względu na jednego z nich, który zadeklarował chęć życia według tej reguły, którą ojciec Stanisław im przedstawił. Norma Vita (Reguła życia) i ten właśnie człowiek po pewnym czasie, opuścił pierwszy „klasztor” . Ojciec Stanisław został tam jednym ze współbraci i przeżywał wielkie załamanie, ale kiedy postanowił, że oddaje to Panu Bogu to wtedy przyszli nowi towarzysze.
Niebawem został przez biskupa Stefana Wierzbowskiego zaproszony – a pierwsza wspólnota była w Puszczy Korabiewieckiej dziś Puszczy Mariańskiej koło Skierniewic – do Góry Kalwarii, która była miastem kilku zakonów, które funkcjonowało jako miasto pielgrzymkowe. W ten sposób Ojciec Stanisław objął Wieczernik – Kościół Wieczerzy Pańskiej, skąd zaczynała się wędrówka po Górze Kalwarii, mieście świętym, tutaj mieli pielgrzymi wysłuchać nauki duchowej i wyspowiadać się. Gdy powstała ta druga wspólnota, zgromadzenie zaczęło się rozwijać, utrzymało zatwierdzenie biskupie – było jako zgromadzenia na prawie biskupim. Ojciec Założyciel wiedział, że zatwierdzenie na prawie biskupim jest wystarczające, ale z drugiej strony nie daje gwarancji trwałości wspólnoty. Dlatego zabiegał o aprobatę papieską, udał się jako 60- letni starzec – wtedy 60 lat to był starczy wiek; średni wiek mężczyzny to 40 lat, może też ze względu na wojny i zarazy – i nic nie wskórał bo przyszedł w momencie gdy papież zmarł a nowy nie był wybierany. W każdy razie w końcu przed śmiercią jeden z jego prokuratorów zyskał zatwierdzenie zakonu i dla niego ten cały wysiłek zakonodawcy był najważniejszą sprawą przed Panem Bogiem, tzn. wierność powołaniu zakonodawcy.
Oczywiście, sam musiał zweryfikować swoje myślenie o kształcie tej wspólnoty; biskup bardziej chciał aby miała ona charakter pustelniczy, niż apostolski, więc zaakceptował to; dalej przeredagował regułę życia aby mogła znaleźć zatwierdzenie papieskie. Więc był człowiekiem dość elastycznym i szukał możliwości rozwoju tej wspólnoty. Za jego życia powstały cztery klasztory, jeden gdzieś na terenie Ukrainy, trudno dziś zidentyfikować ten klasztor, prawdopodobnie nie przetrwał za długo, a trzy tutaj na Podlasiu, czyli Puszcza Korabiewiecka, Góra Kalwaria i Goźlin czyli Porzecze Mariańskie, obecnie w diecezji siedleckiej.
Maria: Jak można by scharakteryzować duchowo współczesnego marianina?
Ks. Wojciech Skóra MIC: On sam wskazywał na to, że trzeba najpierw żyć dla Boga, całkowicie oddać się Bogu. Zakorzenić się w Chrystusie i myślę, że marianin to ktoś, kto bardzo zawierza Panu Bogu, ufa Panu Bogu, Opatrzności Bożej – bardzo ważny element dla ojca Założyciela. Po drugiej jest to ktoś, kto czci Niepokalane Poczęcie Najświętszej Maryi Panny, wtedy oznaczało to szerzyć tę prawdę, która jeszcze nie była ogłoszona jako dogmat. Ojciec Stanisław złożył ślub krwi, że stanie aby złożyć życie dla tej prawdy o Niepokalanym Poczęciu. Dalej marianin, to jest ktoś, kto wspiera umierających i umarłych ze wszystkich sił. Potomni mówili, że wszystkie zakony wcześniejsze, były wzbudzane po to aby wspieraj żyjących w pielgrzymce do nieba, a że w pewnym momencie Pan Bóg wzbudził taki zakon, który ma myśleć o braciach cierpiących w czyśćcu. Oczywiście marianie odmawiali specjalne oficja za zmarłych, mieli w tej intencji dusz czyśćcowych praktyki pokuty (biczowania, posty, czuwania nocne). Ojciec Stanisław sam otrzymał dwie wizje czyśćca, które go głęboko poruszyły i on wpisał to jako integralną część charyzmatu zakonu. Na cześć Niepokalanego Poczęcia marianie nosili biały habit – Ojciec Stanisław był wyśmiewany z tego powodu, że był czarny a stał się biały.
W regule życia jako pierwszy rozdział – oprócz opisu ogólno prawnego – jest część o miłości. Wzór zakonnika, to taki, który żyje Bożą miłością i też miłością braci. Ojciec Stanisław napisał wprost, że niech wie, że ten bardziej podoba się Bogu, kto z was wyróżnia się w miłości wzajemnej. To był jego testament wobec wspólnoty, ponieważ w poprzedniej wspólnocie zabrakło mu tej wzajemnej miłości i w tym kluczu należy rozumieć to jego wołanie o miłość wzajemną we wspólnocie. Oczywiście to jest zakonnik który żyje też – kolejny element duchowości Ojca Stanisława, do którego był przekonany – w realnym ubóstwie. Czyli to co jest dobrem wspólnym jest jasno określone, natomiast każdy realizuje ten charyzmat życia ubogiego. Ciekawa rzecz, że gdy zakon powstawał był biedny, a ojciec Stanisław potrafił organizować środki, które przekazywał na kolegia pijarskie, jako wsparcie finansowe aby wykształcić tam młodzież uzdolnioną z biedniejszych rodzin. Sam pochodził z rodziny chłopskiej, może rzemieślniczej bo jego ojciec był kowalem, czyli był chłopakiem ze wsi. Jego nazwisko rodowe brzmiało Papka, natomiast było naturalną rzeczą, że ci co wchodzi do stanu duchownego, tudzież zdobywali pewne wykształcenie, zmieniali nazwiska na szlacheckie.
Maria: Czy istnieją formy obecności świeckich przy zakonie Marianów?
Ks. Wojciech Skóra MIC: Ojciec Stanisław Paczyński, według tradycji udokumentowanej jakoś, zakładał Bractwo Niepokalanego Poczęcia, wspomagające zmarłych. Czyli była to forma obecności świeckich przy zakonie Marianów, których – to jest bardzo ciekawe – związana z obecnością tych dwóch prawd: Niepokalanego Poczęcia i modlitwy za zmarłych. Niepokalane Poczęcie, jest prawdą o świętości, którą Bóg daje człowiekowi, dał Maryi, jest to dar Jego nieskończonego miłosierdzia i wszechmocy a zarazem ta świętość jest przeznaczona człowiekowi. W związku z tym ci, którzy chcą być świętymi, żyją w takiej perspektywie i tutaj widzą źródło w tym Boskim działaniu ale jest to też przeznaczenie człowieka, związane z jego wysiłkiem. W związku z tym organizowane były te Bractwa modlące się za zmarłych. Trudno dzisiaj dociec, czym się zajmowały. Natomiast tradycja zaangażowania laikatu istniała przez cały czas w życiu Marianów. Po II wojnie światowej, przybrała ona formę Stowarzyszenia Pomocników Mariańskich. Najpierw w Stanach Zjednoczonych, a teraz właściwie we wszystkich krajach gdzie jesteśmy. Są to świecy, którzy włączani są w dobro duchowe zgromadzenia. Też są formowani, to jedna z rzeczywistości osób świeckich związanych ze zgromadzeniem. Jest ona bardzo silnie zakorzeniona w tym nowym kulcie , nie z naszej zasługi, z tego względu że dostał się w nasze ręce memoriał ks. Sopoćki. Konkretnie w ręce kapłanów: księdza Józefa Jarzębowskiego MIC, który trafił do Stanów Zjednoczonych i potem do Wielkiej Brytanii. Marianie stali się szerzącymi orędzie miłosierdzia Bożego. Natomiast w tej chwili jest reaktywowane Bractwo Niepokalanego Poczęcia w niektórych parafiach. Poza tym jesteśmy związani ze wspólnotą Eucharystycznych Apostołów Miłosierdzia, jest to potężny ruch amerykańsko – azjatcki rozwijający się tam, który ma własną drogę formacyjną. Ze względu na bliskość duchowość ten ruch, który powstał niezależnie od Marianów poprosił nas o opiekę duchową i to zostało przez Stolicę Apostolską zatwierdzone. Moderatorem ogólnoświatowym tego ruchu Eucharystycznego Apostolstwa Miłosierdzia jest marianin.
Maria: Jak można uczcić bł. Stanisława, jakie formy kultu propaguje zgromadzenie szczególnie tutaj w Górze Kalwarii, na Mariankach?
Ks. Wojciech Skóra MIC: Taką forma kultu, która jest bardziej widoczna to jest modlitwa przez jego wstawiennictwo. Bardzo wiele osób do nas dzwoni i pisze, czy tez pisuje swoje prośby, gdy przyjeżdża. I też to wstawiennictwo jest skuteczne, ludzie dają świadectwa, że otrzymali łaski za wstawiennictwem ojca Papczyńskiego. Taka książka o łaskach otrzymanych przed beatyfikacją w 2007 roku – Cuda i łaski –zawierała wybór świadectw. W tej chwili, praktycznie moglibyśmy, wydać podobna książkę z tego pięciolecia. Inną formą kultu ojca Założyciela, w nawiązaniu do jego duchowości jest Bractwo Misterium Męki Pańskiej, które powstało w Górze Kalwarii, i które organizuje Misterium Męki Pańskiej. Ojciec Papczyński napisał dwa traktaty, o Chrystusie i oba dotyczyły Chrystusa cierpiącego. To Bractwo czerpie z duchowości pasyjnej ojca Stanisława i organizuje misterium uliczne, na które przyjeżdża co roku kilka tysięcy ludzi w Niedziele Palmową. Kolejną formą kultu niewątpliwie są pewne dzieła Zgromadzenia, zwłaszcza stały się one możliwe w Licheniu w Sanktuarium Matki Bożej. Sanktuarium licheńskie ze względu na rozmach tego przedsięwzięcia i miejsca. Więc jest tam hospicjum, które jest bezpośrednim etapem przygotowania do śmierci. To hospicjum cieszy się uznaniem, czyli jest miejscem gdzie marianie pełnią służbę wobec umierających. Dalej jest tam też Poradnia Życia Rodzinnego, gdzie bardzo mocno jest promowana godność życia i metoda naprechtonologii, związku z tym że cud do beatyfikacji dotyczył dziecka poczętego. Uznaliśmy, że w jakiś sposób mamy interpretować kult Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny, ze szczególnym szacunkiem dla życia poczętego. Marianie, wpisują się w to wielkie dzieło ochrony życia. Obecnie w naszych parafiach jest obecna duchowa adopcja dziecka poczętego. To już jest dzieło ogólnopolskie, ogólnoświatowe. Wiem, że wiele dobrego się dzieje.
Jeśli chodzi o kult ojca Stanisława, też są tutaj pielgrzymki. Góra Kalwaria jest takim miejscem przejazdowym – raczej nie jest miejscem docelowym – ale są osoby które przyjeżdżają tutaj do tego grobu aby pomodlić się przy relikwiach bł. Stanisława. Przychodzi Piesza Pielgrzymka również, jedniodniowa, ale bardzo liczna z dekanatu osieckiego, diecezji siedleckiej. Wyrusza z Goźlina i przechodzi ok. 20 km. Jednego roku przybyło nawet ok 500 uczestników. Myślę, że jakąś formą kultu jest ilość zapotrzebowania na obrazy z wizerunkiem ojca Stanisława, na relikwie. Mamy udokumentowane wydanie 150 relikwii na cały świat. Obecnie prośby są nie tylko z Polski, ale ostatnio relikwie powędrowały na Słowację, do Francji, Stanów Zjednoczonych. W Stanach Zjednoczonych w ogóle jest bardzo duże zainteresowanie osobą ojca Stanisława i szerzy się ogromy kult. Amerykanie nie są w stanie powiedzieć, „Papczyński” natomiast modlą się do założyciela Marianów przez jego wstawiennictwo. Tam mają potężną księgę łask, czyli świadectw o wysłuchanych prośbach.
Maria: Czy da się formować młodych w duchu mariańskim?
Ks. Wojciech Skóra MIC: Co roku są organizowane spotkania, tutaj właśnie w Mariankach. Spotkanie Młodzieży Mariańskiej, jest to taki zjazd trzy dniowy gdzie przyjeżdża około pięciuset młodych ludzi. Jest to czas wspólnej modlitwy, można powiedzieć czas mini-rekolekcji, różne formy aktywności, przedstawienia teatralne, koncerty, wspólna modlitwa, po prostu czas wspólnego bycia. Obecnie ma to charakter międzynarodowy, przyjeżdża również Ukraina, Czechy. Poza tym powstała tzw. Mariańska Wspólnota Młodych, która zrzesza osoby zaangażowane przy naszych parafiach, ona też ma wymiar ogólnopolski ponieważ członkowie tej mariańskiej wspólnoty młodych, są z różnych części Polski. Mają co jakiś czas spotkania i oni właściwie przyjęli jako zasadę pewne anonimowanie tego typu spotkań, wymiany myśli, po prostu wspólnego bycia razem młodych z naszych parafii. To wychodzi na różny sposób. Wspólnota organizuje rekolekcje w wakacje, gdzie rzeczywiście ci ludzie się zjeżdżają. Przez ten czas rekolekcyjny, dłuższy – zwykle jest to w górach – tam mają czas swojej formacji. Duszpasterstwo, to wiadomo ma koloryt lokalny, bo jeśli dotyczy to diecezji mamy skalę ludzi mniejszą a jeśli zgromadzenie – mówię o naszej prowincji, to jest Kazachstan, Białoruś, Polska, Czechy, Słowacja, Niemcy i Wielka Brytania – przy szerszej skali trudno znaleźć wspólny mianownik pracy z młodzieżą. Jeżeli byśmy mówili tylko o Polsce, również mamy do czynienia z dużą rozpiętością, bo jesteśmy i w Kołobrzegu i w Lublinie i w górach. Myślę, ze trudno się pokusić, o określenie że istnieje model mariańskiej formacji młodych. Natomiast przy każdej parafii są grupy, które wychodzą poza Oazę, Odnowę w Duchu Świętym, zwykle są to takie grupy modlitewne ale jednak funkcjonujące w specyficzny sposób.
Maria: Ktoś słyszy wyraźny głos i zainteresowanie aby przyłączyć się do wspólnoty Marianów, co powinien zrobić?
Ks. Wojciech Skóra MIC: Może się zgłosić do duszpasterzy powołania, napisać na adres Lichenia – duszpasterza powołań i tam może zasięgnąć informacji. W banku informacji jest około tysiąca dwustu nazwisk, czyli z taką ilością młodych ludzi jakiś kontakt nawiązaliśmy. Natomiast oczywiście można się zgłosić do parafii gdzie pracujemy. W każdym ośrodku jest duszpasterz powołań, czyli człowiek odpowiedzialny za spotkanie z takim człowiekiem, który pyta, który szuka. Można oczywiście, zgłosić się do Warszawy, pisząc do Domu Prowincjalnego , na św. Bonifacego 9 i tam również można uzyskać informację. W tej chwili sytuacja wygląda następująco, że co roku mamy kandydata, później postulanta z parafii mariańskiej, czyli przychodzą osoby z naszych parafii. Natomiast nasze postulaty i nowicjaty są międzynarodowe, w tej chwili polsko – białoruskie, czyli co roku jest też ktoś z Białorusi. Czasem Białorusinów jest więcej aniżeli Polaków. Trudno powiedzieć, że jest to jakaś prawidłowość, po prostu tam też bardzo dobrze działa duszpasterstwo powołań. Mamy tam kilku młodych kapłanów, którzy niedawno zostali wyświęceni, odbyli formację w Polsce i wrócili natychmiast na Białoruś. Organizują pielgrzymki, różne spotkania formacyjne. Praca powołaniowa na Białorusi jest bardzo prężna, w związku z tym są też powołania.
Maria: Bóg zapłać za rozmowę.
Foto. www.marianie.pl
*Ks. Wojciech Skóra MIC Ur. 24 kwietnia 1969, święcenia kapłańskie: 27 maja 1995. Przełożony Domu Zakonnego na Mariankach, Rektor Kościoła Wieczerzy Pańskiej, kustosz grobu o. Założyciela Zgromadzenia Księży Marianów.






