Misjonarze miłości


Autor: Dominik Bochenek SP

Czy ja i mogę być misjonarzem? Czy koniecznie muszę wyjechać z kraju, z Europy do Afryki, czy Azji, żeby podjąć misje? A może jest jakieś inne wyjście. Tak,  misje są dosłownie dla wszystkich.  Wystarczy po prostu chcieć i dać świadectwo wiary.  Nie potrzebujemy opuszczać naszych krajów, miast, a czasem nawet i domów, gdy istnieje taka konieczność, żeby głosić Chrystusa – zarówno tym, którzy jeszcze o Nim nie słyszeli, jak tym, którzy wprawdzie go znają, ale są od Niego bardzo oddaleni.

 

Być misjonarzem dosłownie oznacza być posłanym (łac. missio – posłanie). Jest tu zawarta sugestia, że to nie ja jestem autorem orędzia, tylko je przekazuję. Otrzymuję coś, jako dar, którego nie mogę sobie przywłaszczać, lecz powinienem go rozdawać innym. W naszym przypadku chodzi o dar wiary, Słowa Bożego i zdolności do dawania świadectwa. Te trzy elementy nie są czymś, co możemy zyskać za pieniądze, czy poprzez ciężką pracę i umiejętności. Oczywiście, że możemy się przez to rozwijać, ale przede wszystkim jest to coś, co w sposób niezasłużony otrzymujemy i dlatego nie możemy pozostawiać tego tylko dla siebie. Chrześcijaństwo ze swej natury jest religią ukierunkowaną na miłość, na otwartość i wspólnotę.

Nie jest ono grupą ludzi, którzy indywidualnie dążą do doskonałości moralno-duchowej, ale wspólnotą miłości, która powinna przejawiać się w komunii, jedności między ludźmi. Dlatego tak ważne w naszej religii jest głoszenie, przekazywanie wiary, szczególnie osobom, które nie znają Chrystusa lub są od Niego daleko. To zadanie każdego z nas, za które jesteśmy odpowiedzialni. Możemy to czynić słowem, świadectwem, ale przede wszystkim modlitwą, która przecież nie sprowadza się do odmówienia pewnych formuł, lecz stanowi ogromną moc, która może przemieniać każdą duszę, a tym samym i cały świat. Nie zwlekajmy z  tym zadaniem!

 

Bardzo dobrym przykładem tego, jak można być misjonarzem, jest św. Teresa z Lisieaux, która swoje „misje” spędziła na modlitwie, milczeniu i codziennej ofierze własnego życia. Nie podjęła żadnego wielkiego dzieła misyjnego, nie wyjechała do Afryki, czy do Azji, a jednak została ogłoszona patronką misji. Żyła w prostocie, całkowitej ufności i wdzięczności wobec Boga, na zewnątrz niczym szczególnym się nie wyróżniała. Podjęła „małą drogę” dziecięctwa duchowego i poprzez świadectwo swojego krótkiego życia przyciągnęła i jeszcze przyciągnie do Boga o wiele więcej osób niż niejeden misjonarz.

Oczywiście, że jest wiele osób, które otrzymują szczególne powołanie, dary i możliwości wyjazdu na misje, aby spełniać tę posługę w sposób najbardziej konkretny, ale nie jest to jedyna możliwość. Spróbuj jeszcze dzisiaj „otworzyć swoje oczy” i spojrzeć na tych, których masz wokół siebie, może właśnie dziś ktoś potrzebuje Twojego słowa i świadectwa. Pamiętaj, że może jesteś jedyną Biblią, którą jeszcze ktoś czyta!



Pijarzy w sieci:


www.pijarzy.pl – Portal Polskiej Prowincji Zakonu Pijarów

www.seminarium.pijarzy.pl – Strona Wyższego Seminarium Duchownego Zakonu Pijarów

www.mojepowolanie.pl – Portal pomagający rozeznać powołanie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *