Miłosierny św. Rochu módl się za nami

Autor: Ks. Jarosław Oponowicz, Koordynator duchowy SANCTI

Nasz święty kojarzy się od razu z bohaterem powieści Henryka Sienkiewicza Potop, który to Roch był na słuzbie księcia Janusza Radziwiłła. Historia zaś św. Rocha przenosi nas kilkaset lat wcześniej do Francji.

 

Niewiele zachowało się pewnych wiadomości o św. Rochu. Jest pewne, że zmarł przed rokiem 1420, gdyż wtedy pojawia się jego pierwszy żywot i pierwsze ślady jego kultu. Roch de la Croix urodził się w południowej Francji, w miejscowości Montpellier w 1295 roku w rodzinie magnackiej. Jego rodzicami byli Liberia i Jan. Rodzice Rocha kiedy długi czas nie mieli dziecka, uprosili sobie syna modlitwą i jałmużnami. Jego narodzinom towarzyszył nadzwyczajny znak. Miał na piersiach czerwone znamię w kształcie krzyża.
Roch stracił rodziców w młodym wieku. Wówczas, idąc za radą Ewangelii: „Jeśli chcesz być doskonały, idź, sprzedaj, co posiadasz, i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie” (Mt 19, 21), pieszo, z kijem podróżnym w ręku udał się z pielgrzymką do Rzymu.

Nie doszedł jednak do Wiecznego Miasta, gdyż w miasteczku włoskim Acquapendente zastał epidemię dżumy. Zatrzymał się tam, aby zarażonym spieszyć z pomocą, nie bacząc, że sam naraża się na śmiertelne niebezpieczeństwo. W nagrodę za to heroiczne poświęcenie dla bliźnich, Pan Bóg miał go obdarzyć łaską uzdrawiania. Jak podają hagiografowie uczyniony przez niego znak krzyża, dotkniecie ręki miało przywracać ludziom zdrowie. Zjednało mu to sławę świętego. Uciekając przed otaczającym go tłumem wielbicieli, opuścił miasto i udał się do Rzymu, gdzie spędził ok. 3 lat, nawiedzając kościoły, opiekując się chorymi i ubogimi. Wśród uzdrowionych przez świętego Rocha miał być Kardynał Brytonik, u którego mieszkał. Był on także spowiednikiem przyszłego Świętego w czasie pobytu w Wiecznym Mieście. Warto jednak zaznaczyć, że znak krzyża uczyniony przez świętego Rocha na jego czole pozostał do końca życia.

W drodze powrotnej do Francji zatrzymał się w Loreto. Kiedy Roch wyzdrowiał, udał się dalej na północ. W miejscowości Piacenza ponownie zastaje go zaraza. Posługując chorym sam zaraził się dżumą. Zostaje wyrzucony z miasta. Jak piszą hagiografowie Roch złożył Bogu dzięki za cierpienia i upokorzenia, których doznał prosząc Go jednocześnie, aby mu nie odmawiał pomocy. Bóg wysłuchał tej prośby i obok chatki, w której mieszkał wytrysło źródło czystej wody. Pożywienie przynosił mu codziennie, i to z woli Bożej, z pobliskiej miejscowości Piacenza pies. Jego właścicielem był Gottard Pollastrelli, który pewnego razu zaintrygowany wyprawami swego psa udał się za nim i odkrył Świętego Rocha. Jako zamożny człowiek, postanawia się nim zająć, zafascynowany jego życiem. Owocem tego spotkania była duchowa przemiana życia szlachcica. Pewnego razu Gottard udała się do miasta, by prosić jego mieszkańców o jałmużnę i chleb dla Świętego Rocha. Mimo, iż wielu mieszkańców zostało wcześniej przez Niego uzdrowionych odmówili mu pomocy.
Niedługo po tym wydarzeniu w mieście wybucha epidemia. Mimo, iż wcześniej jego mieszkańcy odmówili przyszłemu Świętemu jałmużny, sam jeszcze osłabiony chorobą udaje się do miasta i znakiem krzyża uzdrawia wielu chorych.

Święty Roch nie tylko pomagał zarażonym ludziom, ale i zwierzętom. W jednym z opisów jego życia możemy przeczytać „Po zajściu słońca gdy(…) do chatki swojej wracał, chorowite bydło z folwarków wypadało, i drogę mu zachodziło, a rycząc, i głowy nachylając, i na kolana upadając o zdrowie go jakoby prosiło, dał i onym zdrowie czerstwe i mocne do obór się wróciło”. Święty Roch kochał ludzi i zwierzęta. Nikomu nie odmawiał swojej pomocy.

Po powrocie do zdrowia usłyszał głos z nieba: „Rochu, Rochu, wysłuchałem twej prośby i przywróciłem ci zdrowie; wróć do swej ojczyzny i oddaj się ćwiczeniom pokutnym, abyś otrzymał miejsce w towarzystwie świętych”  Gdy jednak znalazł się już nad Jeziorem Wielkim w miasteczku Angera, pochwycili go żołnierze pograniczni i biorąc za go szpiega, uwięzili. Poddano go indagacjom śledczym, połączonym ze stosowaniem tortur. Wycieńczony, po pięciu latach więzienia, Roch zmarł w lochu. Jego niewinność i świętość miał ujawnić cudowny napis na ścianie więzienia: „Ci, którzy zostaną dotknięci zarazą, a będą wzywać na pomoc św. Rocha, jako swego pośrednika i orędownika, będą uleczeni”. Święty Roch został rozpoznany po czerwonym krzyżu na piersiach. Mieszkańcy miasta ujęli się więc za pielgrzymem. Zabrali ze sobą jego relikwie i pochowali je w kościele parafialnym. Potem przeniesiono je do Voghera, Pochowano go w głównym kościele, a następnie jego ciało przeniesiono do świątyni wybudowanej na jego cześć. I niestety, jak to często bywa, po pewnym czasie zapomniano o nim, ale przez Bożą interwencję pamięć ludziom wróciła a relikwie wreszcie przeniesiono do Wenecji (w roku 1485), gdzie są do dzisiaj.

Kult św. Rocha rozszedł się szybko po Europie. Częste epidemie, które dziesiątkowały ludność i wyludniały osady ludzkie, sprzyjały rozwojowi czci św. Rocha jako patrona od zarazy. Od wieku XV należał do Czternastu Wspomożycieli. Niemało do rozpowszechnienia jego kultu przyczynili się franciszkanie, którzy uważają go za swojego tercjarza. Jego imię nakazał umieścić w Martyrologium Rzymskim Grzegorz XIII (+ 1585), a potwierdził tę decyzję surowy papież Urban VIII (+ 1644). Ku czci św. Rocha powstała nawet rodzina zakonna (rochici).

Jest przede wszystkim patronem chroniącym od chorób zaraźliwych, ale z czasem także od innych. W wielu krajach był opiekunem chroniącym od wścieklizny, w Dolnej Nadrenii składały mu wota kobiety ciężarne prosząc o udany poród, we Francji był patronem chroniącym od chorób stóp, a w Montpellier uważano go za orędownika w wypadku chorób zakaźnych, zwłaszcza grypy. W Akwizgranie czczony był jako patrona chorób końskich, a w Dolnej Nadrenii miał chronić przed zarazą świnie. W Barcelonie, Luksemburgu i Francji Święty Roch uchodził także za patrona piekarzy i cukierników. Patronował żeglarzom pływającym po Loarze, stolarzom w Bonn, ogrodnikom w Alzacji, kamieniarzom i brukarzom w Paryżu, Bordeaux i okolicach, a także kuśnierzom i chirurgom w różnych krajach Europy.

W ikonografii św. Roch przedstawiany jest jako młody pielgrzym lub żebrak w łachmanach, z psem liżącym mu rany albo biegnącym obok. Jego atrybutami są: anioł, anioł i pies trzymający w pysku chleb, pies, torba pielgrzyma. (Żródło: http://parafia-mikstat.pl ; http://www.brewiarz.katolik.pl/czytelnia/swieci/08-16b.php3)

Kim jest święty Roch dla mnie? Nosząc jego imię, którym nie bez powodu obdarzyli mnie rodzice, cieszę się, że mam tak mocnego patrona. Gdyby nie interwencja Świętego, prawdopodobnie nie byłoby mnie już na świecie. Jest człowiekiem mocnym, stałym w działaniu. Podjęte pielgrzymki, gdy mógłby pozostać w domu i cieszyć się dostatkiem życia, mówią o tym wyraźnie. Uczy mnie też zadowolenia się tym co konieczne, życia bezpretensjonalnego, co w dzisiejszym świecie jest wielką koniecznością, ponieważ z gonitwy za wygodą, sławą, wpływami powstaje wiele niepokoju, nienawiści i wojen. Św. Roch był człowiekiem pobożnym, Potrafił był wdzięcznym Bogu za to, co go spotykało, i wciąż dziękował zyskując kolejne łaski. Wielka to cecha dzisiaj, gdyż tylko potrafiący dostrzec obdarowanie zyskuje także wewnętrznie uzdrowienie, o czym świadczy przykład jednego z 10 trędowatych wracającego do Chrystusa (por. Łk 17, 12n).

Jednak to, co przemawia szczególnie dzisiaj to fakt, że św. Roch był miłosierny. Pochylał się nad biednymi, chorymi, pozostawionymi sobie. Nie opuszczał człowieka, choć sam mógł ponieść na tym duży uszczerbek na zdrowiu a nawet śmierć. Litował się nad nędzą ludzką, zupełnie jak Bóg, gdy widzi człowieka w grzechu. Potrafił pozostawić swoje wielkie i szlachetne pragnienia, byle tylko nie opuścić Chrystusa, który był w bliźnim w potrzebie. To miłosierdzie zjednywało mu także innych ludzi, opiekujących się nim, a nawet Boże miłosierdzie, które posyłało zwierzęta dla pomocy św. Rochowi. Cały świat zdobywał więc św. Roch przez okazywanie miłosierdzia. Pogoda ducha towarzyszyła mu zawsze, gdyż robił to co w danej chwili było konieczne.

Wdziałem wiele figur i obrazów św. Rocha, jest na nich taki zwyczajny, nie wyróżnia się niczym, jak wędrowiec spotykamy na pielgrzymim szlaku. Przyłącza się do nas, aby towarzyszyć nam w drodze, pomagać, gdy zaraza zagraża zwierzętom, czy też plonom.

Przy tym pyta: czy wierzysz w moc Boga w Trójcy Jedynego? Czy wierzysz w Ducha Świętego? Czy jesteś cały chrześcijaninem, nie tylko umysłem przyjmując prawdy wiary, ale także sercem, wolą, a nawet wyrażając uczuciami to w co wierzysz? Czy ucałowałeś kiedyś rany Jezusa, ponieważ bardzo cierpi, a mnie, św. Rochowi Chrystus leczył rany przez posłane zwierzę. Dlaczego ty człowieku nie miałbyś się przyznać do ran Chrystusa?

Prosimy Cię św. Rochu, wskazujący drogę do życia wiecznego przez miłość Boga i miłosierdzie wobec człowieka i stworzenia w tak wielu kaplicach cmentarnych; św. Rochu, któremu jest nieobojętne nawet zdrowie zwierząt, które człowiek hoduje, abyśmy za twoim przykładem ukryli się w Ranie Serca Zbawiciela. 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *