Co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne?

 

 

Autor: Klaryski od Wieczystej Adoracji z Pniew


 

 

Mdr 7, 7-11

Ps 90

Hbr 4, 12-13

Mk 10, 17-30

 

 

 

 

 

„Ty jesteś dobro, wszelkie dobro, najwyższe dobro,

Pan Bóg żywy i prawdziwy (por. 1 Tes 1, 9)”.

Z „Uwielbienia Boga Najwyższego” św. Franciszka z Asyżu

 

„Zrozumieliście, wierzę w to mocno, że Pan obiecuje i daje królestwo niebieskie tylko ubogim (por. Mt 5, 3), bo jeśli się kocha rzeczy doczesne, traci się owoce miłości. Nie można przecież służyć Bogu i mamonie, bo albo jednego się kocha a drugiego nienawidzi, albo jednemu się służy a drugim wzgardzi (por. Mt 6, 24)”.

Z Pierwszego Listu św. Klary do św. Agnieszki z Pragi

 

Słowo, które Kościół daje nam dzisiaj do rozważenia stawia przed nami konkretne wymagania. Jest wezwaniem do pójścia za Jezusem bez oglądania się wstecz (zob. Łk 9, 62), bez żadnych kalkulacji, zabezpieczeń. Jest zaproszeniem do zaufania miłości jaką „Bóg ma ku nam”(1J 4,16) i zostawienia wszystkiego, aby żyć pełnią, do której każdego z nas wzywa Pan Bóg. Przedziwna jest Boża ekonomia! Kiedy rzeczywiście zaryzykujemy i zgodzimy się „mieć wszystko u Boga”, to On nie tylko zabezpiecza nasz byt materialny ale również (i przede wszystkim!) daje nam Siebie, a to oznacza, że dostajemy nieporównywalnie więcej niż oddajemy.

Centralnym punktem dzisiejszej Ewangelii jest „pełne miłości spojrzenie Jezusa”, które kieruje On na „pewnego człowieka” (Mk 10, 17) pragnącego „osiągnąć życie wieczne”. W tym człowieku każdy może zobaczyć samego siebie. Ewangelista Marek, w przeciwieństwie do innych synoptyków, nie podaje bliższych informacji na temat tego człowieka, tak jakby sugerował słuchaczom Bożego Słowa wstawienie w tym miejscu własnego imienia… Kto z nas nie pragnie „czegoś więcej” dla swojego życia? Czy nie są nam znane odczucia pewnego braku, niedosytu wewnętrznego? Czy nie zdarza się nam zastanawiać nad tym czy czegoś w życiu  nie przegapiliśmy? Myślę, że każdy z nas miał już nie jeden moment refleksji nad swoją drogą, realizacją życiowego powołania. Być może niektórzy z nas zadawali Panu to konkretne pytanie: „…co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne”? (Mk 10, 17). Co mam czynić, aby moje życie nabrało głębszego sensu? Co mam czynić, aby żyć pełnią? Te pytania są niezależne od stanu w jakim żyjemy, niezależne też  od naszego wieku, poziomu wiedzy, inteligencji. Tęsknota za Bogiem jest wpisana w serce każdego człowieka i póki nie odkryjemy, że tylko On jest Dobry, czyli że jest Kimś najważniejszym – ważniejszym nawet od współmałżonka, od dzieci, od ulubionego hobby – dopóty będziemy odczuwać ten charakterystyczny brak… Kiedy czujemy w sercu pustkę, to na różny sposób staramy się ją zapełnić – zajadamy ją ulubionymi potrawami, włączamy telewizor, radio, komputer, godzinami rozmawiamy przez telefon – każdy ma swoje metody na zagłuszenie wewnętrznej tęsknoty za czymś więcej… Słowo Boże pokazuje nam dzisiaj, że wystarczy przyjść do Jezusa, upaść przed Nim na kolana i zapytać się Go o tę naszą pustkę, o ten brak. Wystarczy wylać przed Nim serce i nie bronić się kiedy „spojrzy na nas z miłością” – pozwolić tej miłości przeniknąć w głąb naszych serc, abyśmy nie odeszli smutni do stóp Pana kiedy zaproponuje nam życie na wzór Swojego…

Człowiek z dzisiejszej Ewangelii „spochmurniał” słysząc propozycję Jezusa i „odszedł zasmucony”(zob. Mk 10, 22) . Nie wiemy czy nie wrócił później do Pana czy po jakimś czasie nie dotarło do niego, że miłość Boża przewyższa wszelkie posiadane przez niego dobra i że tylko Bóg może dać mu szczęście, którego szuka. Każdy ma swój czas na przejrzenie i zobaczenie tego co w życiu ma naprawdę sens. Dlatego nawet jeśli odchodzimy smutni od stóp Pana, to i tak warto przychodzić i wylewać przed Nim nasze serca. Trzeba nieustannie prosić Pana, aby objawił nam Swoją Miłość, aby nas pociągnął, aby dał łaskę „pójścia za Nim” (nawet jeśli miałoby to oznaczać „przewrót kopernikański” w naszym życiu) .Nie wystarczy „przestrzegać przykazań” – choć jest to bardzo ważne! Może się jednak zdarzyć, że staniemy się dewotami, którzy chodzą co niedzielę do kościoła, uczestniczą w różnych nabożeństwach, modlą się codziennie, a zamykają przed Bogiem swoje serce. Bóg pragnie dla nas dużo więcej! Pragnie nawiązać z nami bardzo osobistą więź miłości… Nie skupiajmy się na tym co możemy stracić, bo wtedy nigdy nie damy się pociągnąć Bożej Miłości, nie wkroczymy w tę niesamowitą przygodę życia w Bożej Obecności. Będziemy dźwigać ciężar swoich przywiązań do rzeczy, osób, przepisów… Czy chcemy tego? „Jak trudno jest bogatym wejść do królestwa Bożego” (zob. Mk 10, 23-24) – mówi Jezus w dalszej części Ewangelii. Jak trudno jest oderwać się nam od naszych ziemskich przywiązań, przyzwyczajeń!

Czy chcemy doświadczać w życiu prawdziwej radości? Czy chcemy już teraz kosztować „zadatków życia wiecznego”? Czy pragniemy żyć pełnią, którą zamierzył dla każdego z nas Bóg? Myślę, że każdy chce… Ale czy potrafimy zaufać, zawierzyć i każdego dnia na nowo wsłuchiwać się w Boże zaproszenia do zostawiania siebie i swoich przywiązań, aby być prawdziwie wolnym dla Boga? Odpowiedź niesie nam dzisiejsze Słowo, które jest nadzieją dla naszej słabości i odbiera moc naszym lękom: „…u Boga wszystko jest możliwe” (zob. Mk 10, 27).

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *