Czytając ostatnie dyskusje na temat wizji Kościoła w Polsce, mam wrażenie, że częściej przyjmujemy postawę starszego brata z przypowieści o synu marnotrawnym niż miłosiernego Ojca, czy marnotrawnego syna. W naszych realiach marnotrawny syn musiałby się sporo natrudzić, aby mieć w ogóle szansę na powrót.
Źródło: Blog Ewa Kusz





