
Autor: S.M. Amabilis Gliniecka, orioniska (PSMC)
W środę, 16 maja. 2012 r., przypada kolejna, ósma już rocznica kanonizacji Założyciela Zgromadzenia Sióstr Małych Misjonarek Miłosierdzia (Orionistek).
W związku z przypadającą rocznicą w parafii św. Józefa w Siedlcach (15 maja 2012), będzie odprawiona o 18.00 uroczysta Eucharystia, a po nabożeństwie majowym – możliwość ucałowania relikwii Świętego.
Kim był św. Alojzy Orione i czego dziś możemy się od Niego nauczyć?
Św. ks. Alojzy Orione, który żył na przełomie XIX / XX w. znany jest przede wszystkim jako ten, który pełnił dzieła miłosierdzia, a w pracy nigdy się nie oszczędzał. Był człowiekiem, o którym mówiono, że ma serce bez granic. Był kapłanem niezwykle kreatywnym – jeśli chodzi o świadczenie pomocy potrzebującym, nowatorskim w głoszeniu Ewangelii, przedsiębiorczym i nowoczesnym. Był jednak nade wszystko człowiekiem niestrudzenie poszukującym grzeszników, zatroskanym o zbawienie dusz. Gorąco pragnął On bowiem naśladować Jezusa, który sam o sobie powiedział, że nie przyszedł do sprawiedliwych, ale do grzeszników i dlatego ks. Orione – świadomy swojej ludzkiej słabości – często modlił się o to, by nie uległ pokusie zajmowania się tylko tymi, którzy chodzą do kościoła, choć wiedział, że wtedy jego kapłaństwo byłoby z pewnością łatwiejsze i przyjemniejsze, lecz jednocześnie – jak pisał – w ten sposób straciłby ducha apostolskiej miłości względem zagubionych owiec, ducha, który emanuje ze stronic Ewangelii.
Św. Alojzy Orione znany jest przede wszystkim jako ten, który pełnił dzieła miłosierdzia. To prawda! Rozmach tych dzieł przekracza dziś nasze wyobrażenie. Dzięki apostolskiemu zaangażowaniu tego Świętego kapłana wielu ludzi znalazło schronienie, a co najważniejsze doświadczyło bezinteresownej miłości. Był on rzeczywiście prawdziwym apostołem miłosierdzia – najpierw we Włoszech, gdzie powstało Małe Dzieło Boskiej Opatrzności, a następnie w wielu krajach świata!
We współczesnej nam rzeczywistości – wbrew w pozorom – wielu ludzi wciąż jeszcze podejmuje wyzwanie, jakim jest czynienie dobra. Pomyślmy chociaż o wolontariacie czy sponsoringu – bo właśnie tego typu zaproszenia do zaangażowania się na rzecz potrzebujących – są do nas najczęściej kierowane. Kto z nas nie przekazuje przynajmniej 1 % swoich podatków na wybrane przez siebie dzieło? Czy to jednak wystarczy, by jak ks. Orione realizować wezwanie – tak mocno przemawiające do nas z Ewangelii – w którym Bóg domaga się od nas, uczniów Chrystusa, byśmy żyli nade wszystko miłością? Ileż ze współczesnych dzieł podejmowanych jest wyłącznie w imię szeroko pojętego humanizmu? Ilu przyświeca troska o środowisko naturalne lub jakaś inna idea? Ks. Orione natomiast uczy nas czegoś więcej, uczy nas czynienia dobra w imię Boskiej Opatrzności, bo tylko takie dobro przetrwa, zostawi ślad w sercach ludzi, i tylko taka miłość zbawi świat! Pan Bóg stawia przed nami zatem św. Alojzego Orione, po to by uczył nas żyć wiarą i prawdziwie chrześcijańską miłością, która tylko w niej ma swoje źródło.
Nasze życie, które nie zawsze jest zgodne z deklarowaną przez nas przynależnością do Chrystusa, pokazuje, że potrzeba nam więcej wiary! Potrzeba nam jej zwłaszcza dzisiaj, gdy – choć ks. Orione pisał te słowa w 1920 r. wciąż jeszcze: „Żyjemy w wieku, który jest pełen zimna i śmierci w dziedzinie życia duchowego. Ludzie zamknięci w sobie, nie widzą nic poza przyjemnościami, próżnością i namiętnościami – poza życiem na tej ziemi, nic więcej” A w innym miejscu z bólem i szczerą troską wyznał: „Nie mogę wyobrazić sobie dnia,
w którym by ludzkość została bez Boga”
Tymczasem czy my – poprzez nasze wybory, postawy, słowa i czyny – sami niejednokrotnie nie żyjemy tak, jakby Boga nie było? Nie trzeba wcale przytaczać – dobrze znanych nam przecież z autopsji – przykładów potwierdzających fakt, iż wielu współczesnych chrześcijan nie liczy się z nauką Jezusa, a ewangeliczne wskazania – zwłaszcza te dotyczące życia moralnego – traktuje jak relikt przeszłości. Tym bardziej więc spróbujmy odkryć w Alojzym Orione – Świętego, który uczy nas żyć wiarą w taki sposób,
by to ona inspirowała nas do dawania autentycznego świadectwa miłości.
Nie „możemy dłużej być ludźmi małej wiary” A małej wiary jest każdy, kto będąc ochrzczonym – zgadza się na bylejakość i przeciętność w swoim życiu. Niech zatem dobitnie zabrzmią w naszych uszach i poruszą nasze serca słowa ks. Orione, który pytał w jednym ze swoich listów: „Gdzie się podziali wierzący?”
Spróbujmy zadać także samym sobie to nieco dramatyczne pytanie i zastanówmy się nad tym: Gdzie się podziali wierzący? W świecie, w którym niejednokrotnie nie jest szanowane i wystarczająco chronione ludzkie życie… W rodzinach zamkniętych na przyjęcie daru nowego życia… W małżeństwach rozbijających się z byle powodu… W kościele,
w którym coraz mniej młodych ludzi ma odwagę zrealizować powołanie do kapłaństwa
i życia zakonnego… W zakładach pracy, w polityce i gospodarce…, w wykreowanym przez nas wirtualnym świecie… Gdzie się podziali wierzący?
Świat dzisiaj bardzo potrzebuje naszego świadectwa! Tylko bowiem świadectwo prawdziwie chrześcijańskiego życia może przemienić niejedno serce, ocalić przed
rozbiciem niejedno małżeństwo, pomóc dochować wierności – przyjętym dobrowolnie zobowiązaniom – niejednej osobie konsekrowanej; doprowadzić do pojednania skłóconych sąsiadów, ochronić niejednego kapłana przed zbłądzeniem… Warto zatem zatroszczyć się o swoją wiarę, gdyż od niej zależy naprawdę bardzo wiele! Nie możemy pozwalać sobie dłużej na przeciętność i miernotę! Piękne dzieła – nie wystarczą. Charytatywne akcje, w które się włączamy – to jeszcze za mało, by mówić o prawdziwej chrześcijańskiej miłości, tej miłości, która – jak mówił św. Alojzy Orione – zbawia świat!
Wkrótce zostanie ogłoszony w Kościele rok wiary. Będzie to dla nas czas szczególnej troski o pogłębienie naszej osobistej relacji z Bogiem. Razem ze św. Alojzym Orione zawierzmy zatem już dziś nasze życie, naszą teraźniejszość i przyszłość Bożej Opatrzności. Tej, która nieustannie czuwa nad nami i dzięki której możemy czuć się naprawdę bezpieczni. Tej, o której ks. Orione pisał, że kocha nas bardziej, aniżeli my kochamy samych siebie. Oddajmy się pod czułą opiekę Matki Bożej, do której – jak mawiał ks. Orione – nikt się nie zwracał na próżno. Skierujmy razem z Nim – nasze spojrzenie na Jezusa Ukrzyżowanego i w Jego Sercu złóżmy wszystkie nasze cierpienia, naszą bezradność, codzienne troski i to, co napawa nas lękiem, co jest w nas źródłem niepokoju, z czym nie potrafimy się uporać, ufając, że także „próby i cierpienia przyjęte z rąk Bożych jeszcze bardziej wzmocnią naszą wiarę”. Pamiętajmy też, że „aby dotrzeć i zdobyć innych dla Chrystusa, musimy najpierw sami żyć intensywnie Bogiem, mieć wielką wiarę!” „Bądźmy więc mocni w wierze i żyjmy nią przez uczynki miłości” – tak jak św. ks. Alojzy Orione. I za wszystko składajmy Bogu dziękczynienie, powtarzając razem z NIM – Deo gratias! Bogu niech będą dzięki!





