NOBISCUM AD CAELUM…

Wstąpmy do Ogrodu Pana

 

Dzisiaj w Kościele Katolickim przeżywamy wspomnienie NMP z Góry Karmel. O pojawieniu się szkaplerza w pobożności karmelitańskiej powiedziała w rozmowie z Marią Rachel Cimińską, Iwona Wilk radna prowincjalna Krakowskiej Prowincji Świeckiego Zakonu Karmelitów Bosych (OCDS).

(więcej…)

Dziecko na smyczy?

400px × 300pxAUTOR: br. Tadeusz Ruciński

Czy dziecko musi mieć komórkę? Pewnie już ma… Do czego więc ona mu służy? Jaki pożytek z niej, a jakie szkody? Co o tym wiemy?

Zdaniem wielu rodziców za komórką dla dziecka przemawia:
– możliwość kontaktu rodziców z dzieckiem poza domem
– większa kontrola dziecka, a więc i jego bezpieczeństwo
– porozumiewanie się dziecka z przyjaciółmi i kolegami
– możność wykorzystania technicznych możliwości komórki: przesyłanie plików tekstowych, dźwiękowych, robienie i przesyłanie zdjęć i filmików, dostęp do radia, telewizji i Internetu, odtwarzanie muzyki, lokalizacja dziecka
– wyrabianie umiejętności korzystania z niej, a jednocześnie gospodarowania ilością rozmów (na karcie).

Inni rodzice, jak i specjaliści, mówią, co przemawia przeciw:
– nadmierne, ale i złudne poczucie kontroli rodziców nad dzieckiem (zdalne wychowanie)
– brak prywatności dziecka – presja „bycia na uwięzi”
– zakłócanie lekcji, rozmów, ciszy, liturgii, odpoczynku przez dzwoniących
– brak rozumnej kontroli nad korzystaniem z komórki przez dziecko, a więc i nadmierne koszty (podstawowe, ale i płatne usługi)
– rosnąca ilość znanych, ale i mniej znanych rozmówców dziecka
– zastępowanie realnych kontaktów dziecka z rówieśnikami przez SMS-owanie
– wpływ kontaktów sms-owych na zubożenie lub wulgaryzację języka
– złe wykorzystywanie powyższych możliwości technicznych komórek (fotografowanie kogoś w kompromitujących sytuacjach i rozpowszechnianie tego, kontakt z niewłaściwymi stronami internetowymi, czatami, pocztą w Internecie)
– możliwość nękania, zastraszania czy szantażowania dziecka przez kogoś, łącznie z przesyłaniem mu obscenicznych zdjęć, gifów, filmików
– uzależnianie się od coraz częstszego SMS-owania i rozmów
– wystawianie się dziecka na promieniowanie szkodliwe szczególnie dla dzieci poniżej 12 lat, ale i dla nastolatków
– rankingi coraz lepiej „wypasionych” komórek pomiędzy rówieśnikami
– niebezpieczeństwo napadu i rabunku drogich aparatów
– zastępowanie zabaw, rozrywki, aktywności poprzez korzystanie z komórkowych możliwości (gry, komunikatory, wymiana gadżetów).

Trzeba rozważyć:
– Czy dziecku poniżej 12 lat własna komórka jest naprawdę niezbędna?
– Czy nie zaopatrzyć go w aparat najprostszy lub specjalnie przeznaczony dla dzieci?
– Czy nie poprosić go (młodszego) o możliwość przeglądania kontaktów?
– Czy nie rezygnować ze zbytniej kontroli komórkowej nad dzieckiem na rzecz jego większej odpowiedzialności?
– Czy nie uczyć wyłączania telefonu w czasie posiłków, modlitwy, odpoczynku, odrabiania lekcji, ważniejszych rozmów?
– Czy nie ograniczać rozmów lub SMS-ów do absolutnie koniecznych?

I pytanie na podsumowanie:
– Jakich innych kontaktów (ze sobą samym, z innymi, z Bogiem) pozbawia się dziecko, dając mu możliwość kontaktu przez komórkę?

ŹRÓDŁO:  „Sygnały Troski” nr 9 / wrzesień 2010
209px × 300px

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *