
Autor: Ks. Maciej Guziejko CRL
W pewnym momencie w kościele zabrzmiały słowa: „Jezu, od Malchusa srogiego, ręką zbrodniczą wypoliczkowany, Jezu mój kochany!”. Pamiętam, że wtedy w sercu zwróciłem się do Jezusa, patrząc mu głęboko w oczy: „Jezu, jak to? Przecież jesteś Bogiem, a pozwoliłeś, aby człowiek zrobił Tobie coś takiego?”.
W tym momencie zacząłem nieco lepiej rozumieć słowa św. Pawła: „Chrystus Jezus, istniejąc w postaci Bożej, nie skorzystał ze sposobności, aby na równi być z Bogiem, lecz ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi, stawszy się podobnym do ludzi. A w zewnętrznym przejawie uznany za człowieka, uniżył samego siebie”.
Zrozumiałem, jak wielką rzecz zrobił Bóg, aby pokazać ludziom jak mocno ich kocha. Wszechpotężny stał się zwykłym człowiekiem. Nieskończony Bóg dał się poniżać małym ludziom i pozwolił, aby ktoś zadawał mu ból. W końcu umarł, zostając wywyższony na krzyżu.
Czy Bóg mógł Ciebie zbawić i odtworzyć Tobie Niebo w inny sposób? Myślę, że tak. Ale on chciał pokazać, jak bardzo Ciebie kocha! Jezus ukrył swą boskość i pozwolił zadawać sobie ból, abyśmy w końcu zrozumieli, że dla Jezusa jesteśmy najważniejsi. Bo życie oddaje się za najważniejszych.
I na koniec: chociaż do Wielkiego Postu jeszcze dobrych kilka miesięcy, proponowałbym Tobie przeczytać dzisiaj tekst „Gorzkich Żalów”. Dziś obchodzimy święto Podwyższenia Krzyża, a to dobry moment, aby sięgnąć po tą niezwykła wielkopostną modlitwę i przypomnieć co może zrobić dla Ciebie nieskończony Bóg.






