NOBISCUM AD CAELUM…

Włócznia św. Longinusa wystawiona w Bazylice św. Piotra. Wierni oddali cześć relikwii Męki Pańskiej

W Bazylice św. Piotra w Watykanie wierni, pielgrzymi oraz odwiedzający mogli uczestniczyć w wyjątkowym wydarzeniu – publicznym wystawieniu włóczni św. Longinusa, uznawanej za jedną z najważniejszych relikwii związanych z Męką Jezusa Chrystusa. To właśnie nią, według przekazu Ewangelii św. Jana, rzymski żołnierz przebił bok ukrzyżowanego Zbawiciela.

Uroczystej liturgii przewodniczył abp Calogero La Piana. Obchody rozpoczęły się modlitwą przy Ołtarzu Konfesji, po której wierni wyruszyli w procesji pokutnej przez nawę główną świątyni, śpiewając Litanię do Wszystkich Świętych. Celebracja Eucharystii przebiegała w atmosferze ciszy i skupienia, właściwej dla przeżywanego okresu Wielkiego Postu.

Centralnym momentem wydarzenia było ukazanie relikwii w Loggii św. Weroniki. Włócznia, na co dzień przechowywana w Bazylice Watykańskiej, należy do najcenniejszych pamiątek związanych z ostatnimi chwilami życia Chrystusa na krzyżu.

W programie sobotniego statio znalazła się również Msza Święta przy Ołtarzu Katedry oraz adoracja Najświętszego Sakramentu.

Tradycja kościołów stacyjnych sięga pierwszych wieków chrześcijaństwa w Rzymie. W czasie Wielkiego Postu wierni codziennie gromadzili się na wspólnej modlitwie pod przewodnictwem papieża lub jego przedstawiciela, odwiedzając każdego dnia inną świątynię. Ostateczny kształt tej praktyki ustalił papież św. Grzegorz Wielki.

Lekarz z misją specjalną

AUTOR: Kamila Rybarczyk

Julita ma 42 lata. Z zawodu jest lekarzem pediatrą, z powołania i wyboru osobą świecką konsekrowaną. Cztery lata temu złożyła postanowienie życia w czystości, odpowiadając tym samym Bogu na Jego zaproszenie.

Skąd pewność, że to właśnie to? Od czego wszystko tak naprawdę się zaczęło? Julita odpowiada bez namysłu: – Od pragnienia, by kochać i być kochaną. Pragnęłam gorąco, by moje życie miało sens, by nie kończyło się tu, na ziemi. Miałam wtedy 18 lat, uczyłam się całkiem nieźle, otaczało mnie grono koleżanek i kolegów. Uprawiałam czynnie sport, grałam w siatkówkę w III ligowym zespole. Jednocześnie stanęłam przed ważnymi wyborami życiowymi, dotyczącymi mojego zawodu, kierunku studiów i całej przyszłości. Chciałam, aby Bóg, jeśli rzeczywiście jest i Mu na mnie zależy, dał mi jakiś znak. I On to uczynił.
W krótkim czasie Jula dostaje propozycję udziału w rekolekcjach ewangelizacyjnych Ruchu Światło-Życie. Tam doświadcza pierwszy raz Boga i Jego Miłości: – Ogarnęło mnie wtedy poczucie szczęścia, ukochania, bezpieczeństwa i pewność co do tego, że Bóg jest, prowadzi mnie i ochrania – wspomina. Po rekolekcjach wszystko toczy się w piorunującym niemal tempie: wzrastanie w wierze, formacja oazowa. Kolejnym krokiem jest pielgrzymka maturzystów na Jasną Górę. Tam pamiętne spotkanie z Maryją i decyzja – zdaję na medycynę. – Ważny wpływ na ten wybór miał przykład mojej mamy. Była pielęgniarką i szczególnie ciepłym, gotowym nieść pomoc człowiekiem. Od najmłodszych lat lubiłam przebywać z nią na dyżurach w szpitalu. Nauczyła mnie wykonywać zastrzyki, mierzyć ciśnienie, inspirowała do opieki nad chorymi, samotnymi sąsiadkami.
W czasie studiów medycznych w Łodzi Julita trafia na Msze w intencji uzdrowienia do jezuitów, a także bierze udział w Seminarium Odnowy w Duchu Świętym. W jej sercu coraz częściej pojawiają się słowa z przypowieści o bogatym młodzieńcu: „Pójdź za Mną!”

Jak każda kobieta pragnie miłości w relacji z mężczyzną, w macierzyństwie… ale jeszcze bardziej pociąga ją pełne wydanie się Bogu i drugiemu człowiekowi ze względu na Chrystusa.

Na rekolekcjach ignacjańskich (II tydzień ĆD) w Wolborzu Julita odważnie podejmuje decyzję co do drogi życia, którą wybrał dla niej sam Bóg. Czuje pewność w sercu, że ma to być życie wyłącznie poświęcone Jemu. Pozostaje tylko pytanie – w jakiej formie? Ojciec Józef Kozłowski SJ wypowiada wtedy do niej słowa: „Jeśli ziarno pszenicy wpadłszy w glebę nie obumrze, zostanie tylko samo. Jeśli obumrze, wyda plon…”.
– Po rekolekcjach zaczął się w moim życiu czas 12 lat oczyszczenia, uzdrowienia, prób, zwątpień i upadków. Przede wszystkim Pan uzdrawiał dalej rany z dzieciństwa. Miałam wiele do przebaczenia mojemu tacie, który z powodu choroby alkoholowej nie był dla mnie wymarzonym ojcem. Bóg pokazywał piękne rodziny, usuwał z serca największą wątpliwość – czy aby z powodu trudnych doświadczeń z dzieciństwa nie uciekam przed małżeństwem? Ta  moc uzdrowienia wlała w moje serce nową nadzieję – przestałam odczuwać lęk przed przyszłością i drugim człowiekiem.
 Julita posługuje jako animator, pracuje zawodowo, uczy się i kocha ludzi. Z czasem dojrzewa do podjęcia życiowej decyzji o wyłącznej przynależności do Chrystusa. Nigdy później nie ma chwili zwątpienia w słuszność swego wyboru. Mówi: – Jestem głęboko przekonana, że to łaska konsekracji, owoc modlitwy świętych i wstawiennictwo ś.p. Ojca Józefa Kozłowskiego SJ.

Wybrałam Jezusa – dałam się uwieść Jego Miłości. A konsekwencją tego najpiękniejszego wyboru mego życia stał się celibat.

Najtrudniejsze dla mnie przy wyborze tej drogi było pytanie: Jak się to stanie? Jak dochowam wierności? Byłam świadoma moich grzechów i jednocześnie wielkiego zaufania Jezusa do mnie. I tu z pomocą przyszła mi Maryja –  kontemplacja Jej „fiat” i zapewnienie Boga, że to Duch Święty będzie w moim życiu dokonywał rzeczy po ludzku niepojętych dało mi pokój serca.
Jula z pasją łączy powołanie zawodowe z powołaniem do życia konsekrowanego. W Tomaszowie Mazowieckim działa we wspólnocie „Studnia Jakuba”, śpiewa w zespole muzycznym, pomaga w przygotowaniu młodzieży do sakramentu bierzmowania. Bóg daje jej również łaskę wierności w Modlitwie za Miasto. Współpracuje z Ośrodkiem Odnowy w Duchu Świętym – jest animatorem podczas Seminarium eksternistycznego, towarzyszy ludziom w rekolekcjach ignacjańskich oraz służy pomocą medyczną podczas organizowanych sesji.
 „Lekarska” strona jej powołania realizuje się głównie wśród noworodków i dzieci: – Jest to praca pełna odpowiedzialności, nierzadko i stresów, ale mająca głęboki sens i wymiar odkrywany na modlitwie. Przeczytałam kiedyś, że: „Każdy kwiat, który rozkwita, każde dziecko, które się rodzi, powtarza światu radosną nowinę, że Bóg nie zmęczył się jeszcze człowiekiem”. Dane mi jest radować się dziećmi, patrzeć na nie spojrzeniem pełnym miłości, błogosławić i zawierzać Bogu. Kiedy dziecko poważnie choruje i podejmuję działanie ratujące jego życie, towarzyszy mi w tym świadomość Bożej obecności. Wiem, że nie jestem sama w decyzjach, że Komuś jeszcze bardziej zależy na tym małym człowieku niż mnie.
Praca z dziećmi jest dla Julity źródłem odnowienia nadziei i realizacją macierzyństwa. Dzieci przypominają jej każdego dnia, by sama była przed Bogiem jak one. Wśród maluchów doświadcza miłującego spojrzenia Ojca. Jest jej bliska myśl Benedykta XVI: „Oblicza dzieci są jak obraz wizji Boga w stosunku do świata”. – Jak każdy lekarz, ponoszę często trud niewyspania, kolejnego dyżuru, zmęczenia, pretensji rodziców do służby zdrowia. W trudnych momentach pocieszają mnie słowa Psalmu: „Sprawiłeś, że na przekór Twoim przeciwnikom usta dzieci i niemowląt oddają Ci chwałę, aby poskromić nieprzyjaciela i wroga”. Umocnieniem jest dla mnie też modlitwa moich małych pacjentów. Łaska i wierność Boga idą w ślad za mną i jestem przekonana, że idą w ślad za każdym człowiekiem, by mógł zrealizować jedyny i niepowtarzalny plan Boży. Patrzmy na znaki w naszym życiu, na pragnienia i dajmy się prowadzić Duchowi Świętemu – naprawdę warto!

Współpraca: Magdalena Mrówczyńska

ŹRÓDŁO:

2007px × 544px (przeskalowane do 434px × 117px)

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *