Chcemy ujrzeć Jezusa!


Autor: Autor: S.M. Amabilis Gliniecka PSMC, orionistka


Chcemy ujrzeć Jezusa! Tymi słowami Grecy wyrazili swoje pragnienie wobec apostołów. A ja? Czy wiem już czego pragnę? Oto nadchodzą dni… Zbliżają się święta. Czas Wielkiego Postu powoli się wypełnia. Pomyśl – może, podobnie jak Grecy, i Ty także chcesz jedynie zobaczyć Jezusa, a jednocześnie nie masz odwagi, by spotkać się z Nim osobiście?

 

Zobaczyć kogoś, to jednak jeszcze za mało, by wejść z nim w intymną relację, by ktoś mógł stać się dla nas kimś naprawdę bliskim, wyjątkowym. Można chcieć kogoś zobaczyć, ale tylko po to, by zaspokoić swoją ciekawość, by zweryfikować swoje wyobrażenie na temat osoby powszechnie znanej, o której wiele słyszeliśmy, która wzbudza w środowisku różne emocje. A może chcesz doświadczyć czegoś więcej? Może chcesz nie tylko zobaczyć, ale także poznać Pana? Może… poważnie potraktowałeś wielkopostne zaproszenie i szukasz Jezusa dla Jezusa, chcesz z Nim być, chcesz odpowiadać miłością na Jego miłość – tylko nie wiesz jak?

 

 

Pan Bóg zapewnia dzisiaj – Ciebie i mnie – przez pośrednictwo proroka Jeremiasza – że On sam pragnie być blisko Ciebie i dlatego proponuje, byś zawarł z Nim nowe przymierze. On chce odnowić zerwaną lub osłabioną przez grzech relację miłości z Tobą. Bóg nie chce być dla Ciebie kimś anonimowym, nieznanym, dalekim, obcym. Chce zatem byś nie tylko Go zobaczył, ale także osobiście poznał.

 

 

Pan Bóg wyrył w sercu każdego człowieka swoje prawo, prawo miłości. Każdy, kto się nim kieruje – poznaje Boga, ma udział w Jego życiu, staje się do Niego podobnym. Poznajemy Boga zawsze, gdy otwieramy przed Nim swoje serce, gdy z ufnością dziecka powierzamy Bogu, miłującemu Ojcu, każdy grzech, naszą słabość. Poznajemy Go, gdy doświadczamy ogromu Jego miłosierdzia. Kto bowiem wyznaje przed Panem swoje grzechy – może być pewien tego, że On już nie będzie o nich pamiętał. W tajemnicy Bożego miłosierdzia doświadczamy tego, że On przywraca nam życie, stwarza w nas na nowo serce czyste. Czy to nie jest wspaniała perspektywa? Czy nie warto z niej skorzystać?

 

We fragmencie Janowej ewangelii z V Niedzieli Wielkiego Postu Jezus zapewnia nas, że tylko ten, kto „obumrze”, kto straci, kto odda Bogu swoje życie – będzie mógł żyć owocnie. Jego życie nie będzie bezpłodne, jałowe, ograniczone tylko do tego, co doczesne, co dostępne człowiekowi w jego „tu i teraz”. Jednocześnie Jezus wie, jakie to trudne. Przecież On sam doświadczył lęku, gdy zbliżała się Jego godzina. On wie, że lęk towarzyszy człowiekowi zawsze, ilekroć ma coś stracić. Każdy z nas lęka się wtedy, gdy ma oddać coś, co do niego należy, do czego jest przywiązany, co stanowi dla niego wartość, bez czego wydaje mu się, że nie będzie w stanie dalej żyć. Taką rzeczywistością, której paradoksalnie boimy się „stracić” – jest także grzech. Przed przystąpieniem do sakramentu pojednania większość z nas doznaje przecież lęku. Towarzyszy nam obawa, niepokoimy się, choć przecież wiemy, że to, co „tracimy” – to wyłącznie nasz grzech, nasza słabość, nasza niewierność… To natomiast, co zyskujemy – to radość, pokój, oczyszczone serce, odnowione siły, nadzieja i poczucie wewnętrznej wolności. Nie ma innej drogi, innego sposobu, by cieszyć się nowym życiem, życiem w pełni – jak tylko zgodzić się na „stratę”, na oddanie Bogu tego, co jest w nas stare, chore i poranione. Tylko Jezus może przywrócić nam życie. Tylko życie z Bogiem może być owocne.

 

Pomyśl zatem, czego pragniesz? Czy chcesz tylko ujrzeć Jezusa, czy może pragniesz Go poznać, być z Nim w bliskiej relacji? Pomyśl. Oto nadchodzą dni… Zbliżają się święta. Czy przeżyjesz je w komunii z Bogiem? Czy może będziesz jedynie biernym obserwatorem paschalnych wydarzeń?

 

 

S.M. Amabilis Gliniecka PSCM, orionistka

www.orionistki.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *