NOBISCUM AD CAELUM…

Włócznia św. Longinusa wystawiona w Bazylice św. Piotra. Wierni oddali cześć relikwii Męki Pańskiej

W Bazylice św. Piotra w Watykanie wierni, pielgrzymi oraz odwiedzający mogli uczestniczyć w wyjątkowym wydarzeniu – publicznym wystawieniu włóczni św. Longinusa, uznawanej za jedną z najważniejszych relikwii związanych z Męką Jezusa Chrystusa. To właśnie nią, według przekazu Ewangelii św. Jana, rzymski żołnierz przebił bok ukrzyżowanego Zbawiciela.

Uroczystej liturgii przewodniczył abp Calogero La Piana. Obchody rozpoczęły się modlitwą przy Ołtarzu Konfesji, po której wierni wyruszyli w procesji pokutnej przez nawę główną świątyni, śpiewając Litanię do Wszystkich Świętych. Celebracja Eucharystii przebiegała w atmosferze ciszy i skupienia, właściwej dla przeżywanego okresu Wielkiego Postu.

Centralnym momentem wydarzenia było ukazanie relikwii w Loggii św. Weroniki. Włócznia, na co dzień przechowywana w Bazylice Watykańskiej, należy do najcenniejszych pamiątek związanych z ostatnimi chwilami życia Chrystusa na krzyżu.

W programie sobotniego statio znalazła się również Msza Święta przy Ołtarzu Katedry oraz adoracja Najświętszego Sakramentu.

Tradycja kościołów stacyjnych sięga pierwszych wieków chrześcijaństwa w Rzymie. W czasie Wielkiego Postu wierni codziennie gromadzili się na wspólnej modlitwie pod przewodnictwem papieża lub jego przedstawiciela, odwiedzając każdego dnia inną świątynię. Ostateczny kształt tej praktyki ustalił papież św. Grzegorz Wielki.

Nie chwalmy trybunału

225px × 300pxAUTOR: Dariusz Kowalczyk SJ

„Historyczne zwycięstwo Włoch w Strasburgu” – napisał włoski dziennik „Il Giornale”, ciesząc się z ostatecznego werdyktu Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w sprawie obecności krzyży w szkołach. Przypomnijmy, że w listopadzie 2009 roku ten sam Trybunał orzekł, że wieszanie krzyży w klasach narusza m.in. wolność religijną uczniów. Sprawę wniosła do Trybunału pochodząca z Finlandii obywatelka włoska, walcząca ateistka. Rząd Włoch odwołał się od tego wyroku.
Włosi, nawet ci niezbyt pobożni, mówili o zamachu na ich tradycję i tożsamość. Do procesu w charakterze strony trzeciej (amicus curiae), popierającej Włochy, przystąpiły Armenia, Bułgaria, Cypr, Grecja, Litwa, Malta, Monako, San Marino, Rumunia i Rosja. Polski rząd jakoś nie zdecydował się na wsparcie Italii w walce z ideologami ze Strasburga.

Obecności krzyża w szkołach bronił przez Trybunałem dr Joseph Weiler, znawca prawa, a także wierzący Żyd, który stwierdził, że „jest rzeczą słuszną, że niewierzący nie chodzi na lekcje religii, ale jest także słuszne, że jakieś państwo zachowuje swoją tożsamość, jeśli tego chce”.

Próba narzucenia Włochom obowiązkowego laicyzmu była – zdaniem Weilera – sprzeczna z europejskim prawem, które zapewnia wolność do i od religii, ale jednocześnie równoważy ją wolnością poszczególnych państw do decydowania w sposób autonomiczny o swoim „dziedzictwie religijnym jako kolektywnej tożsamości narodu w odniesieniu do symboli, które są świadectwem tejże tożsamości”. Włochy mają prawo podtrzymywać swą tożsamość katolicką, tak jak np. Izrael ma prawo do podtrzymywania swej tożsamości żydowskiej. Dzieci z rodzin niewierzących nie są w szkole dyskryminowane, jeśli uczy się je pluralizmu i tolerancji dla dominującej religii.
Trybunał Praw Człowieka przychylił się do tej argumentacji i uznał tym razem, że krzyż jest symbolem „biernym” i nie może być traktowany jako indoktrynacja ze strony państwa. „Jest to wielkie zwycięstwo obrony niezaprzeczalnego symbolu historii i tożsamości kulturowej naszej ojczyzny” – stwierdziła włoska minister edukacji. Jezuita Federico Lombardi, rzecznik Stolicy Apostolskiej, zakomunikował, że decyzja Trybunału została przyjęta z satysfakcją. W Polsce prymas Józef Kowalczyk, powiedział krótko: „To zakrawało na absurd. Bogu niech będą dzięki, że ostatecznie zwyciężył rozsądek”.
Były też głosy przeciwne. Środowiska, które dążą do osłabienia w świecie chrześcijaństwa, a szczególnie katolicyzmu, wyrażały swe rozczarowanie. We włoskiej lewicowej prasie można znaleźć ubolewanie, że w ciągu półtora roku Trybunał tak diametralnie zmienił swe orzeczenie. Zwrot dokonany przez Trybunał zdziwił też nieprzyjemnie „Gazetę Wyborczą”. Jan Turnau zapewnia, że po ogłoszeniu wyroku „nie czuje się rozanielonym zwycięzcą”. I cytuje z aprobatą absurdalną opinię innej dziennikarki, że „gdyby Jezus zobaczył z krzyża, że on kogoś razi, zszedłby zeń, wziął go na ramiona i zaniósł w inne miejsce” (czy ta pani w ogóle czytała Ewangelie?).
Mnie też dziwi, że Trybunał tak sobie mówi raz to, a raz coś całkiem odwrotnego. Tyle że wyciągam z tego inne wnioski, niż różni lewacy. Twierdzę bowiem, że Trybunał Praw Człowieka to generalnie hucpa – kilkanaście osób, wybranych w mało przejrzystej procedurze, ma decydować o tym, czy gdzieś mogą wisieć krzyże lub symbole bożonarodzeniowe. Kto im dał taką władzę? Jestem zadowolony, że zapadł ostatecznie taki, a nie inny wyrok, ale nie mam złudzeń. Ideolodzy Trybunału wycofali się rakiem, bo wyczuli że „jeszcze nie czas”. Tu nie chodzi bowiem o jakieś obiektywne i racjonalne prawa człowieka, ale o laicką ideologię, którą próbuje się narzucać pod pozorem prawa. Nie chwalmy zatem zbytnio Trybunału, że taką mądrą decyzję podjął. Ten Trybunał w ogóle nie powinien zajmować się sprawą krzyży we włoskich szkołach, bo nie ma po temu żadnych kompetencji.

ŹRÓDŁO: Idziemy nr. 13(290) 27.03.2011

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *