
Autor: s. Filipa, Uczennica Krzyża CSDC
Dz 1,1-11; Ef 1,17-23; Mk 16,15-20
W wielu komentarzach możemy wyczytać, że dzisiejszy fragment Ewangelii raczej nie pochodzi od św. Marka. Jest dodatkiem dołączonym po wierszu ósmym szesnastego rozdziału, tak by Ewangelia miała zakończenie upodabniające ją do pozostałych opisów spotkań uczniów z Jezusem Zmartwychwstałym. Mamy więc doczynienia z tekstem wyrażającym wiarę i wiedzę pierwszych chrześcijan. Ten krótki, zwarty opis, zdecydowanie charakteryzuje doświadczenia pierwszych wspólnot wierzących w Jezusa, Syna Bożego. Jest to czas gdy już „Pan Jezus został wzięty do nieba i zasiadł po prawicy Boga” (Mk 16,19).
Czy zastanawialiście się kiedyś, co by się stało, gdyby Jezus pozostał z nami w swojej historycznej postaci? Jak wtedy rozwijałyby się wspólnoty wierzących? Jak daleko sięgnęła by Dobra Nowina? Nasuwa się dość śmiały wniosek, że pewnie rodziłoby to wiele ograniczeń. Zawsze byli by ci, którzy są bliżej Jezusa (obecnego w historycznej postaci) i ci, którzy byliby dalej. Ilu z nas mogłoby się zgromadzić wokół Niego? Co z pozostałymi? Gdy się nad tym wnikliwie zastanowić, przychodzą na myśl słowa Jezusa: „pożyteczne jest dla was moje odejście”. Jezus zasiadł po prawicy Ojca i czeka na nas. A jednak będąc niewidzialny, jest obecny w całej Pełni, w swoim Kościele. Jak mówi list do Efezjan: „I wszystko poddał pod Jego stopy, a Jego samego ustanowił nade wszystko Głową dla Kościoła, który jest Jego Ciałem, Pełnią Tego, który napełnia wszystko wszelkimi sposobami.” Zatem we wspólnocie Kościoła dziś Jezus napełnia wszystko wszelkimi sposobami. Objawia miłość Ojca, daje przebaczenie i pokój, udziela nam Ducha Świętego. Jeśli jeszcze dziś tego tak nie doświadczamy, to prośmy Jezusa, On da nam wszystko.
foto. wiara.pl





