Br. Juliusz: Tak, ale wróćmy do pytania po co? Otóż w dzisiejszym świecie wiele mówi się o ekonomii, wciąż gadające głowy opowiadają o tym jak pieniądze są ważne, że należy to, należy tamto… Nawet jak pojawi się jakaś rozmowa o Fundacjach, które mają pomagać, to nie ma mowy o jałmużnie. Jest mowa o jakiejś filantropii, sponsoringu, mecenacie, etc., a potem …o aferach finansowych. Czemu? Wydaj mi się, że dzięki słowu Bożemu wiem czemu, bo bez jałmużny nie jesteśmy w stanie zarządzać uczciwie pieniędzmi na długi dystans.
Br. Juliusz: Tak, jeśli jeszcze dodamy do tego reklamę banków i portali ekonomicznych, nauczanie ekonomii, to mamy kulturę chciwości i skąpstwa oraz żądzy władzy i żądzy pieniędzy. Wydaje nam się, że wszystkie problemy rozwiążą pieniądze, a to jest już idolatria. I choć niektóre przekręty czynią ludzi ostrożnymi, to i tak znajdą się tacy, którzy będą myśleć o tym, żeby łatwą drogą kogoś ograbić.
Br. Juliusz: Tak. Ale to jest wizja reżysera. I można jej przeciwstawić „Odważnych”, w którym to filmie ojciec nie daje się wkręcić i dzięki temu awansuje. Jest w kulturze pewna dyskusja, ale nie ma odpowiedzi.

Br. Juliusz: Tak.
Br. Juliusz: Jeśli tak, to jałmużna nie różni się od sentymentalnego datku dowolnej osoby dowolnej osobie. A przecież jałmużna jest uczynkiem pokutnym człowieka religijnego tak jak modlitwa i post. Jeśli modlitwa jest rozmową z Bogiem i nie da się sprowadzić jej do rozmowy z kimkolwiek, a post jest szukaniem Boga i nie da się sprowadzić do diety, ani odchudzania, to podobnie jałmużna jest relacją do Boga, a nie tylko do człowieka. Dając jałmużnę trzeba wiedzieć komu się daje.
Br. Juliusz: Jałmużna jest czynem dobrowolnym, nie może być pod przymusem lęku, ani namiętności, ani owocem manipulacji proszącego. Gdy daję Bogu, to nigdy się nie mylę a datek staje się aktem wiary. A jako akt wiary przekracza ograniczenie lęku przed oszustwem, oraz uzależnienie od opinii ludzkiej. Co człowiek zrobi z ofiarą daną to inna sprawa, to sprawa zarządzania jałmużną. Dzisiaj dający chce decydować na co ma przeznaczyć datek otrzymujący, a to jest chęć władzy, a może nawet żądza władzy. Jałmużna pozwala tę granicę wychwycić i poznać.
Br. Juliusz: Tak, dlatego gdy robimy coś w oparciu o jałmużnę, to wiemy, że Bóg w to dzieło się zaangażował, bowiem dotyka ludzkiego serca, aby dał ze swego na prowadzone dzieło.
Br. Juliusz: Jałmużna nie jest systemem, a aktem serca. „Radosnego dawcę miłuje Bóg”. Czyli określenie wielkość jałmużny, jej długotrwałości nie należy do osoby przyjmującej, ale do dającej. Człowiek zbierający jałmużnę na jakieś dzieło chciałby mieć pewność otrzymania (jakąś deklarację stałości), a jałmużna nigdy nie jest pewna, bowiem zależy od serca dającego i od działającego Boga. Dający musi uważać, aby nie zgasić wielkością lub długim dystansem radości dawania. W tej dziedzinie trzeba szukać woli Bożej.
Br. Juliusz: To wtedy wie, że jest chciwy i skąpy, to jest pierwszy owoc próbowania jałmużny. Chciwość polega na chęci otrzymania więcej niż się należy, a skąpstwo na dawaniu mniej niż należy. Skoro ktoś nie ma radości w dawaniu, to znaczy, że jest skąpy. Jednak trudno określić to gdy się w ogóle nie próbuje dawać.To z tego powodu są mężowie, którzy nigdy żonie nic nie kupili, a jedynie pamiętają ile musieli kupować narzeczonej.
Br. Juliusz: Tak, dlatego jałmużna jest w ukryciu i nie jest sponsoringiem, a o niej nie możemy rozgłaszać co do konkretnych osób, co pozbawia nas świadectwa dawania jałmużny. Jednak żona, mąż, a w zakonie przełożony powinni o niej wiedzieć, szczególnie jeśli jest postacią dziesięciny,
pierwocin, czy jednorazowej dużej sumy.
Br. Juliusz: Trudna sprawa, ponieważ instytucje często są demokratyczne, a więc jest jakaś rada, a w wielości trudno o dyskrecję i jasność co do własności. Rada często nie jest właścicielem, a więc nie może dać tego, co nie jest ich własnością. Jałmużna nie łamie sprawiedliwości. Jeśli jednak właściciel chce prowadzić firmę nie dla pieniędzy, a dla służby ludziom, to powinien dawać jałmużnę niejako w kontekście firmy. I często tak robią… np. zamawiając Msze święte w intencji swojej firmy. Tylko ci co dają jałmużnę wiedzą ile tracimy pieniędzy, nerwów i inicjatyw na sekularyzacji środowiska pracy.
Br. Juliusz: Tak, jest ona okazją do promowania także bł. Honorata jako mistrza życia ukrytego. Przy tej okazji dowiedziałem się, że można wpłacić pieniądze nie ujawniając swoich danych. A tych, którzy je ujawnili chcemy serdecznie podziękować. W intencji wszystkich ofiarodawców jest Msza święta w czasie dni skupienia z bł. Honoratem raz w miesiącu.
Mirosław: Bóg zapłać za rozmowę.
Zbliża się wspomnienie, święto, uroczystość bł. Honorata. Zapraszam do uczczenia go poprzez ofiarę jałmużny.
Przypominam, że jałmużnę daje się: ze swego, z radością, Bogu i w ukryciu.
Za ofiarodawców w czasie dni skupienia z Honoratem odprawiamy Mszę świętą.
Juliusz Pyrek,
ul. O. H. Koźmińskiego 36,
05-170 Zakroczym
Numer subkonta 50 1020 555811111 40 931 500 365 z dopiskiem Honorat






