NOBISCUM AD CAELUM…

Włócznia św. Longinusa wystawiona w Bazylice św. Piotra. Wierni oddali cześć relikwii Męki Pańskiej

W Bazylice św. Piotra w Watykanie wierni, pielgrzymi oraz odwiedzający mogli uczestniczyć w wyjątkowym wydarzeniu – publicznym wystawieniu włóczni św. Longinusa, uznawanej za jedną z najważniejszych relikwii związanych z Męką Jezusa Chrystusa. To właśnie nią, według przekazu Ewangelii św. Jana, rzymski żołnierz przebił bok ukrzyżowanego Zbawiciela.

Uroczystej liturgii przewodniczył abp Calogero La Piana. Obchody rozpoczęły się modlitwą przy Ołtarzu Konfesji, po której wierni wyruszyli w procesji pokutnej przez nawę główną świątyni, śpiewając Litanię do Wszystkich Świętych. Celebracja Eucharystii przebiegała w atmosferze ciszy i skupienia, właściwej dla przeżywanego okresu Wielkiego Postu.

Centralnym momentem wydarzenia było ukazanie relikwii w Loggii św. Weroniki. Włócznia, na co dzień przechowywana w Bazylice Watykańskiej, należy do najcenniejszych pamiątek związanych z ostatnimi chwilami życia Chrystusa na krzyżu.

W programie sobotniego statio znalazła się również Msza Święta przy Ołtarzu Katedry oraz adoracja Najświętszego Sakramentu.

Tradycja kościołów stacyjnych sięga pierwszych wieków chrześcijaństwa w Rzymie. W czasie Wielkiego Postu wierni codziennie gromadzili się na wspólnej modlitwie pod przewodnictwem papieża lub jego przedstawiciela, odwiedzając każdego dnia inną świątynię. Ostateczny kształt tej praktyki ustalił papież św. Grzegorz Wielki.

Przemilczani goście

AUTOR: Ks. Henryk Zieliński

W doniesieniach mediów na temat wizyty Benedykta XVI w rzymskiej synagodze brakuje mi jakiejkolwiek wzmianki o obecności w świcie papieskiej przedstawicieli chrześcijan żyjących na co dzień w Izraelu. A przecież specjalnie na tę okazję przybył do Rzymu łaciński patriarcha Jerozolimy abp Foud Twal i wikariusz patriarchatu dla Galilei ks. Giacinto-Boulos Marcuzzo. Był także prowadzący trudne i balansujące na granicy zerwania rozmowy na temat statusu Kościoła katolickiego w Izraelu nuncjusz apostolski abp Antonio Franco. Ich obecność w synagodze nie była czymś przypadkowym ani kurtuazyjnym.

Była i jest ważnym elementem, żeby nie powiedzieć koniecznym warunkiem, autentycznego dialogu katolicko-żydowskiego. Stąd milczenie wokół ich obecności musi dziwić. Stwarza wrażenie, jakoby jedynym celem spotkania Benedykta XVI  z Żydami było umożliwienie im wyartykułowania swoich pretensji wobec Kościoła oraz pokajanie się po raz kolejny Papieża za swoje pochodzenie, za rzekome zaniedbania Piusa XII i zamiar wyniesienia go na ołtarze, za treść wielkopiątkowej modlitwy w intencji Żydów i za otwarcie drogi powrotu do jedności Kościoła przed lefebrystami.

Tymczasem dialogu chrześcijańsko-żydowskiego nie można zamykać samego tylko kajania się za ostatnie kilkadziesiąt lat. Po pierwsze dlatego, że punkt wyjścia do owej dyskusji wielokrotnie jest zmanipulowany. Kto bowiem, poza ks. Jackiem Stefańskim, z pochodzenia Żydem, ma odwagę przypomnieć, że Israel Zolli, naczelny rabin Rzymu podczas hitlerowskiej okupacji, po wonie przyjął chrzest i z wdzięczności dla Papieża przyjął imię Eugenio, czyli chrzcielne imię Piusa XII? Gorliwość w zacieraniu śladów tego zdarzenia do tego, że jak pisze ks. Stefański w Naszym Dzienniku: „Imię Zolliego zostało usunięte z rejestru naczelnych rabinów Rzymu i został on uznany przez rzymską gminę żydowską za osobę nieistniejącą”. Po drugie zaś, jeśli mamy przerzucać się winami, to od którego momentu: od ukamienowania św. Szczepana, prześladowania św. Pawła w Filippi, wycięcia w pień chrześcijan na Cyprze, aż po działania stalinowskiej sędzi Heleny Wolińskiej i szyderstwa Kazimiery Szczuki z założycielki Podwórkowych Kółek Różańcowych? I to będzie dialog? Zresztą za grzechy katolików wobec Żydów prosił już ich i Boga o wybaczenie Jan Paweł II i powtarzał to Benedykt XVI. Niestety, bez wzajemności.

Dzisiaj dialogu chrześcijańsko – żydowskiego nie można uprawiać w oderwaniu od stosunku Żydów i Izraela do chrześcijan aktualnie zamieszkujących w Ziemi Świętej. bo mamy prawo liczyć, że naród kultywujący pamięć własnych cierpień, których doznał z rąk hitlerowców, wykaże się wrażliwością na cierpienia, i eksterminację wyznawców Chrystusa na terenach objętych jurysdykcją żydowskiego państwa. Bo dlaczego mamy milczeć, że właśnie chrześcijanie nie posiadają prawa własności do swoich miejsc kultu, są najbardziej uciskaną fiskalnie grupą religijną,  są dyskryminowani w życiu społecznym, ich duchowni są  bezkarnie opluwani i znieważani na ulicach, ogranicza się im prawo wjazdu w celach duszpasterskich i odmawia się prawa obywatelstwa tym Żydom, którzy przyjęli chrzest? O tym przypomina obecność w rzymskiej synagodze chrześcijan z Izraela. Im też trzeba spojrzeć prosto w oczy. A nie słyszałem aby ktokolwiek z europejskich rabinów wystąpił w ich obronie. To milczenie w konfrontacji z oskarżeniami Piusa XII o zrobienie niegdyś zbyt mało, nie służy autentycznemu dialogowi.

ŹRÓDŁO:
609px × 164px / 80.25 KB (82171 bajtów)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *