
Autor: br. Grzegorz, Zgromadzenie Synów Matki Bożej Bolesnej (Bracia Doloryści)
Jednak punktem wyjścia, motywem naszej czci względem Maryi jest świadomość bycia Jej dziećmi, czyli synostwo Maryi. Dlatego musimy przywołać przede wszystkim scenę pod krzyżem, ponieważ właśnie tu cierpienie Matki Bożej osiągnęło swój szczyt i co najważniejsze, stało się dla nas szkołą niezachwianej wiary, męstwa, cierpliwości oraz ofiarnej miłości. Lecz zanim to nastąpiło padły znamienne słowa, wypowiedziane do św. Jana, powołanego na pierwszego syna Matki Bożej Bolesnej: „Oto Matka twoja” (J 19, 17). Synostwo Matki Bożej Bolesnej wymaga więc miłości i to właśnie miłość musi być główną animatorką propagowanej czci, za którą idzie przyjęcie, zaproszenie Bolejącej Matki do swej codzienności. Dla dolorysty fundamentalnym motywem miłości do Maryi, jako podstawy oddawanej czci, jest zawsze Jezus Chrystus, Jego przykład, a nade wszystko testament z krzyża, który wzywa do patrzenia na Niepokalaną Dziewicę oczami samego Jezusa. Właśnie Chrystusowy testament z krzyża jest uroczystym ogłoszeniem przez Zbawiciela powszechnego macierzyństwa Maryi, i to Tej bolejącej pod krzyżem, które miało być dopełnieniem Jej ofiary i wezwaniem do uznania Jej za osobistą Matkę, wzrastając w szkole Jej cnót.
Miłość domaga się bowiem naśladownictwa tych cnót, czyli dobrych cech ducha, które odnajdujemy kontemplując boleści Najświętszej Maryi Panny. Naśladowanie Maryi, poprzez rozważanie Jej boleści, jest o tyle ważne, o ile uświadamiają one Jej czcicielom konieczność akceptacji cierpienia, które towarzyszy każdemu powołaniu, zobowiązując do ofiary z siebie, jako odpowiedź na miłość Bożą. Syn Maryi musi być dziedzicem Jej tożsamości, upodabniać się do Jej postawy wobec tajemnicy cierpienia, krzyża, który przecież jest wpisany w naszą chrześcijańską rzeczywistość. Postawą tą jest niezachwiana wiara, która rodzi pewną naturalność wobec przeżywanego cierpienia. Matka Boża Bolesna obserwując mękę Swego Syna nie udaje przecież, że nic się nie stało. Jest świadoma, bo jest świadkiem zaistniałej sytuacji, do której wzrastała w wierze, rozważając w swym sercu proroctwo Symeona. Jej jedyny Syn umiera jako niewinny baranek na krzyżu a Maryja cierpi, bo jakże inaczej, ale Jej cierpienie jest wyrazem miłości. Trudno jest wyobrazić sobie matkę, która jest obojętna na los dziecka. Dlatego cierpi, ale nie załamuje się, Jej cierpienie jest wspomagane silną wiarą i ufnością w obietnice Boże, w Boży plan zbawienia, który zakłada ofiarę, który pragnie w niej uczestnictwa. Maryja ciągle powtarza swoje fiat, współboleje, uczestniczy sercem w ofierze Zbawiciela. Matka Boża Bolesna jest więc orędowniczką na drodze naszej ufności, która być może zamiera pod wpływem własnego cierpienia.
Przykład Matki Bożej Bolesnej jest przede wszystkim wezwaniem do naśladowania Jej wiary w miłość Bożą, przekonując swoją postawą, że wszystkie rzeczy, krzyże, które Bóg dopuszcza, służą osobistemu udoskonaleniu i są znakiem szczególnego wybrania. Maryja poprzez swą postawę uczy nas przede wszystkim uległości wobec woli Bożej oraz prowadzi do radosnej akceptacji prawdy, że jedynie dobry Bóg wie najlepiej, czego człowiekowi do świętości potrzeba. Odpowiedzią na powyższą prawdę jest miłość i ofiara, czyli dwa przymioty, które okalają i wypływają z tajemnic bolesnych życia Maryi. Miłość prowadząca do ofiary ze swego życia dla chwały Bożej jest więc głównym zadaniem wszystkich Jej czcicieli. Mało tego. Wszystkich ochrzczonych, czyli uświęconych i wezwanych do podtrzymywania darowanej świętości na drodze czystej miłości Boga.





