
Autor: Siostry Klaryski od Wieczystej Adoracji z Pniew
Iz 42, 1-4.6-7
Ps 29
Dz 10, 34-38
Łk 3, 15-16.21-22
„Jego potęga jest większa, szlachetność wyższa, spojrzenie piękniejsze, miłość słodsza i cały wdzięk wytworniejszy. (…)wycierpiał On za nas wszystkich mękę krzyżową (por. Hbr 12, 2)
i wyrwał nas spod władzy księcia ciemności (por. Kol 1, 13), który nas trzymał skutych kajdanami z powodu grzechu Adama. I tak pojednał nas (por. 2 Kor 5, 18) z Bogiem Ojcem”.
Z Pierwszego Listu św. Klary do św. Agnieszki z Pragi
Dzisiaj Kościół zaprasza nas nad rzekę Jordan, gdzie Jan udzielał chrztu nawrócenia. Chrzest ten był związany z publicznym wyznaniem swoich grzechów. Ludzie, którzy pod wpływem nauk Jana Chrzciciela wyrażali chęć przemiany swojego życia, chcieli widzieć w nim oczekiwanego Mesjasza. Jan jednoznacznie odpowiada na te domysły: „idzie mocniejszy ode mnie (…) On chrzcić was będzie Duchem Świętym i ogniem” (zob. Łk 3, 16). Prorok ma świadomość swojej misji polegającej na przygotowaniu serc na przyjście Pana i wie, że dopiero Mesjasz będzie miał moc uświęcić swój lud.
Przyjęcie przez bezgrzesznego Jezusa chrztu nawrócenia jest początkiem Jego utożsamienia się z grzesznikami. Ten, który jest bez grzechu staje przed Janem jako grzesznik. Ten, który posłał staje przed posłanym. Tylko w Ewangelii według św. Łukasza jest wspomniane, że po chrzcie Jezus się modlił. Jest to zaproszenie dla nas, abyśmy na wzór naszego Pana stawali się coraz bardziej ludźmi modlitwy, aby Bóg mógł nam objawić nasze prawdziwe imię, abyśmy coraz bardziej stawali się dziećmi naszego Ojca. „Tyś jest mój Syn umiłowany, w Tobie mam upodobanie” (zob. Łk 3, 22) – takie słowa usłyszał Jezus po przyjęciu chrztu. To jest Imię Jezusa – Jego tożsamość objawiona przez Ojca na początku misji. Wszyscy, którzy uwierzą w Jego Imię, będą mogli w Nim stać się Bożymi dziećmi (zob. J 1, 12). Nie stanie się to mechanicznie. Potrzebne jest nasze zaangażowanie, pragnienie i modlitwa. Potrzebne jest nasze szczere otwarcie na Bożego Ducha, na nawrócenie, na przyjęcie planu Boga dla naszego życia. Oznacza to wejście na ścieżkę, po której nie zawsze będzie łatwo kroczyć, ale która przez Bożą na niej Obecność, będzie napełniać nasze serca pokojem i szczęściem. Potrzeba codziennego otwarcia na Bożego Ducha, aby łaska chrztu mogła się w nas rozwijać, aby Bóg mógł nas przemieniać. Bóg stworzył nas wolnymi, dlatego nie przyjdzie do naszego życia jeśli Go nie zaprosimy. Wołajmy każdego ranka, z głębi naszych serc: „Zapraszam Cię Panie do mojej codzienności, do wszystkich sfer mojego życia, do moich relacji. Przyjdź w swoim Świętym Duchu i proszę, prowadź mnie”.
Jak piękny jest dzień przeżyty w Bożej Obecności, w otwarciu na Boże prowadzenie! Pozwólmy prowadzić się Bogu, nawet jeśli będzie to oznaczać, że dla naszego dobra, będzie musiał przeprowadzić nas przez różne trudne doświadczenia. Misja Jezusa była ukierunkowana na Krzyż. Przyszedł po to „aby rzucić ogień na ziemię” (zob. Łk 12, 49). Jest to ogień miłości, który zbawia, uwalnia i leczy. Różne dolegliwości, utrapienia i krzyże są, po grzechu pierworodnym nieodłącznymi towarzyszami naszego życia. Nasz Pan, Jezus Chrystus umierając na Krzyżu nadał im nowy, zbawczy sens. Zgoda na codzienność, przyjęcie w duchu wiary wszystkiego tego, co nas spotyka jest wejściem w dzieło zbawcze Boga, jest nadaniem naszemu życiu głębokiego sensu.
Wybierzmy się dziś w duchu, a jeśli to możliwe także fizycznie do miejsca, w którym przyjęliśmy sakrament Chrztu Świętego. Z całą świadomością i mocą odnówmy przyrzeczenia, które większości z nas składali w naszym imieniu nasi rodzice. Zaprośmy na nowo Boga do naszych serc i naszego życia. On pragnie objawiać nam naszą tożsamość, nasze prawdziwe imię: „Jesteś moim umiłowanym synem, jesteś moją ukochaną córką”. Pozwólmy przebrzmieć tym słowom w naszych sercach i z coraz większą ufnością kroczmy ścieżkami kochającego nas Ojca. Amen.
Foto. niedziela.pl






