
Autor: S. Krystyna OSA
Ewangelia: Mk 10,46-52
Gdy Jezus wraz z uczniami i sporym tłumem wychodził z Jerycha, niewidomy żebrak, Bartymeusz, syn Tymeusza, siedział przy drodze. Ten słysząc, że to jest Jezus z Nazaretu, zaczął wołać: Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną! Wielu nastawało na niego, żeby umilkł. Lecz on jeszcze głośniej wołał: Synu Dawida, ulituj się nade mną! Jezus przystanął i rzekł: Zawołajcie go! I przywołali niewidomego, mówiąc mu: Bądź dobrej myśli, wstań, woła cię. On zrzucił z siebie płaszcz, zerwał się i przyszedł do Jezusa. A Jezus przemówił do niego: Co chcesz, abym ci uczynił? Powiedział Mu niewidomy: Rabbuni, żebym przejrzał. Jezus mu rzekł: Idź, twoja wiara cię uzdrowiła. Natychmiast przejrzał i szedł za Nim drogą.
W Ewangelii wg św. Marka jest mowa o niewidomym Bartymeuszu, którego Jezus uzdrawia wychodząc z Jerycha. Sw. Łukasz pisze, że uzdrowienie niewidomego , którego imienia nie podaje, miało miejsce w drodze do Jerycha. Natomiast św. Mateusz mówi o uzdrowieniu dwóch niewidomych, być może składając w jedną całość dwa odrębne wydarzenia. Sw. Augustyn w komentarzu nawiązującym do tych tekstów także sugeruje, że chodzi o dwa różne cuda. Przypuszcza przy tym, że być może Marek wymienił imię jednego niewidomego, który był bardziej znany, a drugi, mniej znany, nie został wymieniony. Stąd wyprowadza wniosek, że uzdrowienie jednego niewidomego dokonało się przy wejściu do Jerycha, a dwóch niewidomych Jezus uzdrowił, gdy z uczniami wychodził z miasta. Nie przesądzając o tym, jak się rzecz miała, Augustyn doszukuje się w tym znaczenia symbolicznego. Jerycho etymologicznie znaczy księżyc, wskazujący na zmienność i śmiertelność – mówi Augustyn – więc idąc w kierunku Jerycha Jezus zbliża się do swej śmierci, a jeden uzdrowiony niewidomy oznacza Żydów, do których Jezus posyła uczniów ze światłem Ewangelii. Polecił bowiem wówczas uczniom, aby szli do owiec, które poginęły z domu Izraela. Natomiast jako wychodzący z Jerycha czyli zmartwychwstały i wstępujący do nieba, posyła uczniów zarówno do narodu wybranego, jak i do pogan, na co wskazują dwaj niewidomi, którym przywraca wzrok.
Niewidomy słuchem rozpoznaje to, czego jeszcze oczami nie może zobaczyć i pragnąc oświecenia nie przestaje wołać, mimo sprzeciwu tłumu. Gdy Jezus otwiera mu oczy, Bartymeusz widzi Tego, którego słyszał przechodzącego. Nazwał Go Synem Dawida, gdyż Jezus jako człowiek pochodził z rodu Dawida. Natomiast wzrokiem wiary uznał Go Panem i poszedł za Nim drogą. Jezus sam stał się naszą światłością, która nas oświeca i naszą drogą, która nas prowadzi.
(Św. Augustyn: Obj. Ps 103/4/, 6; 109, 5-6; Problemy ewangeliczne, księga II, 48A)
Foto. arch.tmoch.net





