Nie ma Jezusa bez Kościoła

„Pan niebiosów obnażony” – te proste słowa przypominają o atmosferze stajenki betlejemskiej, w której każdy, kto doznaje poniżenia, braków może się odnaleźć przy Bogu.

Czekamy na Zbawiciela, oczekujemy nie tylko na nasze przyjemne i wzruszające odczucia, ale czekamy na konkretne zbawienie, które przynosi Jezus Chrystus.

Ponieważ z logiką dzisiaj u większości krucho, trzeba powiedzieć, że Słowo Wcielone, przychodzi do nas z przesłaniem i z darami, które można uzyskać w pewien określony sposób.

Przypomina mi się historyjka o sądzie szczegółowym, gdy wielu z podchodzących do św. Piotra nie może osiągnąć wymaganego poziomu dobra; a przekracza progi nieba dosyć niemoralnie żyjący człowiek,.. Żałuje on co prawda ale czyni jeden zasadniczy krok: przyznaje się do Jezusa. Wielu innych przyznaje się do zewnętrznych znaków początków wiary, ale nie ma osobistego odniesienia do Pana.

To właśnie jest konkret zbawienia przyniesionego przez Dziecię Jezus: nie tylko przyznawać się ogólnie do wiary w Boga, ale wejść w Kościół, wejść we wspólnotę, która jest wspólnotą wiary. Tutaj zaczynają się problemy: podobnie jak było przy szopce betlejemskiej: dla mnie to zbyt prości ludzie; nie przyjmę tego prostego wydaje się cieśli i jego małżonki do domu; przewodniczący wspólnoty ma sam problemy moralne , po co będę tam chodził; widzę jak miłe są te pobożne panie, które zasiadają w pierwszych ławkach; nudne kazania, i czasem każą dawać na jakieś składki. Przecież sam mogę się modlić, przecież sam mogę poznawać Chrystusa.

Właśnie, ale jednak tylko obecni pasterze, stali się wysłannikami Pana i głosili Nowonarodzonego z Betlejem; tylko prości rybacy, którzy potrafili zaryzykować pójście za Nauczycielem, stali się kierownikami lokalnych wspólnot i przekazicielami orędzia Chrystusa powierzonego Kościołowi; tylko grzeszni a skruszeni doznawali odpuszczenia a pewni siebie i tzw „bezgrzeszni” byli potępiani za swoja pychę i faryzeizm.

Nie da się żyć atmosferą Kościoła poza Kościołem: „cokolwiek zwiążesz na ziemi będzie związek w niebie a co rozwiążesz na ziemi będzie rozwiązane w niebie” usłyszał Piotr jako zastępca Chrystusa w Kościele na ziemi. Istota tkwi chyba w pokorze patrzenia na dzieje świata, na jego przemiany, i na nasz udział w nich. Pokora przyjmowania konkretnych społeczności, zauważenia w nich ludzi, ale także dobra wynikającego z dobrej Tradycji, oto odpowiedź na wątpliwości wielu. Czy reformowałeś już Kościół będąc jednocześnie w nim, czy też ustawiasz się jako krytyk Bosko-ludzkiej społeczności mimo przyjętego Chrztu Świętego? Czy pójdziesz do kościoła jak do Betlejem, aby zobaczyć w nim Jezusa, nadzieję ludzi, czy pójdziesz jako obserwator wszystkiego co ludzkie tam i się zawiedziesz? Czy podejmiesz ryzyko, ukochania Kościoła, bo nie ma Jezusa bez Kościoła. Nie masz go w żłóbku poza Kościołem.

Kościele Boży, Kościele Katolicki czy wystarczająco długo adorujesz swego Pana w żłobie leżącego, abyś przyjął tych wszystkich prostych, pogubionych i pełnych wątpliwości, ze słabą wiarą ale szukających prawdy, przyjął, podtrzymał i doprowadził do stanu gdy wyśpiewają: Chwała Bogu na wysokości a na ziemi pokój ludziom Jego upodobania”. Chwała Bogu, którego wielbimy w Kościele.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *