
11 sierpnia zakończy się Jubileusz 800-lecia konsekracji św. Klary. W tym czasie Serwis SANCTI prezentował życie Sióstr Mniszek Klarysek od Wieczystej Adoracji oraz Sióstr Kapucynek. Finalizując rok św. Klary, pragniemy zaprezentować wywiad nagrany w Hajnówce w styczniu w 2011 roku. Na pytania Marii Rachel Cimińskiej odpowiedziały trzy Mniszki Klaryski od Wieczystej Adoracji: s. Bogumiła, s. Dominika oraz s. Anna.
Maria: San Damiano na Podlasiu – skąd taka nazwa? Jaki był cel jej przyjęcia i co ona oznacza?
s. Bogumiła: Naszym zamiarem było przyjąć nazwę San Damiano na Podlasiu. Tradycyjnie każdy dom zakonny w naszym kraju i nie tylko przyjmuje jakąś nazwę, np.: „Betania”, „Dom św. Józefa”, czy „św. Klary”.
My pragnęłyśmy nawiązać do kolebki naszego Zakonu, sięgnąć do źródeł – stąd też ta nazwa. Kościół św. Damiana to miejsce, w które Franciszek przyprowadził św. Klarę i jej towarzyszki. Tutaj narodził się nasz zakon.
Podobnie i my tutaj, w Hajnówce, jesteśmy pierwszym klasztorem Klarysek we wschodniej Polsce, stąd też analogia między nazwą naszego klasztoru – San Damiano na Podlasiu, a jego pierwowzorem.
Maria: Przyjechały siostry do Hajnówki i tutaj złożyły profesje wieczystą. Czy siostry zostają w jednym miejscu do końca życia, czy co jakiś czas przenoszone są z klasztoru do klasztoru?
s. Anna: Nasze klasztory są autonomiczne – gdzie, która siostra wstępuje, tam odbywa całą formację czyli postulat, nowicjat, śluby czasowe, aż do ślubów wieczystych i zostaje do końca życia. Gdyby powstawałaby nowa fundacja danego klasztoru, potrzebne byłyby siostry do wyjazdu na nową placówkę, jednak siostry te muszą wyrazić swoją zgodę na taki wyjazd. Zazwyczaj więc tam, gdzie wstępują, zostają do końca życia.
Maria: Co kandydatka musi uczynić aby móc zostać przyjętą do Waszej Wspólnoty?
s. Bogumiła: Najważniejsza jest oczywiście łaska właściwego rozeznania swojego życiowego powołania do życia zakonnego. Kluczową rolę odgrywa również szczególne umiłowanie Najświętszego Sakramentu. Są to chyba dwa najistotniejsze warunki – fundament rozpoczęcia swojej historii w naszym Zgromadzeniu.
Chociaż tymczasowo nie mamy jeszcze klauzury, gdyż jest ona w budowie, to ważne jest również to, aby kandydatki zdawały sobie sprawę z konsekwencji podjęcia wyzwania prowadzenia takiego stylu życia. Trzeba wyraźnie wiedzieć na czym polega różnica między życiem prowadzonym w zakonach czynnych w świecie – otwartych, a klauzurowych, które stawiają zupełnie inne wymagania.
Jeżeli chodzi o kwestie formalne to kandydatka powinna posiadać wykształcenie maturalne, wiek od 19 do 35 lat i stosunkowo dobry stan zdrowia.
Maria: Panuje pogląd, że do Zgromadzenia przychodzą przede wszystkim dziewczyny ułożone, pobożne… Czy przychodzą też tutaj dziewczęta, które w trudnościach swego życia raptownie odkryły powołanie do tego sposobu służby Bogu i Kościołowi?
s. Bogumiła: Każdy w swoim życiu otrzymuje niespodziankę od Boga. Zapewne historie każdej z sióstr różniłaby się od siebie, chociaż w pewnych aspektach byłyby zapewne analogiczne… Nie jest jednak powiedziane, że do klasztoru, szczególnie klauzulowego, przychodzą siostry ułożone, pobożne i cichutkie.
Zapadły mi w pamięć bardzo pouczające słowa: lepiej przyjmować do klasztoru dziewczęta bogate w Bożą mądrość, a mniej pobożne, bo ktoś mądry kiedyś powiedział, że pobożność przemija a głupota zostaje na całe życie.
Trzeba być osobą gotową i do tańca i do różańca. To jest jeden z czynników decydujących o odnalezieniu się w zakonie. Życie zakonne nie polega na nieustannym odmawianiu pacierzy, wiele czasu spędzamy w pracy. Są też chwile na wspólny śpiew, żarty, zabawy, a niekiedy nawet „szaleństwa”…
S. Anna: Ja może tylko dodam, że skończyłam najbardziej klauzurowy kierunek studiów w Polsce – turystykę i rekreację (śmiech).
Maria: Czy siostry proszą przyjeżdżające dziewczęta o zgodę rodziców? Czy nie zdarza się tak, że uciekają z domu, wstępując do klasztoru wbrew woli swoich rodziców?
s. Bogumiła: Nie… Wynika to z granicy wiekowej. Nawet gdyby osiemnastolatka rzeczywiście uciekła z domu, to rodzice i tak nie mają na to wpływu, ze względu na jej pełnoletniość i możliwość podejmowania samodzielnych decyzji. Zresztą tak znalazła się w klasztorze nasza przełożona – siostra Franciszka, która na rowerze, w wieku 18 lat, zaraz po urodzinowej imprezie, przyjechała do klasztoru. Jej tato uskuteczniał pościg za córką, ale nic nie mógł wskórać. Taką decyzję podjęła i nikt nie mógł jej tego zabronić.
Chociaż obecnie w ogólnych konstytucjach Zakonu wiek, w którym można wstąpić do klasztoru został obniżony do 16 roku życia, nie ma takiego zwyczaju by przyjmować osoby niepełnoletnie.
Maria: Jak wygląda u Was formacja przyjętych kandydatek?
s. Bogumiła: Formacja praktycznie zaczyna się od postulatu. Kiedy zgłasza się kandydatka to od nas zależy, kiedy ten postulat zacznie. Czy za miesiąc, czy za dwa, czy za trzy… Najczęściej po jakimś tygodniu, dwóch rozpoczyna się postulat, który trwa rok. Później dwa lata nowicjatu. Pierwszy rok nowicjatu, jak nazywają go siostrzyczki – rok kanoniczy, to czas kiedy kandydatki nie mają kontaktu ze swymi rodzinami. Zależy nam na właściwym rozpoznaniu ich powołania, aby nikt nie przeszkadzał kandydatkom w rozpoznawaniu tej drogi. W drugim roku nowicjatu rodziny mogą już odwiedzać siostry, a po jego zakończeniu składane są pierwsze śluby zakonne, które odnawiane są przez pięć lat, każdego roku. Po pięciu latach składa się śluby uroczyste – wieczyste, od których już nie ma odwrotu.
Maria: Postulat, nowicjat, przygotowanie do profesji wieczystej. Jak siostry przeżywają każdy z tych okresów?
S. Dominika: Każde wydarzenie, przed obłóczynami, czy przed ślubami, to czas rekolekcji. Przed ślubami wieczystymi potrzeba większego przygotowania duchowego. Czas ten obejmuje nie tylko rekolekcje poprzedzające złożenie profesji, ale także cykl rekolekcji przeżywanych w ciągu całego roku.
s. Bogumiła: Te rekolekcje, o których siostra mówi, przed ślubami, polegają na tym, że dana siostra nie wyjeżdża gdzieś z klasztoru i nie jedzie na rekolekcje zewnętrzne. Jest ona zwolniona z większości wspólnych zajęć. Nie uczestniczy w wspólnych posiłkach, zabawach czy uroczystościach. Nie bierze udziału we wspólnych pracach, za to ma dodatkowo wyznaczone godziny adoracji i właściwe cały dzień może zagospodarować sobie sama, z wyjątkiem modlitw wspólnych, czyli brewiarza i Oficjum oraz Mszy Świętej. Obowiązuje ją całkowite milczenie przez czas rekolekcji. Nie może rozmawiać z żadną z sióstr, nawet jeżeli spotykają się na korytarzu – pozdrawiając się wyłącznie spojrzeniem. (śmiech)
Maria: A jak wewnętrznie to siostry przeżywają? Jak siostra wspomina czas swoich przygotowań do ślubów wieczystych?
s. Bogumiła: Na pewno każda siostra inaczej go przeżywa. Szczerze mówiąc, miałam ciężkie przygotowanie do ślubów uroczystych. Byłam wówczas na studiach. Śluby wieczyste poprzedzone są 8-dniowymi rekolekcjami. Przeżywałam je ze współsiostrami, ponieważ trwały wówczas rekolekcje ogólne, dla całego naszego domu zakonnego. Śluby wieczyste to ważne wydarzenie w życiu, decydujące dla przyszłości. Sam zaś moment ślubów przezywamy podobnie, jak sakrament
małżeństwa przeżywa panna młoda. Przez zamieszane związane z całą uroczystością, zaproszonymi gośćmi, rodziną, moment ślubów uroczystych przeżywa się zazwyczaj w dniu następnym, kiedy sprawy organizacyjne nie zaprzątają już głowy. To zgłębianie złożonego ślubu narasta w miarę upływu lat spędzonych w klasztorze.
Maria: A jak siostry przeżywają nowicjat?
s. Dominika: Bardzo ciekawie (śmiech). Przed rozpoczęciem nowicjatu siostra przełożona mówiła, że to jest czas oczyszczenia. Rzeczywiście takim się okazał. To moment uświadomienia sobie, czym jest życie zakonne, czym są te śluby. Zdanie sobie sprawy, że dotykają naprawdę czegoś głębszego w człowieku, tych wszystkich sfer, które się ofiarowuje Panu Jezusowi. Więc zarówno ubóstwo, nie tylko w sensie materialnym, ale też duchowym, posłuszeństwo i czystość. Jest to czas, w którym poznaje się siebie, rozpoznaje się rzeczy, które Panu Jezusowi podobają się i nie podobają. Najpiękniejszy czas… Szczerze żałuję, że tak krótko będzie on trwał (śmiech). Ale i potem będzie pięknie.
s. Anna: Ja również poznaje samą siebie, widzę swoje wady i zalety. Wszystko oczywiście w świetle Bożym. Też cieszę się z tego, że widzę jak Pan Bóg mnie prowadzi… Niesamowitym wydarzeniem były dla mnie obłóczyny, przyjęcie habitu. Naprawdę odczułam, że człowiek staje się, można powiedzieć, mocniejszy, umocniony łaską Bożą. Wewnętrzna zgoda w sercu i pokój, że wreszcie mam ten habit …..
s. Dominika: i nie oddam (śmiech)!
s. Anna: Zewnętrzny znak przynależności do zgromadzenia. Ale też spełnienie pragnienia, które stało się moim marzeniem…
Maria: Na swojej stronie napisały Siostry, że jest jeszcze wolnych 18 miejsc. Jeszcze czy aż? Jaka siostry patrzą na perspektywę powołań w zgromadzeniach klauzurowych?
s. Bogumiła : Sytuacja w zakonach klauzulowych wygląda zdecydowanie inaczej, aniżeli w czynnych zgromadzeniach. Jeżeli każdego roku zgłosi się choć jedna kandydatka, mówimy, że są powołania. I rzeczywiście zgłaszają się do nas jedna, dwie siostry raz na rok, dwa lata…
Maria: Siostry wiedzą jaka filozofia zawładnęła światem… Szalejąca konsumpcja, egoizm, życie chwilą. Okazuje, się że młode niewiasty decydują się jednak na życie w zakonie kontemplacyjno – klauzurowym… Fenomen?
s. Bogumiła: Dlaczego młodzi wstępują? Na pewno nie jest to forma ucieczki przed trudnościami, jakie są w życiu, bo generalnie życie jest trudne i bez łaski Bożej obojętnie, w jakim stanie człowiek się znajduje, musi pokonywać jakieś trudności. Tak samo życie zakonne nie jest zwolnione od różnych trudności. Ale z pewnością jest to poszukiwanie i pragnienie czegoś więcej niż świat może dać.
Maria: Jakie przyczyny wstąpienia do zakonu można by wymienić? Młoda dziewczyna puka i później wyjaśnia, dlaczego tutaj …
s. Bogumiła: Najczęściej padają słowa o ukochaniu Jezusa w Najświętszym Sakramencie.
Maria: A co Was skłoniło do przybycia do San Damiano?
s. Dominika: Bardzo długo myślałam o innym zgromadzeniu. W pewnym momencie uświadomiłam sobie, że moje powołanie musi być związane z Adoracją Pana Jezusa w Najświętszym Sakramencie. Klaryski urbanistki przewinęły się przez moje życie, znalazłam je przez Internet. Kiedyś czytałam regułę konstytucji i na jednej ze stron była zamieszczona informacja o tym Zgromadzeniu. Dla mnie to była odpowiedź na to, czego ja szukałam. Może to jeszcze troszkę zajęło zanim tutaj przyjechałam (śmiech). Wiedziałam, że oszukiwałabym siebie gdybym wybrała inną drogę.
s. Anna: Jeżeli chodzi o moje powołanie, to powiedziała bym, że był to proces naturalny. Dlatego że wychowałam się przy parafii ojców kapucynów. Więc dla mnie św. Franciszek i św. Klara byli jak powszedni chleb… i czymś naturalnym było pójść dalej tą samą drogą duchowości. A dlaczego właśnie Adoracja Najświętszego Sakramentu? Też mi się wydaje, że zawsze lubiłam adorować Pana Jezusa i po prostu nie wyobrażałam sobie życia bez spotkania w Najświętszym Sakramencie. Tam można Go najpełniej spotkać, najpełniej doświadczyć.
Maria: Czy było Siostrom ciężko przystosować się do rytmu życia w zakonie?
s. Anna: Nie, akurat ja mam szczególny dar i nie lubię dużo spać (śmiech). Jedyny dyskomfort polegał na zdecydowanie zbyt wczesnym chodzeniu do łóżek…
s. Dominika: Nasz rytm jest niepowtarzalny, dlatego, że nie mamy jeszcze klauzury papieskiej. Dużo osób nas odwiedza w Hajnówce. Każdy dzień jest zupełnie inny. Tak jak chociażby ten wywiad, którego w ogóle się nie spodziewałyśmy. Wszystko jest spontaniczne i jest okej!
s. Anna: Ja nie odczuwałem jakiejś trudności. Od momentu kiedy przyszłyśmy jest adoracja dzienna. Samej piątce sióstr ciężko było utrzymać taki stan. Życie w zakonie jest jednak wpisane w jakiś kanon – wspomniana już adoracja dzienna, zazwyczaj dwa razy w tygodniu również nocna. Mi takie usystematyzowane życie pomaga okiełznać moje szalone zapędy… (śmiech)
Maria: Jak wygląda kontakt z rodziną?
s. Bogumiła: W naszym zakonie nie ma odwiedzin w tym sensie, że siostry nie opuszczają klauzury klasztoru, czyli nie ma urlopów. Ale każdego miesiąca, może przyjechać rodzina. Raz na miesiąc siostry mogą przyjmować gości. Wiadomo – jest to klasztor na skraju Polski, a siostry są z różnych jej części, więc wizyty takie są często kilkudniowe. Nie ma żadnych ograniczeń w korespondencji i kontakcie telefonicznym.
Maria: Czy siostry muszą prosić o zgodę swoją przełożoną na wysłanie listu do rodziny?
s. Bogumiła: Tak. To jest związane ze ślubem posłuszeństwa i ślubem ubóstwa. Siostra nie może decydować oczywiście sama, musi się spytać o ogólną formę kontaktu z rodziną. Musi też poprosić o pieniądze na znaczek.. Wszystko to wiąże się ze złożonymi ślubami – ubóstwa i posłuszeństwa.
Maria: Bóg zapłać za rozmowę.
Foto. www.klaryski-hajnowka.drohiczyn.opoka.org.pl
Jeżeli chcesz skontaktować się, bądź wesprzeć Mniszki Klaryski od Wieczystej Adoracji z Hajnówki, możesz to uczynić wchodząc na stronę internetową San Damiano na Podlasiu