
Uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, stawia nas przed pytaniem o nasz stosunek względem dzieł Bożych, które miały miejsce w niewieście z Nazaretu. Wniebowzięcie jest jednym z nich, jak postrzegane jest przez ludzi powiedział w wywiadzie z Marią Rachel Cimińską, Łukasz Przelazły, diakon z diecezji włocławskiej.
Maria: Sierpień, który jest czasem pielgrzymek do Jasnogórskiej Pani, jest uwieńczony uroczystym przeżyciem tajemnicy Wniebowzięcia Maryi. Czy dla osób wierzących, powierzających swe troski Maryi, dogmat wiary, że Bogarodzica Dziewica Maryja została z Ciałem i Duszą wzięta do niebieskiej chwały pomaga człowiekowi?
Diakon Łukasz Przelazły: Oczywiście, dogmat to przecież uroczyste nauczanie Kościoła, a to już jest niesamowita ranga. Sam fakt Wniebowzięcia Maryi, przejścia z ciałem i duszą do Królestwa niebieskiego powinien napawać nas nieograniczoną nadzieją. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta. Maryja pokazuje nam, że powinniśmy mieć nadzieję również na nasze zmartwychwstanie. A czy to nie powinna być nasza największa życiowa radość? Pierwsza prefacja o zmarłych mówi nam, że „życie twoich wiernych, o Panie, zmienia się, ale się nie kończy…” i także tutaj Maryja Wniebowzięta, ukazuje nam właśnie, że nasze ziemskie pielgrzymowanie tak naprawdę nigdy nie znajdzie swego końca.
Maria: Kiedy rozpoczął się w Kościele Katolickim kult Maryi jako tej, która z ciałem i duszą dostała się do nieba? To była prawda oczywista, czy też toczono pewne boje o jej oficjalne uznanie?
Diakon Łukasz Przelazły: Jeżeli chodzi o sam kult Maryi Wniebowziętej, to należy spojrzeć na V wiek, bo od tamtej pory prawda ta zaczęła się rozwijać i dochodzić do głosu w Kościele. Już w VI wieku cesarz Maurycy (582-602) polecił obchodzić na Wschodzie w całym swoim państwie 15 sierpnia osobne święto dla uczczenia właśnie tej tajemnicy. Od tamtego czasu zaczęto wznosić świątynie pod wezwaniem Wniebowziętej, zaczęto prowadzić różnego rodzaju nabożeństwa i nowenny. Jednak fakt Wniebopwzięcia nie był jeszcze uroczyście zatwierdzony przez Kościół jako dogmat. Dopiero prawdę o Wniebowzięciu NMP ogłosił jako dogmat wiary papież Pius XII, 1 listopada 1950 r. w Konstytucji apostolskiej „Munificentissimus Deus„.
Maria: Czy wszelkie tytuły, które wyczytać możemy m.in. w Litanii Loretańskiej a skończywszy na wszelkich dogmatach, przybliżają zwykłemu wiernemu bez wiedzy teologicznej osobę Matki Boga czy tez komplikują?
Diakon Łukasz Przelazły: Sam się kiedyś nad tym zastanawiałem i do tej pory modląc się – w sposób szczególny w maju – litanią loretańską myśli uciekają mi do interpretowania tytułów, które zostały nadane Matce Bożej. Przyglądając się i zastanawiając się nieco dłużej nad każdym z tytułów możemy dostrzec niesamowitą głębie. Nie chodzi tutaj o rozmyślanie stricte teologiczne, ale o takie, które pokaże nam niesamowite wartości, które niesie ze sobą Maryja. Jest ona przecież naszą Matką i Królową, ale jej matczyne dłonie otwarte są dla każdego człowieka bez wyjątku.
Maria: Maryja odegrała niebagatelną rolę w planie Bożym. W jaki sposób pomimo wagi tej Jej służby Bogu zachować odpowiednią równowagę? Nie stawiać Jej na równi z Bogiem czy też nawet wyżej?
Diakon Łukasz Przelazły: Tutaj nie ma żadne wątpliwości, że Maryja jest kimś wyjątkowym. Przecież to Matka samego Słowa Wcielonego. Ale należy
pamiętać i przypominać na każdym kroku, że sama Maryja nie jest Bogiem. Odegrała bardzo dużą rolę w dziele zbawienia, ale nie możemy jej traktować na równi z Bogiem Ojcem, Synem Bożym czy Duchem Świętym. A tym bardziej nie wolno pod żadnym wypadkiem stawiać Matki Najświętszej na równi z Bogiem, a co gorsze żeby stała się ona kolejną osobą boską. Kościół jest tak mądry w swoim nauczaniu, że wprowadził 3 stopnie kultu. Jest kult najwyższy, czyli kult uwielbienia, który zarezerwowany jest tylko i wyłącznie Bogu. To tzw. cultus latriae. Jest również cultus duliae i hiperduliae. Cultus duliae jest to kult czci i pochwały, a odnosi się on w sposób szczególny do świętych. Natomiast cultus hyperduliae, to kult szczególnej czci i jest on zarezerwowany właśnie Matce Bożej. Dlatego, aby zachować odpowiednią hierarchię należy przede wszystkim pamiętać żeby Maryi nie stawiać na równi z Bogiem.
Maria: Wiele Kościołów nosi wezwania maryjne, czy to zachęca ludzi do proszenia Jej o wstawiennictwo i zapoznania się z Jej osobą?
Diakon Łukasz Przelazły: Tak, jak najbardziej. Już sam fakt, że kościoły, a w tym również katedry (np. katedra włocławska) noszą wezwanie Wniebowzięcia NMP pokazuje, że nie jest to coś przypadkowego i mało istotnego. Na pewno powinno nas to zastanowić, dlaczego właśnie aż tylko kościołów jest pod wezwaniem Wziętej do nieba.
Maria: Kim dla diakona jest osoba Maryi? W jaki sposób przygotowuje Ona do przyszłej posługi kapłańskiej?
Diakon Łukasz Przelazły: Jest to chyba najtrudniejsze z wszystkich pytań. Kim dla mnie jest Maryja? Jest ona przede wszystkim Matką wszystkich kapłanów, Matką powołań kapłańskich. Te tytuły bardzo mocno we mnie wybrzmiewają i powodują niesamowite emocje. Gdy sobie właśnie te nazwy przypominam, to w sposób szczególny czuje, że Maryja zawsze jest obok mnie, że jest moją Matką, tak samo jak była Matką Jezusa Chrystusa. To jest bardzo piękne uczucie, które na pewno przygotowuje, a przede wszystkim utwierdza w przekonaniu, że w kapłańskim życiu zawsze będzie obok mnie Matka Boża Wniebowzięta.
Maria: Bóg zapłać za rozmowę.
1.foto. Własność dk. Łukasza





