
Temat: Gorliwość o Królestwo Boże musi wciąż płonąć, aby słowo Boga mogło rozszerzać się i przemieniać cały rodzaj ludzki.
Modlitwa początkowa: Miłosierny Boże, rozpal we mnie gorącą miłość do Twojej Ewangelii, pobudź mnie Jej mocą. Niech gorliwość zapali mnie do działania z miłością i ciągłego głoszenia Twojej obecności.
O Wincentym
Wincenty ostrzegał przed przecenianiem swoich sił w gorliwości o szerzenie Dobrej Nowiny; sam jednak nie zawsze się do tego stosował.
Kiedy miał 69 lat, wybuchła wojna domowa nazywana Frondą, która ogarnęła całą Francję. Paryż wyglądał jak uzbrojony obóz. Przejęty ogromem cierpienia Wincenty, cały czas pomagając ofiarom wojny, musiał patrzeć, jak szybko kurczą się zapasy potrzebne do przeżycia.
Postanowił, że spróbuje swoich sił jako mediator. W mroźną, styczniową noc on i jego towarzysz konno opuścili Paryż i prześlizgnęli się przez linię wojska. Kilka kilometrów za bramami miasta zbliżyli się do skutej lodem Sekwany, gdzie usiłowali przedrzeć się na drugą stronę, do królewskiego obozowiska. Królowa uprzejmie przyjęła Wincentego i jego kompana, chociaż zdecydowanie odrzuciła prośbę o zdymisjonowanie kardynała Mazzariniego, co miało być pierwszym krokiem w stronę pokoju.
Wincenty nie dał się tak łatwo zniechęcić, sam złożył wizytę Mazzariniemu i prosił, aby ustąpił ze stanowiska. I chociaż Mazzarini nie ukarał Wincentego za zuchwałość, to jednak odwołał go z Rady Sumienia – wysokiej komisji do spraw kościelnych oraz rozpuścił plotkę, że gwiazda Wincentego powoli gaśnie.
Uznając, że nic nie może osiągnąć u królowej ani u Mazzariniego, postanowił sam przemierzyć wszystkie miejsca, które zostały splądrowane przez wrogie sobie wojska. Kiedy przekraczał kolejną rzekę, wierzchowiec potknął się o skałę, koń rzucił Wincentego w lodowatą toń, przygniatając go swoim ciężarem. Jeźdźca uratował towarzysz, obaj przyczołgali się do pobliskiej gospody, gdzie przez tydzień dochodzili do zdrowia. Mimo osłabionego stanu zdrowia Wincenty zaczął nauczać katechizmu kilku innych pensjonariuszy już dzień po odzyskaniu sił.
Przez resztę zimy osłabiony podróżował wzdłuż i wszerz zachodniej Francji, wspierając pomoc humanitarną i nadzorując założone przez siebie stowarzyszenia miłosierdzia.
Wyczerpany drogą pod koniec zimy powrócił do Paryża. Jednak tysiące uchodźców bez środków do życia stało już pod jego drzwiami. Przez całą wiosnę pomagał im w znalezieniu schronienia, a w swoim domu otworzył bank żywności.
Gorliwość płonęła w Wincentym aż do końca. W ostatnich latach swego życia zwierzył się kilku znajomym:
„Co do mnie, mimo podeszłego wieku nie czuję się przed Bogiem zwolniony od obowiązku pracy dla zbawienia biednego ludu. Cóż może mi przeszkodzić? Jeżeli nie mogę głosić kazań każdego dnia, mogę to robić dwa razy w tygodniu; jeżeli nie mogę wychodzić na wielkie ambony, mogę przemawiać z małych; jeżeli nie mogę mówić do wielkich grup, mogę to czynić na sposób przyjacielski, rodzinny, jak czynię to obecnie przemawiając do was zgromadzonych wokół mnie”.
Przerwa: Zastanów się: Czy płonie we mnie gorliwość o Królestwo Boże, o swoje i bliźniego Zbawienie?
Słowa Wincentego
W jednej z najbardziej znanych konferencji Wincenty mówił o gorliwości:
„Gorliwość (…) jest zrodzona ze szczerego pragnienia podobania się Bogu i bycia użytecznym dla innych: jest to gorliwość o rozszerzenie Królestwa Bożego i osiągnięcie zbawienia dla innych. Czy jest na tym świecie coś bardziej doskonałego? Jeśli miłość Boga jest ogniem, to gorliwość jest jego płomieniem; jeśli miłość Boga jest słońcem, gorliwość jest jego promieniem. Gorliwość jest najczystszym elementem w miłowaniu Boga”.
Refleksja
Wincenty zdawał sobie sprawę, że ten zapał może pójść także w złym kierunku. Często ostrzegał przed „nieuporządkowanym entuzjazmem”, fałszywą gorliwością, która wypływa z gniewu lub pragnienia przypodobania się ludziom (R II,15). Przeciwieństwem prawdziwej gorliwości jest przymus, który stawia człowieka na ostrej krawędzi zadufania w sobie lub paraliżuje chęcią samorealizacji: robię raczej to, co ja chcę niż to, co Bóg chce, bym uczynił.
Prawdziwa gorliwość zapala osobę miłością do Boga i uświadamia jej, że wszelkie dary i wszelka moc pochodzą właśnie od Niego. Zatem prawdziwa gorliwość jest pokorna, ale jednocześnie odważna w obliczu pogardy i prześladowania. Prawdziwa gorliwość działa wspólnie z miłosierdziem, nie z chęci manipulowania kimś czy uszczęśliwiania na siłę. Chrześcijańska gorliwość bierze przykład z gorliwości Jezusa w głoszeniu Dobrej Nowiny o Bożej miłości i leczeniu ran wszystkich cierpiących.
Żeby rozeznać kierunek swojej gorliwości Wincenty liczył na wnikliwość kierownika duchowego, zaufanego przyjaciela, reakcji innych ludzi oraz wskazówek wspólnoty. Chciał być pewien, że ogień gorliwości płonie dzięki miłości Boga oraz braci, a nie przez fałszywe poczucie własnej wartości. Ogień prawdziwej gorliwości chrześcijańskiej ogrzewa i ożywia; nigdy nie niszczy. Chrześcijańska gorliwość tworzy, daje energię i otwiera nowe możliwości. Wincenty pomagał przede wszystkim tym, o których był przekonany, że ich ogień zapalił sam Jezus.
Pytania do refleksji
◊ Co w tym momencie Cię rozpala? Kiedy doświadczasz gorliwości? Aby odpowiedzieć na te pytania, zastanów się nad chwilami w twoim życiu, gdy czułeś się pełen życia i energii; kiedy promieniowałeś pewnością siebie i wiedziałeś, że to, co robisz, jest dobre i sensowne; kiedy życzyłeś sobie, by to uczucie trwało zawsze.
◊ Szczególnym znakiem gorliwości jest wierność. Jest to zapał i oddanie się, aby kochać, służyć lub wierzyć – ale nie tylko przez chwilę. Pomyśl o wierności i niewierności w swoim życiu. Powierz je Bogu, dziękując Mu lub przepraszając Go. Pamiętaj, że On jest zawsze wierny. Proś też o potrzebną łaskę do trwania w wierności oraz o dar wybaczania za każdą niewierność.
◊ Usiądź w ciszy. Rozluźnij się. Zamknij oczy. Bądź świadom swego oddechu, poczuj powietrze wypełniające płuca. Zacznij na wdechu modlić się słowami „miłość Chrystusa”, a na wydechu zwrotem „przynagla mnie”. Ten wers z 2 Kor 5,14 jest hasłem Sióstr Miłosierdzia przekazanym przez Wincentego.
◊ Ta medytacja pomoże Ci dotknąć Bożego żaru. Pamiętaj, że wezwanie Mojżesza do wyzwolenia ludu Bożego z niewoli jest wezwaniem dla wszystkich naśladowców Jezusa Chrystusa.
Najpierw odpręż się. Poczuj się swobodnie. Oddychaj powoli. Jeśli potrzebujesz, rozciągnij się. Gdy będziesz gotów, zacznij wędrówkę z Mojżeszem na górę Horeb.
Wspinasz się górską ścieżką… Jest to długa trasa… Dochodzicie do polany… Nagle przed wami krzak wybucha płomieniem… Krzak jednak nie jest trawiony przez ogień… Potem, ze środka płomieni Bóg dwukrotnie wypowiada twoje imię… Odpowiadasz: „Oto jestem”… Wtedy Bóg mówi Ci: „Zdejmij buty, bo ziemia, na której stoisz, jest święta”… Szybko ściągasz buty… Bóg mówi: „Jestem Bogiem twoich przodków. I widziałem niedolę mojego ludu w świecie, w twoim mieście, w twoim środowisku. Usłyszałem ich płacz. I przyszedłem ich wybawić. Dlatego posyłam cię, byś wyprowadził mój lud ku wolności, prawdzie oraz sprawiedliwości i pokoju”…
Odpowiadasz: „Lecz mój Boże, kimże ja jestem, bym to uczynił?”… „Rozejrzyj się mój przyjacielu, kto pośród ciebie jest ubogi, kto chory, kto samotny, kto w potrzebie”… Rozważasz w sobie słowa Boga… Następnie odpowiedz na Boże pytanie…
Dodajesz: „Lecz Boże, nie mogę pomóc wszystkim tym ludziom!”… Bóg odpowiada: „Prawda, co możesz uczynić?”… Po namyśle odpowiadasz, wskazując na dobro, które możesz ofiarować… Bóg mówi Ci: „Idź więc, pomogę Ci na całej twej drodze. Będę z tobą”… Natychmiast gasną płomienie… Trwasz przez chwilę w zupełnej ciszy, zastanawiając się nad tym niezwykłym spotkaniem z Bogiem…
Gdy będziesz gotów, zejdź z góry i otwórz oczy.
Po skończonej medytacji możesz zapisać swoje refleksje.
Słowo Boże
„Po tym poznaliśmy miłość, że On oddał za nas życie swoje. My także winniśmy oddać życie za braci. Jeśliby ktoś posiadał na świecie majątek i widział, że brat jego cierpi niedostatek, a zamknął przed nim swe serce, jak może trwać w nim miłość Boga?” (1 J 3,16-17).
Modlitwa końcowa
„O mój Boże,
rozpal moje serce ogniem
pragnieniem służenia Tobie!
Jak długo żyłeś na tym świecie
wszystkie Twoje myśli kierowały się ku zbawieniu wszystkich ludzi…
Naucz mnie Twoim przykładem,
udziel mi cnót prawdziwego głosiciela Ewangelii
i spraw, bym żarem mojej gorliwości
zapalił świat wokół mnie.
Pragnę oddać się Tobie
ciało i duszę,
serce oraz ducha,
abym zawsze wykonywał to, co Ci się podoba”
