Nie bój się wziąć do siebie Maryi


 

 

Autor: s. Krystyna, Augustianka

augustianki.pl

 

 

Mt 1, 18-24

 

Falami sprzecznych myśli szarpany jak burzą chwiał się i gubił Józef (…) Tak autor Akatystu opisuje rozterkę św. Józefa. Widział Małżonkę brzemienną, a przecież wiedział, że nie jest ojcem Jej poczętego Dziecka. Czy rzeczywiście snuł ciemny domysł o tajemnym związku? Albo przypuszczał, że Ją ktoś skrzywdził? A może przeczuwał, że dzieje się coś niezwykłego i uważał, że w kręgu tej Tajemnicy nie ma już dla niego miejsca? Nie wiemy. Ewangelia mówi nam tylko, że jako człowiek prawy i sprawiedliwy nie chciał narazić Maryi na zniesławienie przez publiczne oskarżenie o niewierność i dlatego zamierzał oddalić Ją potajemnie. Na pewno nie była to dla niego łatwa decyzja. Kochał Maryję. Byli zaślubieni, wkrótce mieli zamieszkać razem. A teraz wydawało się, że wszystkie piękne plany i nadzieje legły w gruzach.

 

Wówczas otrzymał we śnie polecenie anioła Pańskiego: Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło. Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus, On bowiem zbawi swój lud od jego grzechów. Józef  odpowiada – nie słowami, lecz wiarą i posłuszeństwem. Zapewne nie wszystko rozumiał, wiele spraw pozostało jeszcze dla niego niejasnych. Ale o nic więcej nie pytał. To, co usłyszał we śnie, wystarczyło mu.

Św. Augustyn komentując słowa św. Pawła:  sprawiedliwy z wiary żyje, podkreśla zasługę wiary, która wierzy w to, co jeszcze ukryte, aby w swoim czasie dojść do oglądania. (Objaśnienie Psalmu 109, 6) Józef był człowiekiem sprawiedliwym. Zawierzył, zaufał Bogu. Wziął swoją Małżonkę do siebie. Nie tylko do swego domu, ale do swego życia, do swego serca, w zakres swojej odpowiedzialności, obowiązków, troski.

Fragmenty Ewangelii, czytane w ostatnich dniach Adwentu, ukazują nam piękno relacji, pełnych miłości, wzajemnego oddania i obdarowania. Najpierw Maryja w scenie Zwiastowania przyjmuje do siebie Jezusa, który wybrał Ją na Matkę. Potem Maryję wraz z Jezusem przyjmuje Józef, a Ona wzajemnie przyjmuje jego miłość i posługę wobec Niej i Syna.

Po wielu latach Jezus powie, że Jego Matką, braćmi i siostrami są ci, którzy słuchają słowa Bożego i wypełniają je. Te słowa mogłyby być w pierwszej chwili odczytane jako stworzenie jakiegoś dystansu między Jezusem a Jego Matką i bliskimi. A przecież Maryja była pierwszą spośród tych, którzy słuchali i wypełniali słowo Boże. Na pewno dobrze zrozumiała swego Syna i nie poczuła się w ten sposób odsunięta, ale raczej przyjęta do grona uczniów.

Kiedy na koniec stanęła pod krzyżem, Jezus dał Jej za syna swego umiłowanego ucznia, a uczniowi dał Ją za Matkę. I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie – napisał św. Jan. Maryja zaś przyjęła Jana, a wraz z nim nas wszystkich.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *