(Open Doors) Chrześcijanie w Iraku żyjący na północnych obszarach państwa krwawych prześladowań chrześcijan, alarmują, że mieszkają na wulkanie, który może w każdej chwili wybuchnąć.
Obawy wzrosły po wydarzeniach w Zakho. Przemoc jaka wówczas dotknęła chrześcijan, może w każdej chwili się powtórzyć, twierdzi informator Open Doors.
Niektórzy właściciele podejrzewają, że następny wybuch może się zakończyć groźniejszym pogromem.
W piątek, 2 grudnia 2011 r. około 45 chrześcijańskich sklepów, 10 salonów fryzjerskich i wiele hoteli, zostało zaatakowanych w regionie Dohuk. Własność chrześcijan splądrowano i spalono.
Należy zaakcentować, że był to pierwszy raz, gdy chrześcijanie jako grupa mniejszościowa, zostali zaatakowani w tak zmasowany sposób, w regionie irakijskiego Kurdystanu. Od czasu fali brutalnych prześladowań w Iraku, to między innymi tu, chrześcijańscy uchodźcy znaleźli bezpieczną przystań od fizycznych ataków terrorystów, rebeliantów i pospolitych bandytów.
Współpracownik Open Doors w Iraku powiedział, że zapłonem do grudniowego pogromu było nauczanie lokalnego mułły w meczecie w Zakho, który uznał, że sklepy chrześcijan są nieczyste. Duża grupa muzułmanów zareagowała natychmiast i przeszła do antychrześcijańskiej ofensywy po zakończeniu modlitw w meczecie.
Pogrom w Zakho zniszczył porozumienie i zaufanie, jakie panowało między chrześcijanami a muzułmanami w tym regionie Iraku. Od grudnia do dziś nie było, jak na razie, żadnego poważniejszego incydentu antychrześcijańskiego.
„Przez długi czas chrześcijanie czuli się stosunkowo bezpiecznie w północnym Iraku, ale byli jednak świadomi życia na uśpionym wulkanie”, mówi pracownik Open Doors.
„Dzięki naszej pomocy, niektóre sklepy i salony fryzjerskie mogą ponownie funkcjonować. Są jedynym źródłem utrzymania dla rodzin chrześcijańskich, dlatego Open Doors nie mogło zbagatelizować tego problemu. Lecz gdy rozmawiam z chrześcijanami, słyszę, że obawiają się, że przemoc będzie się powtarzać. Ów mułła nie poniósł żadnych konsekwencji za swoją prowokację. Nie został aresztowany, nie musiał zeznawać na policji. Oznacza to, że prędzej czy później albo on, albo inny mułła może spowodować wybuch kolejnej przemocy”.
Według pracownika Open Doors przypadek mułły nie jest jedynym przejawem nienawiści do chrześcijan w północnym Iraku.