
REKOLEKCJE ADWENTOWE – I KONFERENCJA
Autor: ks. Wojciech Kuzioła, paulista
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Siostry i Bracia internauci,
rozpoczynamy te adwentowe rekolekcje w szczególnym dla Kościoła czasie. Trwa Rok Wiary, rok, w którym Papież Benedykt XVI zaprasza nas do uważnego przyglądania się naszej relacji z Jezusem Chrystusem. Mamy powrócić do źródeł naszej wiary, mamy wypłynąć na głębię naszego życia duchowego i ożywić w sobie pragnienie życia z Bogiem. I myślę, że rekolekcje są doskonałą okazją do tego, aby na chwilę zatrzymać się w codziennym zabieganiu i pomyśleć, gdzie jesteśmy na drodze zbawienia, czy mamy jeszcze przed oczami Jezusa, który jest naszą Drogą, Prawdą i Życiem. Przecież tak łatwo jest Go zgubić, zapomnieć o Nim, odstawić Go na boczny tor.
Czym zatem są rekolekcje? To czas Boga, który ze szczególną łaską chce działać w życiu człowieka. Bóg, który kocha do szaleństwa, przychodzi do nas z propozycją nowego życia. Rekolekcje są więc czasem, w którym możemy narodzić się na nowo dla Boga, odnowić życie według Jego pomysłu. Ale, aby tak się stało trzeba chcieć. Pan czeka na nasze „tak”, na nasze „chcę”. On nigdy nie wchodzi „z butami” w życie człowieka. Zawsze pokornie czeka na zaproszenie. Warto zdawać sobie z tego sprawę. Dar, który Bóg przygotował dla nas jest bezcenny. I gdybyśmy pamiętali o tym i mieli wystarczającą wiarę, zrobilibyśmy wszystko, dosłownie wszystko, aby otworzyć się na Boga i przyjąć Jego prezent.
Warto zatem próbować w tym czasie rekolekcji słuchać głosu Pana i kruszyć własne serce. Warto poświęcić Mu trochę czasu i sił. Do tego potrzebna jest cisza, modlitwa i refleksja. Bez nich nie ma rekolekcji i nie ma powtórnych narodzin.
W tym Roku Wiary chcę was zaprosić na wędrówkę właśnie po szlakach wiary. Wierzę, że Bóg pozwoli nam choć trochę odkryć jej piękno. A więc czym jest wiara? Co to znaczy wierzyć? Wiara ma wiele twarzy i różne nosi imiona. Ale jest przede wszystkim zawierzeniem Bogu i zaufaniem Jego mocy, która działa w nas i wokół nas. On ma moc przemienić nasze życie, uczynić je piękniejszym, lepszym, pełnym szczęścia i pokoju. Uwierzyć Bogu, to pozwolić, aby On z mocą Ducha Świętego wkroczył w nasze życie. Tak czytamy w Ewangelii.
Kiedy Jezus dokonywał cudów, zawsze pytał o wiarę: Czy wierzysz, że mogę to uczynić, że mogę zmienić twoje życie? I dodawał: Twoja wiara cię uzdrowiła, twoja wiara cię ocaliła. Ten, kto uwierzył Jezusowi odchodził uzdrowiony, przemieniony, inny. Dziś Chrystus pyta także nas: Czy masz wiarę w to, że mogę zdziałać cuda w twoim życiu? Czy zaufasz mi bez reszty? Czy pozwolisz, abym poprowadził cię za rękę przez życie? Uwierzyć Bogu to rzucić się w wir Jego miłości i pozwolić Mu działać z mocą.
Na początku swojej misji Jezus wołał: „Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię”. Aby spotkać Boga i doświadczyć Jego uzdrawiającej, przemieniającej mocy, potrzeba nawrócenia. Nawrócić się to znaczy zwrócić się w stronę Pana, postawić Go na pierwszym miejscu pośród osób i spraw, którymi żyjemy, to wreszcie przyjąć wszystko, co On proponuje. Nie jest to łatwe. Współczesny świat proponuje nam wiele innych, z pozoru atrakcyjnych, opcji życiowych. I często ulegamy tym pokusom. Pan Bóg zostaje zepchnięty na dalszy plan. Co się wtedy dzieje? Żyjemy swoim własnym życiem, po swojemu, czasem może tak, jakby Boga nie było. Nie zwracamy na Niego uwagi, a przypominamy sobie o Nim wtedy, gdy jest nam źle, ciężko, gdy ziemia zapada nam się pod nogami, a kłopoty sypią się na głowę.
Potrzeba więc nawrócenia umysłu, woli i serca. Nawrócić umysł, to przyjąć sposób myślenia, patrzenia, wartościowania, który ma Jezus Chrystus. Nawrócić umysł, to usłyszeć słowo Boga i przyjąć je jako pewny drogowskaz życia. Dalej trzeba nawrócić wolę. Nawrócić wolę, to skonfrontować własne pragnienia z pragnieniami Jezusa. To zdecydować się na taki sposób życia, w którym ja chcę tylko tego, czego chce Jezus. I wreszcie trzeba nawrócić serce. Nawrócenie serca oznacza przyjęcie miłości Boga i życie tą miłością na co dzień. Nawrócone serce kocha tak, jak serce Chrystusa.
Do tego jednak potrzeba Bożej pomocy. Sami nie damy sobie rady. Dlatego Pan woła: „Czuwajcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie”. Modlitwa i postawa czuwania pomagają wytrwać przy Bogu.
A co się stanie jeśli nie wytrwamy w tym nawróceniu, jeśli wciąż będziemy się od Pana Boga odwracać, uciekać, jeśli będziemy upadać? Nawrócenie jest tą pierwszą decyzją, w której wybieramy Jezusa Chrystusa jako jedynego Zbawiciela i Pana życia. I w tej decyzji trzeba nam wiernie trwać. Ale po niej czeka nas trud nieustannego nawracania się, przemiany, pracy nad sobą. Jesteśmy przecież słabi, grzeszni, często upadamy. Bóg wie, że nie jesteśmy idealni i wcale tego od nas nie oczekuje! On nie chce mieć przy sobie armii zaprogramowanych, doskonałych pod każdym względem, robotów perfekcjonistów. Pan Bóg chce mieć wokół siebie kochające Go dzieci. A wiadomo przecież, że dzieci czasem buntują się, uciekają, robią na złość. Ale przecież wciąż kochają, kochają tak, jak potrafią. Bóg też nas kocha, kocha tak bardzo, że szanuje naszą wolność. Możemy przecież wybierać między dobrem a złem, między wolnością a zniewoleniem, między szczęściem a nieszczęściem. Czasem ta wolność prowadzi nas do złych wyborów, które owocują upadkami, smutkiem. Czy należy załamywać ręce? Że znów się nie udało, że po raz kolejny zawiedliśmy… Nie! Najważniejsze jest to, aby wiedzieć, że Bóg jest, że cierpliwie na nas czeka. Najważniejsze jest to, aby wracać do Boga w pokorze i z sercem skruszonym. To ciągłe powracanie do Pana, połączone z wytrwałą pracą nad sobą, jest właśnie nieustannym nawracaniem się. Jak kropla drąży skałę, tak Boża miłość przemienia duszę człowieka i czyni ją wciąż lepszą, piękniejszą. A zatem w górę serca! Z odwagą próbujmy kształtować nasze życie przy pomocy łaski Bożej.
Te wysiłek nieustannego nawracania się prowadzi do coraz pełniejszego życia. Praca nad naszym człowieczeństwem i nad naszą duszą kształtuje w nas Jezusa Chrystusa. Stajemy się coraz bardziej chrześcijanami, a więc ludźmi Chrystusowymi. On rodzi się w nas, a my coraz bardziej żyjemy Jego życiem. Święty Paweł Apostoł, który jest niesamowitym przykładem człowieka nawracającego się, pragnął przede wszystkim tego, aby Jezus żył w nim. „Żyję już nie ja, ale żyje we mnie Chrystus”. To był jego ideał życia.
Chrześcijanin jest więc człowiekiem Chrystusa i wiary. Myśli jak Chrystus, pragnie tego, co Chrystus i kocha jak Chrystus. Chrześcijanin jest człowiekiem, który czyta Boże znaki i chodzi szlakami, które Pan wyznacza. Najważniejszym drogowskazem na tych szlakach jest dla nas przykazanie miłości. „Będziesz miłował Pana, swego Boga, całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem. Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego”. Ten drogowskaz wskazuje drogę do świętości, do zbawienia, do życia wiecznego.
Życzę nam wszystkim w tym pierwszym tygodniu naszych rekolekcyjnych rozważań, abyśmy z całej duszy uwierzyli Panu Bogu i zaufali Jego łasce i mocy.
Pytania do osobistej refleksji:
- Czy jestem człowiekiem wiary?
- Czy pozwalam Bogu działać w moim życiu?
- Czy jestem już człowiekiem nawróconym, który żyje dla Boga?
- Czy pracuję nad sobą?
- Czy staram się naśladować Jezusa Chrystusa w miłości?
Foto. gosc.pl (repr. HENRYK PRZONDZIONO. Ikona w jednym z kościołów Damaszku: po prawej – scena objawienia się Jezusa Pawłowi, po lewej – oślepiony Paweł zostaje wprowadzony do Kościoła przez Ananiasza. Myśl Pawła była syntezą osobistego przeżycia i wiary Kościoła)





