
Autor: s. Filipa, Uczennica Krzyża CSDC
Dz 4,32-35; 1 J 5,1-6; J 20,19-31
Żywa i dynamiczna rzeczywistość wiary wydaje się prowadzić nas przez całość dzisiejszych czytań. „Jeden duch i jedno serce ożywiały wszystkich wierzących” – idealny obraz wspólnoty wierzących czasów apostolskich to świadoma interpretacja Łukaszowa, która ma za zadanie podkreślić dynamizm wiary. Serce człowieka, przeniknięte prawdą o zmartwychwstaniu Jezusa, jest gotowe do spełniania podstawowego nakazu Pana: „miłujcie się wzajemnie, jak Ja was umiłowałem”. Nie spełniamy uczynków, by uzyskać coś od Boga, od Niego bowiem wszystko otrzymaliśmy w darze, ale spełniamy uczynki, by dać świadectwo Żyjącemu Bogu. Podejmujemy dobre czyny dzięki działającej w nas łasce Bożej, a dobrze czyniąc, pociągamy do Boga innych. Wiara działająca przez miłość braterską ostatecznie zwycięża świat (1 J). Należy jednak dobrze zrozumieć, co u Jan oznacza ów termin „świat”. „Wszystko bowiem co jest na świecie, a więc: pożądliwość ciała, pożądliwość oczu i pycha tego życia, pochodzi nie od Ojca, lecz od świata” (1 J 2,16). Współpracując z łaską Boga, ukazujemy możliwość istnienia nowego porządku bycia i działania ludzkiego, opartego na bezinteresownej miłości.
Aby tak działać, potrzebujemy rozwoju na drodze wiary. Wiara jest danym nam talentem z przypowieści, dlatego nie możemy zakopać go w ziemi naszego serca, ale mamy puścić go w obieg, to znaczy rozwijać i czynić skutecznym. Dzisiejszy fragment z Ewangelii Jana ukazuje nam drogi rozwoju wiary. Po pierwsze, wiara rodzi się ze słuchania słowa głoszonego przez braci: „Inni więc uczniowie mówili do niego (Tomasza): Widzieliśmy Pana!”. Temat wiary w Ewangelii Janowej jest ściśle związany z wiarą w słowo. Przede wszystkim z wiarą we Wcielone Słowo, a także z wiarą w słowo głoszone przez wspólnotę. Wyraźny tego zapis znajdujemy między innymi w modlitwie arcykapłańskiej Jezusa: „Objawiłem imię Twoje ludziom, których mi dałeś ze świata. Twoimi byli i Ty Mi ich dałeś, a oni zachowali słowo Twoje. Teraz poznali, że wszystko, cokolwiek Mi dałeś, pochodzi od Ciebie. Słowa bowiem, które Mi powierzyłeś, im przekazałem, a oni je przyjęli i prawdziwie poznali, że od Ciebie wyszedłem oraz uwierzyli, że Ty mnie posłałeś.(…) Nie tylko za nimi proszę, ale i za tymi, którzy dzięki ich słowu będą wierzyć we Mnie;” (J 17,6-8.20). Wiara więc jest nam przekazywana przez innych, nie jest ona niczyją osobistą własnością oraz nie zależy od subiektywnych odczuć. Jest darem Boga przechowywanym we wspólnocie, której On sam zechciał się powierzyć i z którą obiecał być, aż do skończenia świata. Zatem kto chce wierzyć zgodnie z zamysłem Bożym i rozwijać swoją wiarę, nie może tego czynić inaczej jak we wspólnocie (Kościele). Dzisiejszy fragment Ewangelii podkreśla jeszcze jeden aspekt wiary, mianowicie osobiste spotkanie z Jezusem i wyznanie: „Pan mój i Bóg mój”. Wierzymy słowu, które przekazuje nam wspólnota i dopełniamy tego naszą osobistą decyzją i wyznaniem. Bez tego osobistego zaangażowania trudno mówić o żywej wierze. Jeśli ktoś z nas odkrywa w świetle dzisiejszego słowa, że brak mu wiary, to niech wsłucha się w zapewnienie samego Jezusa: „Miłosierdziem swoim ścigam grzeszników na wszystkich drogach ich i raduje się serce moje, gdy oni wracają do Mnie. Zapominam o goryczach, którymi poili moje serce, a cieszę się z ich powrotu” (Dz. 1728).





