Człowiek wierzący świadkiem Boga

 




REKOLEKCJE ADWENTOWE – III KONFERENCJA



Autor: ks. Wojciech Kuzioła, paulista

www.paulus.org.pl

 



 



Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

 


 

Drodzy Internauci,

Podczas naszych zamyśleń rekolekcyjnych uczymy się Boga i uczymy się wiary. W ubiegłym tygodniu rozważaliśmy o życiu duchowym, które rozpala naszą wiarę, o życiodajnej mocy sakramentów i o tym, że wiary trzeba wciąż  poszukiwać, zgłębiać ją i poznawać.

 

Dzisiaj postaramy się spojrzeć na wiarę od strony praktycznej. Ktoś, kto uwierzył w Jezusa Chrystusa musi być konsekwentny. Wiara, która nosimy w sercu musi przekładać się na życie codzienne, na konkretną postawę chrześcijańskiej miłości. Autentyczna wiara zawsze rodzi owoce miłości. Ale nie takiej miłości z telewizyjnych romansów, kolorowych magazynów czy walentynkowych kartek. Panu Bogu chodzi o miłość, która będzie świadectwem o Jezusie Chrystusie, która będzie dla innych zaproszeniem do wiary. Mamy przecież być solą ziemi i światłem świata. Mamy być lampą, która świeci, miastem położonym na górze, które widać z daleka. Czy to nie program życiowy człowieka wierzącego? Nie ma mocniejszego świadectwa niż świadectwo bezwarunkowej miłości i miłosierdzia wobec drugiego człowieka, wobec każdego człowieka! Tylko człowiek, który kocha odkrywa piękno, wielkość, dobroć, potęgę Boga. Tylko człowiek, który kocha buduje i pogłębia swoją wiarę i zapala ją w sercach innych ludzi.

Warto pytać siebie: Jakie mam wartości? Jak się zachowuję, jak postępuję? Czy żyję miłością, która potwierdza moją wiarę? Naprawdę wiele zależy od naszej miłości do Jezusa i do bliźniego. Jakże często my, którzy poszliśmy za Chrystusem nie wydajemy owoców. Zatrzymujemy się tylko na tej pierwszej decyzji: Wierzę, że Bóg istnieje i sądzimy, że to już wystarczy. „No przecież uznaję Boga, modlę się, chodzę do kościoła…”. A to nie tak. Uwierzyć, w Boga, to dopiero początek drogi zbawienia. Jest jeszcze nasze codzienne życie. Ono jest sprawdzianem wiary.

Zatem czy z mojej wiary wynika coś konkretnego? Czy widać w moim codziennym  stylu życia, że uczestniczę we Mszy świętej, że słucham słowa Bożego, że się spowiadam? Liczy się konkret! Jeśli wiara i życie nie współgrają ze sobą, to dopada nas jakaś duchowa schizofrenia. I wtedy jest taka sytuacja, że zakładamy maski. Codziennie inną, stosownie do okoliczności i ludzi, których spotykamy. Jednak wcale tak być nie musi. Wiara czyni nas wolnymi, abyśmy mogli być zawsze sobą, abyśmy mogli żyć i kochać, nie oglądając się na innych.

Problemem nas, ludzi wierzących jest to, że czasem nie potrafimy powiązać wiary, naszego życia duchowego, sakramentalnego z życiem codziennym. Niestety zdarza się, że po spotkaniu z Bogiem, po wyjściu z kościoła nie rozważamy tajemnic, w których uczestniczyliśmy, nie nosimy ich w sercu, nie rozmawiamy z bliskimi o tym, co usłyszeliśmy, nie dzielimy się między sobą tym, czego doświadczyliśmy. I może właśnie dlatego sakramenty, które przecież umacniają naszą wiarę, stają się dla wielu jedynie płytką praktyką religijną, duchowym zadaniem domowym, które trzeba odrobić. A przecież wypływa z nich tak wielkie bogactwo i zobowiązanie.

Popatrzmy na Mszę świętą. W czasie liturgii Bóg przekazuje nam swoje słowo. Poznajemy Go, uczymy się Jego sposobu myślenia, mówienia, działania. Pouczeni Bożą mądrością mamy iść poza mury kościoła, aby zanieść ją ludziom. Jest przecież wielu, którym ta mądrość jest potrzebna, którzy potrzebują dobrego słowa, pokrzepienia, nadziei. Jak bardzo my sami potrzebujemy tej mądrości.

Podczas Mszy świętej przyjmujemy też Ciało i Krew Chrystusa. To niezwykły pokarm, który daje życie. Pokrzepieni tym pokarmem mamy stawać się Eucharystią, pokarmem miłości, którym umocnimy innych ludzi. Być Eucharystią oznacza nieść Jezusa naszym bliźnim, oznacza być Jego ustami, które nauczają, sercem, które kocha, Jego rękami, które przygarniają do siebie potrzebujących i czynią dobro. Człowiek, który uczestniczy w liturgii Mszy świętej powinien na wzór Jezusa ofiarować swoje życie innym, tak aby i oni doświadczyli Bożej łaski i miłości. Dlatego właśnie niedziela jest dniem, w którym szczególnie powinniśmy pełnić uczynki miłosierdzia względem potrzebujących. Są przecież tak blisko i czekają na choćby najmniejszy gest dobroci.

I jeszcze sakrament spowiedzi świętej. Na koniec spowiedzi słyszymy słowa przebaczenia naszych grzechów. Jednamy się z Panem Bogiem. Jednak sakrament pokuty nie jest tylko sakramentem „wyprania sumienia”, aby było czyste i świeżutkie. Jest to także sakrament pojednania z ludźmi. To sakrament, przez który Bóg czyni nas świadkami Jego miłosierdzia. Człowiek, który otrzymał przebaczenie ma stać się przykładem życia dla tych, którzy odeszli od wiary i Zbawiciela, ma nieść pokój i przebaczenie. Jak wielu ludzi tego przebaczenia dziś potrzebuje.

Owocami naszego spotkania z Chrystusem, naszej wiary mają być: miłość, radość, pokój, cierpliwość, dobroć, życzliwość, wierność, łagodność, opanowanie. Takie są owoce Ducha, takie są owoce, które wydaje człowiek wierzący, uczeń i apostoł Jezusa. Tylko wtedy spotykając człowieka, będziemy mogli dać wymowne świadectwo wiary. Piękną wskazówkę chrześcijańskiego stylu życia daje nam święty Paweł Apostoł w Liście do Rzymian:

„Miłość niech będzie nieobłudna. Unikajcie zła, przylgnijcie do dobra. Serdeczni w braterskiej miłości wzajemnie się wyprzedzajcie w okazywaniu szacunku. Nie traćcie gorliwości, bądźcie płomiennego ducha, służcie Panu. Radujcie się nadzieją, w ucisku bądźcie cierpliwi, w modlitwie wytrwali. Wspomagajcie świętych, przestrzegajcie gościnności. Błogosławcie tych, którzy was prześladują; błogosławcie, a nie złorzeczcie. Radujcie się z radosnymi, płaczcie z płaczącymi. Bądźcie jednomyślni. Nie zabiegajcie o to, co wyniosłe, ale miejcie upodobanie w tym, co skromne. Nie bądźcie zarozumiali. Nikomu złem za złe nie odpłacajcie. Bądźcie życzliwi dla wszystkich ludzi. Jeśli to od was zależy, ze wszystkimi ludźmi zachowujcie pokój. Umiłowani, sami nie wymierzajcie sprawiedliwości, ale pozostawcie to gniewowi Bożemu”.

Niech zatem takie będzie nasze świadectwo.

Wiara, jest łaską, jest darem darmo otrzymanym. Nie zachowujmy jej tylko dla siebie. Nie bądźmy religijnymi egoistami. Przekażmy ją dalej. Jeśli wiara przynosi nam radość i pokój, to pozwólmy również innym zakosztować tego szczęścia. „Dzielmy się wiarą, jak chlebem” zachęca nas jedna z piosenek religijnych. Dzielmy się nią w rodzinach, wśród przyjaciół, znajomych. Dzielmy się nią w szkole, na uczelni, w pracy, na ulicy. Dzielmy się nią pisząc listy, e-maile, smsy, gdy siedzimy w Internecie, na portalach społecznościowych i komunikatorach. Wypłyńmy na głębię! I choć to nie łatwe wyzwanie, wierzę że możliwe do podjęcia i wykonania. Dla Jezusa, dla siebie i dla innych. Tego życzę sobie i Wam.

 

 

 

Pytania do osobistej refleksji:

  1. Czy jako człowiek wierzący jestem świadkiem wiary?
  2. Czy moja wiara znajduje potwierdzenie w codziennym życiu?
  3. Czy potrafię kochać bezinteresownie?
  4. Czy zależy mi na zbawieniu innych ludzi?

 

Foto. http://www.mwik.diecezja.krakow.pl/joomla/index.php?option=com_content&view=article&id=55&Itemid=19

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *