Boży tragarz


141 lat temu w Pontecurone we Włoszech urodził się św. Alojzy Jan Orione, założyciel Rodziny Oriońskiej. Jaki dorobek zostawił po sobie święty Alojzy? Osobę świętego przybliżyła s. M. Amabilis Gliniecka – Mała Siostra Misjonarek Miłości, w rozmowie z Marią Rachel Cimińską. 


Maria: Czytając biografię św. Alojzego, ma się wrażenie pewnego nieokreślenia i ciągłego szukania. Kim był Założyciel Małego Dzieła i czy jego droga powołania była prosta?

 

S.M. Amabilis Gliniecka: Ks. Orione był człowiekiem poszukującym i w tym poszukiwaniu otwartym na przyjęcie i realizowanie planu Bożego. Wymagało to od niego dużej odwagi, ponieważ niejednokrotnie musiał zawracać, zmieniać kierunek, wystawiony był na liczne duchowe walki, doświadczył wielu przeciwności. Ufając jednak bezgranicznie Bożej Opatrzności pozwolił się Jej prowadzić, pragnąc do końca i w sposób bardzo radykalny wypełnić wolę Bożą. Nie znaczy to jednak, że Jego droga do świętości była prosta. Drogę powołania zakonnego podjął jako trzynastoletni chłopiec, jednak z powodu wątłego zdrowia nie mógł zostać franciszkaninem. Nie zniechęcił się tym bolesnym doświadczeniem i po pewnym czasie wstąpił do salezjanów. I tam jednak nie pozostał zbyt długo. Następnie rozpoczął studia teologiczne w seminarium diecezjalnym w Tortonie, a ostatecznie jeszcze jako kleryk założył męskie zgromadzenie zakonne (Synów Boskiej Opatrzności), które dało początek Małemu Dziełu Boskiej Opatrzności.

 


 

Maria: Po wędrówce od jednej placówki zakonnej do drugiej, czekał na działanie Opatrzności w swoim powołania. Co umożliwiło św. Alojzemu jako młodemu klerykowi, utworzenie nowej rodziny zakonnej?

S.M. Amabilis Gliniecka: Tylko i wyłącznie wiara w Bożą Opatrzność, która rzeczywiście i to w bardzo konkretny sposób zatroszczyła się o to, by Alojzy, jako kleryk – otrzymał konieczne pozwolenia od władz kościelnych na prowadzenie apostolatu na rzecz najuboższych razem ze swoimi pierwszymi duchowymi synami.


 

Maria: Przełom XIX i XX wieku, nie był prosty dla nowo powstałego państwa włoskiego choć zarazem formowały się przepiękne postacie działające w łonie Kościoła. Pośród nich jest Wasz Założyciel, jaki główny cel obrał sobie tworząc rodzinę zakonną? Czy włączył się aktywnie w obronę Kościoła?

S.M. Amabilis Gliniecka: Ksiądz Orione całym sercem kochał Kościół, był mu oddany, wierny, gotowy oddać życie w jego obronie. Zawsze był posłuszny swoim przełożonym, przekonany, że posłuszeństwo jest szczególnym wyrazem miłości. Pragnął – za św. Pawłem – „odnowić wszystko w Chrystusie”, odnowić miłością, bo – tak jak mawiał – tylko ona zbawi świat! Głównym celem założonych przez Niego zgromadzeń zakonnych jest uświęcenie ich członków oraz prowadzenie do świętości dusz powierzonych nam przez Bożą Opatrzność poprzez podejmowane dzieła miłosierdzia.



Maria: Obok Sióstr w rodzinie orońskiej są jeszcze inne zgromadzenia. Dlaczego zależało św. Orione na takiej formie życia zakonnego i jaka była kolejność ich powstawania?

S.M. Amabilis Gliniecka: O sercu Księdza Orione mówi się, że nie miało ono granic. Było otwarte dla każdego, a zwłaszcza dla ludzi najuboższych, najbardziej oddalonych od Boga, opuszczonych. Nasz św. Założyciel pragnął przygarnąć każdego i w każdym potrafił dostrzec piękno, będące odbiciem piękna samego Boga. Wiedział, że do realizacji tego celu potrzebuje wielu współpracowników, którzy dla ubogich staliby się narzędziami Bożej Opatrzności. Dlatego powołał do życia kilka wspólnot i zgromadzeń zakonnych, które dziś nazywamy Rodziną Oriońską. I tak w  1893 r. powstało – jako pierwsze – Zgromadzenie Synów Boskiej Opatrzności. Następnie, w związku z tym, że ks. Orione cenił sobie bardzo rozmodlenie już w 1899 r. założył Eremitów Boskiej Opatrzności oraz Braci koadiutorów. W 1915 r. dał początek Małym Siostrom Misjonarkom Miłości (Orionistkom), a dwanaście lat później – powołał do istnienia Siostry Sakramentki Niewidome, które ofiarowują utratę wzroku, modląc się o nawrócenie osób, które utraciły łaskę wiary. Do Oriońskiej Rodziny należą też osoby świeckie z Oriońskiego Instytutu Świeckiego (1959 r.), Oriońskiego Ruchu Świeckiego i ludzie młodzi z Oriońskiego Ruchu Młodych.


 

Maria: Gdy czytamy listy świętego, tchnie z nich wielka odpowiedzialność za kapłaństwo, za powstałe dzieło i podkreślenie posłuszeństwo papieżowi. Czy musiał doświadczyć sprawdzianu swej miłości do Kościoła?

S.M. Amabilis Gliniecka: Czy musiał? Pewnie tak, skoro doświadczył go bardzo boleśnie. Już w początkach istnienia Małego Dzieła Boskiej Opatrzności miłość ks. Orione do Kościoła i posłuszeństwo biskupowi były wystawione na próbę. Św. Alojzy otrzymywał bowiem najpierw pozwolenie, a wraz z nim błogosławieństwo na prowadzenie pierwszego oratorium, ale później – z powodu pomówień – zostało mu ono odebrane. Wszystkie przeciwności, bolesne doświadczenia, plotki, oskarżenia, wszelką ludzką nieżyczliwość, zazdrość i niechęć (a spotykał się z nimi na każdym etapie swojego życia) – z ufnością i prostotą składał 
w Macierzyńskim Sercu Maryi, dlatego mimo wielu upokorzeń i cierpień, wszystkie jego pomysły i pragnienia zostały zrealizowane dla dobra tych, którym służyły.


 

Maria: Czy święty Alojzy, może być patronem dla każdego? Czy też jego przesłanie jest ograniczone do pewnej grupy, począwszy od rodziny zakonnej?

S.M. Amabilis Gliniecka: Ks. Orione był szaleńcem Bożej Opatrzności, który z pasją poszukiwał dusz, by za wszelką cenę oddać je Bogu, zamykając przed nimi bramy piekła. Był człowiekiem, który żył miłością na co dzień – miłością nie sentymentalną, ale konkretną, radykalną, czystą. Był niestrudzony w służbie tym, którzy z jednej strony byli najbardziej spragnieni miłości, a jednocześnie często nie potrafili na nią odpowiedzieć w taki sposób, jakiego z reguły oczekujemy. Bo czym mogą się odwdzięczyć ludzie biedni materialnie i duchowo, upośledzeni, opuszczeni, zepchnięci na margines życia? Można zatem powiedzieć, że każdy, kto pragnie żyć miłością, kto chce w jej imię podejmować dobre dzieła, by „czynić dobro zawsze, dobro wszędzie, a zła nigdy i nikomu” – ma w sobie pierwiastek oriońskiego charyzmatu – niezależnie od tego kim jest, gdzie żyje i czym się zajmuje. Także i ci wszyscy, którzy niosą brzemię cierpienia, którym trudno jest zawierzyć Bożej Opatrzności – mogą prosić o tę łaskę przez wstawiennictwo ks. Orione, który nigdy nie został przez Boga zawiedziony!



Maria: Jak Siostra przeżywa swe życie w cieniu przesłania św. Alojzego?

S.M. Amabilis Gliniecka: Jestem przekonana, że Bóg obdarzył mnie oriońskim charyzmatem, jednocześnie wiem także, że wciąż jeszcze nie żyję nim w pełni. Z całą pewnością czuję się prowadzona przez Bożą Opatrzność, która wzbudza w moim sercu wciąż nowe, piękne pragnienia i realizuje je stopniowo – na tyle, na ile ja sama oczywiście jej na to pozwalam, współpracując z Bożą łaską. Bóg pozwala mi, jako orionistce, przekraczać granice i obdarza mnie niezwykłym zaufaniem posyłając mnie – na przestrzeni ponad piętnastu lat życia zakonnego – do wielu różnych środowisk, do ludzi chorych i samotnych, do zagubionej młodzieży, niepełnosprawnych dzieci, a w końcu, na obecnym etapie mojego życia – także do najuboższych dzieci w Kenii oraz do ich rodzin.


 

Maria: Gdzie można spotkać duchowe dzieci św. Alojzego?

S.M. Amabilis Gliniecka: Duchowe dzieci ks. Orione powinny być zawsze blisko ludzi cierpiących i ubogich materialnie lub duchowo dlatego można je spotkać w domach pomocy społecznej, hospicjach, domach dla samotnych matek i bezdomnych, w ośrodkach wychowawczych i placówkach resocjalizacyjnych, a także w wielu zakątkach świata, gdzie jako misjonarki i misjonarze – zarówno duchowni, konsekrowani, jak i świeccy – realizują charyzmat miłości swojego Założyciela, św. ks. Alojzego Orione.

Oczywiście znaleźć można nas w sieci:

www.orionistki.pl

www.orionisci.rel.pl

 

Foto.www.wsd.donorione.org

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *