NOBISCUM AD CAELUM…

Wstąpmy do Ogrodu Pana

 

Dzisiaj w Kościele Katolickim przeżywamy wspomnienie NMP z Góry Karmel. O pojawieniu się szkaplerza w pobożności karmelitańskiej powiedziała w rozmowie z Marią Rachel Cimińską, Iwona Wilk radna prowincjalna Krakowskiej Prowincji Świeckiego Zakonu Karmelitów Bosych (OCDS).

(więcej…)

Chcę być księdzem

AUTOR: Albert Bies, alumn IV roku

„Chciałbym zostać księdzem”– jest to pragnienie, które od wieków rodzi się w sercach wielu młodych chłopców. Ale dlaczego? Co jestego powodem? Jakie są motywacje tychże młodych, że chcą całe swoje życie poświęcić służbie Bogu i bliźnim?

 

Hmmm…, najlepiej byłoby spytać każdego z nich, co spowodowało, że ofiarowali swoje życie Bogu i bliźnim. Niestety jest to niemożliwe, ponieważ ogromnej części z nich już nie ma, a poza tym nie zdołalibyśmy ze względu na ograniczenia czasowe i przestrzenne. Ale chwileczkę… możemy posłuchać świadectw obecnych kapłanów i kleryków o motywacjach swojego powołania. Z mojego niedługiego pobytu w Seminarium mogę wywnioskować,że ogromna większość chłopaków przychodzi do nas, ponieważ „kogoś”na swojej drodze spotkali → oczywiście Pana Boga, który podczas tego spotkania „powiedział” im na ucho coś tajemniczego. I może to być nagłe spotkanie (jak na przykład w moim przypadku) lub bardzo długie (niektórzy pragną zostać księdzem już od samego dzieciństwa). Ale co takiego ciekawego Pan Bóg mógł im powiedzieć?
Z mojego osobistego doświadczeni a wiem, że było to spotkanie podjęte z inicjatywy Pana Boga. Podczas tych chwil doświadczyłem czegoś niesamowitego. Czułem, że Bóg jest przy mnie, „pokazuje” mi jaki jest i „ma mi coś do zaoferowania” → i to było piękne. „Zaproponował” mi wizję mojej przyszłości według Swojego planu.„Przedstawił” mi propozycję realizacji mojego życia w powołaniu do kapłaństwa. I „zrobił” to w bardzo pociągający sposób, pokazując mi całą sensowność tej drogi. Zrozumiałem wtedy,że nie ma nic piękniejszego w życiu jak„niesienie Chrystusa” bliźnim, a kapłaństwo miałoby być jednym ze sposobów jego realizacji. Ale co to znaczy„nieść Chrystusa” bliźnim. Przed odpowiedzią na to pytanie pragnę z pokorą upaść na kolana, ponieważ piszę to po upływie prawie trzech lat formacji w Seminarium, dopiero uczę się naśladować Chrystusa, i na pewno będę się uczył całe życie. Przed moim przyjściem do Seminarium – muszę przyznać – byłem takim letnim człowiekiem.
Żyłem sobie swobodnie,jak chciało mi się iść do Kościoła, to szedłem, a jak nie, to nie. Poza tym moje postępowanie pod względem moralnym także pozostawało wiele do życzenia. Aż do tego tajemniczego spotkania z Panem Bogiem, który to zasiał we mnie maleńkie ziarenko chęci bycia świętym człowiekiem w kapłaństwie. I to właśnie ziarenko próbuję rozwijać tutaj w Seminarium,
stawać się taki jak Chrystus, który kochał bezinteresownie wszystkich ludzi, nie tylko przyjaciół, lecz przede wszystkim swoich prześladowców i wrogów, którym niósł orędzie pokoju i miłosierdzia. I taki właśnie mam plan, aby tutaj w Seminarium stać się na tyle, na ile zdołam, stać się podobnym do Chrystusa, a następnie „zanieść”Go ludziom, by pomóc im się zbawić. I to jest właśnie to, czym mnie Pan Bóg pociągnął i dalej pociąga.
Pozostaje jednak jeszcze jedna kwestia. Czułem wtedy, że jestem wezwany,ale… ? Ale musiałem jeszcze podjąć decyzję. Miałem wiele obaw m.in. czy podołam temu wezwaniu, a co na to rodzice, przyjaciele, i wiele, wiele innych. Jako człowiek wolny odważyłem się w końcu powiedzieć Panu Bogu „tak”. Dzisiaj, po upływie trzech lat bycia w Seminarium, dzięki tej decyzji, jestem bardzo szczęśliwy.
Dlatego odwagi!

ŹRÓDŁO:

768px × 275px

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *