
Temat: Wincenty uznał, że wszelkie jego powodzenia, talenty i dzieła pochodzą od Boga, który udzielił mu swojej łaski. Uznanie naszej całkowitej zależności od Boga jest początkiem pokory.
Modlitwa początkowa: Łaskawy Boże, spraw, bym ujrzał siebie takiego, jakiego Ty mnie widzisz oraz żebym w pełni przyznał, że wszystko, czym jestem, jest darem od Ciebie. Uczyń mnie tym, który obficie oddaje otrzymane dary, oddaje wszystko.
O Wincentym
Niektórzy ze współczesnych Wincentemu myśleli o nim trochę jak o dziwaku, zwłaszcza gdy mówił o sobie pogardliwie. Zraszał swoje rozmowy dygresjami przepełnionymi wzgardą wobec siebie. Jego słuchacze wiedzieli, że nie starał się zwracać na siebie uwagi. Wincenty nie miał bowiem żadnych wątpliwości, że wszelkie dobro, jakie uczynił, wypłynęło z dobroci Boga. To przekonanie przenikało całe jego życie i wszystkie dzieła.
Kiedyś jeden z konfratrów przesłał Wincentemu broszurę, o którą proszeni byli misjonarze. Dokument zdawał sprawę z wielu dokonań wincentyńskiego instytutu we Francji. Księża myśleli, że Wincenty ucieszy się, gdy zobaczy broszurkę i być może odpowie kilkoma zdaniami uznania. Mocno się przeliczyli.
Wincenty ocenił tę publikację jako zupełnie niestosowną. Prędko dał księżom ostrą odpowiedź:
„Boli mnie to tak bardzo, że nie potrafię tego wyrazić. Publikowanie bowiem wiadomości o tym, kim jesteśmy i czym się zajmujemy, sprzeciwia się pokorze. Gdyby naprawdę było coś dobrego w nas i w naszym sposobie życia, pochodzi to tylko od Boga i tylko On ma prawo, gdyby uznał za stosowne, jakoś to ujawnić. My, ubodzy i grzesznicy, nie mający znajomości rzeczy, powinniśmy pozostać w ukryciu jako nieużyteczni do wykonania czegoś dobrego i niegodni tego, aby o nas myślano. To dlatego, Księże, Bóg użyczył mi aż dotąd łaski niewyrażania zgody na publikowanie czegokolwiek, co służyłoby rozgłosowi i budzeniu uznania dla Zgromadzenia”.
Wincenty obawiał się, że sukces powoli przysłoni prawdę o sobie oraz zachwieje zaufanie do Boga.
Przerwa: Zastanów się: W jakich sferach mojego działania uważam siebie za jedyne źródło i twórcę uczynionego dobra – zapominając o Bogu?
Słowa Wincentego
W wielu listach do członków Zgromadzenia Wincenty odkrywał, jak ważną rolę w jego życiu odgrywa cnota pokory:
„Nigdy nie mówmy: To ja dokonałem tego dobrego dzieła. Wszak wszelkie dobre czyny spełniamy w imieniu Jezusa Chrystusa”.
„Strzeż się przypisywania sobie dobrych dzieł. Byłoby to kradzieżą i niesprawiedliwością wobec Boga, który jest sprawcą wszelkiego dobra”.
„Bóg wylewa niewyczerpane dary na pokornych, którzy uznają, że wszelkie dobro dokonane przez nich pochodzi od Boga”.
„Pokora jest cnotą Jezusa Chrystusa, Jego Najświętszej Matki; praktykowali ją najwięksi święci.
W czasie dzielenia się modlitwą Wincenty stwierdził:
„Stawanie się bardziej pokornym oznacza chęć obierania ostatniego miejsca, uważania się za najniższego wśród braci i sióstr (…) Odruchowo unikamy takich rzeczy, lecz jednak musimy pokonywać tę niechęć. Musimy czynić szczególnie silne starania, by przełożyć tę cnotę w rzeczywistą praktykę. W przeciwnym razie nigdy ona się w nas nie rozwinie”.
Refleksja
Bóg miłuje radosnego dawcę, kocha także tego, który z wdzięcznością potrafi przyjąć obdarowanie. U sedna pokory leży głębokie poczucie, że Bóg dał nam wszystko, co jest dobre. Pokora pozwala nam widzieć te wszystkie dary, dlatego cieszymy się nie z naszego, własnego działania, lecz z Bożej hojności. Maryja wyśpiewała całą swoją istotą wdzięczność Bogu za to, co Jej uczynił. Maryja szczyci się zaufaniem Bogu. Wygłoszone „uniżenie” wcale nie niweluje Jej godności. Przeciwnie, raduje się z tego, że Bóg kocha i błogosławi Ją taką, jaką jest – prostym człowiekiem, niezasługującym na tak wielką miłość. Pokora i dziękczynienie idą w parze.
Wincenty uczył się pokory od ubogich, którym służył. Wielu z nich we własnym poniżeniu nagle dostrzegało wdzięczność Maryi. W przeciwieństwie do mnóstwa innych ludzi, ubodzy zaznali surowej, rzeczywistej biedy. Wiedzieli, jakie ma znaczenie otrzymanie codziennego chleba. Jedni stawali się zgorzkniali, drudzy zaś dziękowali i błogosławili. Poza przejmującym niedostatkiem wzrastali we wdzięczności za często lekceważone Boże cuda: za skórkę chleba, czystą wodę, może za jabłko. Wdzięczność ubogich, którym służono, przypominała wciąż, że nawet te proste dary są wyrazem miłości Boga.
Pytanie do refleksji
◊ Przypomnij sobie osiągnięcia, jakie dokonałeś/łaś. Zwróć uwagę na rodzące się w Tobie uczucie i porozmyślaj nad nimi.
Jakie Twoje talenty, umiejętności, uzdolnienia sprawiły, że te dokonania stały się możliwe. Podziękuj Bogu za wszystkie te zdolności: daj się zadziwić możliwościami Pana Boga.
◊ Przypomnij sobie sytuacje, w której czułeś, że twoje życie to dar budzący szacunek. Być może był to czas, kiedy jakaś szczególna osoba powiedziała, że Cię kocha. Może szczęśliwie uniknąłeś jakiegoś niebezpieczeństwa i nie przestawałeś myśleć, że „wszystko mogło potoczyć się zupełnie inaczej”. Odśwież w swojej głowie te chwile błogosławieństwa. Niech twoja wyobraźnia pomoże Ci przygotować scenę i zaprosić aktorów. Odtwórz tamte sytuacje jeszcze raz i pozwól, by pojawiły się nowe emocje. Później opowiedz Bogu o tym wielkim czasie obdarowania.
◊ Czy jest teraz w twoim życiu sytuacja, którą uważasz za poniżającą? W jaki sposób może się ona stać wezwaniem do podjęcia na nowo drogi nawrócenia? Co możesz wnieść do tej sytuacji, by stała się dla Ciebie wyzwalająca i podnosząca na duchu? Dziękuj Bogu za ten i inne okresy w twoim życiu, które postrzegasz jako upokarzające.
◊ Wyobraź sobie, że siedzisz w pokoju, w domu Zachariasza. Pewnego ranka Maryja przychodzi odwiedzić Elżbietę. Widzisz, jak się witają i zaczynają rozmawiać. Twarz Maryi rozjaśniła się, gdy słuchała słów Elżbiety. Przylgnij do każdego słowa Maryi:
„Wielbi dusza moja Pana,
i raduje się duch mój w Bogu, moim Zbawcy.
Bo wejrzał na uniżenie Służebnicy swojej.
Oto bowiem błogosławić mnie będą odtąd wszystkie pokolenia,
gdyż wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny.
Święte jest Jego imię” (Łk 1,46-49).
Następnie w cichości swojego serca módl się słowami Maryi, zastanawiając się nad wszystkimi wielkimi rzeczami, które Bóg Tobie uczynił. Gdy przypomnisz sobie kolejny dar, powtarzaj: „Święte jest Jego imię.”
Słowo Boże
„To dążenie niech was ożywia; ono też było w Chrystusie Jezusie.
On, istniejąc w postaci Bożej,
nie skorzystał ze sposobności,
aby na równi być z Bogiem,
lecz ogołocił samego siebie,
przyjąwszy postać sługi,
stawszy się podobnym do ludzi.
A w zewnętrznym przejawie, uznany tylko za człowieka,
uniżył samego siebie,
stawszy się posłusznym aż do śmierci –
i to śmierci krzyżowej.
Dlatego też Bóg Go nad wszystko wywyższył
i darował Mu imię
ponad wszelkie imię” (Flp 1,5-9).
◊ Rozważ, jak wspaniałe jest to, że Bóg stał się człowiekiem takim samym jak Ty. Potem przemyśl, jakie są i jakie będą twoje krzyże – te, które nosisz za miłość. Dziękuj Bogu za swoje człowieczeństwo i za krzyże wzywające do pokornej miłości.
Modlitwa końcowa:
„O Błogosławiona Dziewico Maryjo,
w swoim Magnificat wyrzekłaś,
że wielkie rzeczy uczynił Ci Wszechmocny Bóg,
ze względu na Twoją pokorę,
na którą wejrzał łaskawie.
Prawdziwa praktyka pokory
to posłuszeństwo woli Bożej.
Mój Panie i mój Zbawicielu,
z całą czułością mojej miłości do Ciebie
skromnie proszę Cię o tę cnotę.
Święta Dziewico,
pomóż mi otrzymać łaskę od Twojego Syna;
ufam, że przez Twoje wstawiennictwo
będę zawsze posiadał szczere pragnienie
bycia wiernym pokornej uległości wobec woli Boga,
tak jak Ty zawsze byłaś”






