
Co masz z tego, że rozpamiętujesz swoją krzywdę? Oprócz bólu, nie masz nic. Są więc dwie opcje: albo spróbujesz przebaczyć, albo możesz dalej pielęgnować w sobie gniew. Ale to cię zabije! Jeśli nie zabije, to zada wiele bólu.
Proces wybaczania często jest bardzo trudny, ale możliwy do osiągnięcia. Gdyby tak nie było, Bóg by tego od ciebie nie żądał. „Przebaczajcie sobie nawzajem, tak jak i Bóg nam przebaczył w Chrystusie. Bądźcie więc naśladowcami Boga jako dzieci umiłowane i postępujcie drogą miłości”.
Co możesz zrobić?
1. Zrób sobie listę osób, do których nosisz uraz. Módl się za nich codziennie. Powiedz Bogu, że masz z nimi problem. Dlaczego taki krok? Odpowiedź: Mt 5, 43 – 48
2. Pomyśl, czy przypadkiem nie złościsz się na własne wizje. Często wyobrażasz sobie jak dany człowiek ma postąpić. Gdy nie robi czegoś po twojej myśli, zaczynasz się gniewać. A kto powiedział, że ten ktoś ma zachowywać się według twoich pragnień?
3. Zawsze żyj w przekonaniu, że też mogłeś popełnić błąd. Zazwyczaj wina, w mniejszym lub większym stopniu, leży po obu stronach. Czasem żeby usłyszeć słowo „przepraszam”, sam pierwszy musisz jego użyć.
4. Spróbuj w końcu porozmawiać z osobą, do której żywisz urazę. Bywa tak, że kiedy poznasz zdanie drugiej strony, zaczynasz rozumieć jej postępowanie. Zdarza się również, że nasze kłótnie są efektem działania osób trzecich. Pokochaj więc wyjaśnianie spraw w cztery oczy.
Dlaczego jeszcze warto wybaczać? Bo dzięki tej czynności możesz trafić do Niebie. W jaki sposób?
Są w Piśmie świętym taki fragmenty jak: „Bo takim sądem, jakim sądzicie, i was osądzą; i taką miarą, jaką wy mierzycie, wam odmierzą” (Mt 7, 2); „Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią” (Mt 5,7); „I przebacz nam nasze grzechy, bo i my przebaczamy każdemu, kto nam zawini” (Łk 11, 4).






