Powołanie do kapłaństwa powszechnego (składanie ofiary)



Autor: Ksiądz Maciej Słyż

 

Zacznę od tego, że jestem księdzem.

Kapłanem Chrystusa.

Kapłanem Kościoła Katolickiego.

 

Jestem z tego dumny. Lubię też powtarzać sobie i innym, iż mam dłonie w których jest Moc. Moc namaszczenia Duchem Świętym, na to, abym naśladując Chrystusa – jedynego Pośrednika między Bogiem a ludźmi (1 Tm 2,5) – współuczestniczył w Jego Kapłaństwie.

 

 

Jednakże Chrystus – sam wzięty z ludzi – uczynił wszystkich ochrzczonych kapłanami dla swego Ojca. W ten sposób każdy, we właściwy sobie sposób, uczestniczy w jedynym kapłaństwie Chrystusa. Uczeń Chrystusa chociażby trwając na modlitwie, i chwaląc wspólnie Boga może samego siebie składać jako żywą ofiarę Ojcu. Głosząc natomiast Chrystusa świadectwem swego życia, daje uzasadnienie – tym, którzy się go domagają – nadziei życia wiecznego (1 P 3,15).

 

 

Największym nieporozumieniem jest, gdy sami wierni, mówiąc „Kościół” sami się stawiają poza jego marginesem. Sam niejednokrotnie słyszałem uwagi, „że Kościół to”, czy też „w Kościele trzeba było by tamto”. Jesteśmy jednym Kościołem, jednym kapłaństwem. Różnią się one od siebie, ale są wzajemnie powiązane i przyporządkowane.

 

Każdy wierzący, który dojrzale pojmuje sakrament chrztu, całe swoje życie powinien traktować jako odpowiedź na wielki dar Bożej miłości, na drodze swojego osobistego powołania. Dzięki składaniu duchowej ofiary, będzie sprawował swoje powszechne kapłaństwo. Należy zrozumieć, iż kapłaństwo nie zaczyna się i nie kończy przy ołtarzu. Dla dojrzałego chrześcijanina jego ołtarzem jest codzienne życie.

 

Natomiast podczas samej Mszy Świętej, uobecniającej mękę, śmierć i zmartwychwstanie naszego Pana, łączymy wraz z ofiarą Chrystusa nasze trudy i codzienność. Jeśli wsłuchamy się w słowa wypowiadane przed rozpoczęciem się Modlitwy Eucharystycznej: „Módlmy się, aby moją i waszą ofiarę przyjął Bóg Ojciec wszechmogący” dostrzeżemy właśnie tę prawdę. Tym jest niedzielna Eucharystia – ukoronowaniem naszych wysiłków podejmowanych w całym tygodniu pracy.

 

Duchowość osób świeckich nie musi się wyrażać w codziennym udziale w Mszy Świętej, czy wielogodzinnych adoracjach (jakkolwiek nie mówię, iż jest to coś niewłaściwego). Jednak ważniejsze wydaje się jest, by chrześcijanin był gotowy szukać i przyjmować wolę Bożą w swoim życiu. Komunia święta przyjmowana w takim duchu podczas Mszy będzie miała swoją kontynuację w codzienności i nie będzie czczym rytualizmem.

 

Niech wzorem będzie dla nas Matka Boga. Maryja, ryzykując własne życie, przyjęła z odwagą propozycję Archanioła. Jej macierzyństwo stało się największą ofiarą, ofiarą z samej siebie, a zarazem najdoskonalszym dla nas ludzi wymiarem powszechnego kapłaństwa.

 

W pierwszych dniach postu warto sobie postawić to pytanie. Czy ja sam, w mojej codzienności, na drodze mojego osobistego powołania, jestem gotów szukać woli Boga, aby jak Maryja podjąć osobistą ofiarę ze swego życia? A przyjmując w najbliższym czasie Komunię św. podczas niedzielnej Eucharystii zastanowię się, jaką ofiarę pragnę zjednoczyć z jedyną ofiarą Jezusa Chrystusa?

 

Niech Chrystus was prowadzi. „Nie przestajemy modlić się za was i prosić, abyście zostali napełnieni poznaniem Jego woli we wszelkiej mądrości i duchowym zrozumieniu. (Kol 1,9).

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *