By słyszano o mojej wierze

Autor: Ks. Tomasz Ważny CM
www.misjonarze.pl

W drugą niedzielę po Bożym Narodzeniu trzeci już raz – licząc od 25 grudnia – rozbrzmiewa w liturgii prolog ewangelii janowej. To nie przypadek.  Tradycja Kościoła postanowiła „pomęczyć” nas tym niełatwym tekstem natchnionym najzupełniej świadomie. Dajmy się więc ponieść tej intuicji.  Wczytajmy się raz jeszcze w – słowa o Słowie.

Czy zwróciliście uwagę, że drugim, obok wyrazu „Słowo”, najczęściej w tym tekście występującym słowem jest „światłość”?  Co więcej: słowo to pisane jest raz małą, raz zaś wielką literą.  Gdy pochylam się po raz kolejny nad tekstem świętego Jana, widzę, że gdy pisze „Światłość” ma na myśli Chrystusa – Słowo, które stało się Ciałem.  Światłość – Słowo: ta para jest zatem w janowym tekście kluczowa.  Ja jednak nie jestem przecież uczonym egzegetą, abym miał teraz naukowo analizować, co też z tego zestawienia wynika dla stanu badań biblijnych.  Zresztą – z pewnością zrobiono to już dawno temu.  Nie brakuje wszak w Kościele mądrych profesorów biblistów. Ja po prostu klęknę teraz i podziękuję mojemu Bogu za to, że Jego Syn przyszedł na świat, aby dzielić ze mną mój ludzki los, bo to de facto znaczy ów słynny zwrot „Słowo stało się Ciałem i zamieszkało między nami”.  Ja po prostu  schylę głowę w kornym podziękowaniu za to, że Boży Syn jest mi Światłością, która świeci w moim sercu, gdy książę ciemności chce jak najściślej otulić mnie swym płaszczem.  Ja chcę powiedzieć dziś światu, że On dał mi moc, bym się stał dzieckiem Bożym.

Przede mną cały długi nowy rok.  Nikt dziś nie wie, co przyniesie.  Prognozy nie są dobre.  Można by rzec: są ciemne. Dlatego stoi przede mą ważne zadanie: nie zapomnieć o tym, że w najgorszym możliwym położeniu nie opuści mnie Ten, który poniżył się aż do ubóstwa stajni i żłobu.  I będzie mi Światłem, które rozświetli najmroczniejsze nawet mroki, pokazując nadzieję.  I będzie mi Mocą, która pomoże mi „wytrwać w przeciwnościach”, jak wielkie by nie były – i jak bolesne. A poza tym: nie bać się świecić.  Mieć odwagę być światłem dla innych. Bo jeśli moja wiara jest skarbem, to jakże nie podzielić się nim z innymi?  No, chyba że tym skarbem wcale mi się nie wydaje…

Jakże brakuje dziś Europie mężnych i radosnych świadków wiary.  Jakże brakuje chrześcijan świadomych swej godności – i wartości skarbu jaki posiadają. Tych, co to wiedzą, „czym jest nadzieja ich powołania, czym bogactwo chwały Jego dziedzictwa wśród świętych”. Obym nie chciał stanąć w szeregu „chrześcijan bezobjawowych”.  Oby o mojej wierze słyszano, oby o niej wiedziano, oby ją widziano w moich słowach i czynach.

Takich świadków Światłości potrzebuje dziś świat nie mniej, niż dwa tysiące lat temu.

Foto. Klaryski od Wieczystej Adoracji Kłodzk

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *