Serce Jezusa, gorejące ognisko miłości



Autor: s. Sebastiana Choroś, SŁNSJ (Kraków)

www.sercanki.org.pl

Jedno z wezwań Litanii do Najśw. Serca Pana Jezusa koncentruje nas na nieustannym trwaniu i dynamizmie Bosko-ludzkiej miłości Jezusa Chrystusa, ukazanej jako „gorejący ogień”. Tajemnica Najśw. Serca Jezusowego – jak pisał kard. Stanisław Nagy – jest w swojej najgłębszej istocie tak stara jak chrześcijaństwo, jednak każde pokolenie odczytuje ją wciąż na nowo, bo w kontekście historii i mentalności swojego wieku.

W Roku Wiary jesteśmy zaproszeni do świadomego zbliżania się do Chrystusa, który jak „gorejący ogień” pragnie nas oświecać, ogrzewać i zapalać do miłości, nie niszcząc naszej odrębności i wolności. Kryzys współczesnej rodziny, liczne rozwody, lęk przed życiową decyzją i odpowiedzialnością w relacjach interpersonalnych wpływa na jakość naszej wiary w miłość Boga. Jesteśmy skłonni do przenoszenia tej trudnej ludzkiej rzeczywistości na płaszczyznę religijną. Z pewnością wielu z nas podpisałoby się nawet pod zarzutem Boga, który mówił: Miłość wasza podobna do chmur na świtaniu, albo do rosy, która prędko znika (Oz 6,4b). Tęsknota za stałą i trwałą miłością wpisana jest jednak w nasze serca przez Boga, który stworzył nas na swój obraz i podobieństwo.

Bóg, który jest niezmienny i stały w miłości wobec nas, na przestrzeni wieków daje wciąż znaki swojej zbawczej miłości, niosącej ocalenie człowiekowi żyjącemu w rzeczywistości, w której cywilizacja miłości ściera się z cywilizacją śmierci. Mój lud jest skłonny odpaść ode Mnie (…). Jakże cię mogę porzucić, Efraimie, i jak opuścić ciebie, Izraelu? (…) Moje serce na to się wzdryga i rozpalają się moje wnętrzności (Oz 11,7-8). Szczytem tej miłości była odkupieńcza męka, śmierć na krzyżu i zmartwychwstanie Jezusa. Bóg nieustannie walczy o człowieka i nie zniechęca się jego zmienną kondycją duchową i moralną. Chrystus pragnie, byśmy uwierzyli, że Ojciec umiłował nas tak bardzo, jak Jego umiłował (por. J 17,23).

Podczas tegorocznej uroczystości Najśw. Serca Jezusowego Ojciec św. Franciszek wyjaśniając prawdę o miłości Serca Bożego, użył przypowieści o dobrym pasterzu, który „sam”, tzn. osobiście troszczy się o zagubione i chore owce. Może to zabrzmieć jak herezja – mówił papież – ale to jest największa prawda! Trudniejsze niż kochać Boga jest pozwolenie, aby On nas kochał! Sposobem, by obdarzyć tak wielką miłością, jest otwarcie serca i pozwolenie, by być miłowanym. Pozwolenie, aby uczynił się On bliskim względem nas i abyśmy poczuli Jego bliskość, aby stał się delikatnym, aby obdarzył nas pieszczotami. Jest to tak trudne: dać się Jemu miłować.

W jaki sposób możemy przybliżyć się do tego „ognia miłości Bożej”, by na nowo ogrzać się i zapalić do życia według Ewangelii? Pomaga nam w tym wspólnota Kościoła. Kościół poprzez swoje sakramenty i słowo Boże jest jakby kanałem przenoszącym i rozprzestrzeniającym fale łaski, tryskające z przebitego Serca Odkupiciela (por. Jan Paweł II, Ecclesia in Europa, 18). Doświadczając Bożego miłosierdzia w sakramencie pojednania, karmiąc się Ciałem Chrystusa oraz słuchając słowa Bożego czynimy w sobie przestrzeń dla Boga, który może nas wypełnić swoją miłością. Jednak – jak podpowiada Benedykt XVI – poczucie Boga i uległość wobec działania Ducha Świętego można w sobie wyrobić jedynie modlitwą i kontemplacją. Prośmy zatem usilnie Ducha Świętego, aby wzbudził w nas pragnienie Boga i zapalił „ogień miłości”, pochodzący z Jego Serca. Zechciejmy dzielić się nim, bo dawanie należy do natury miłości. Pozwólmy, aby inni mogli ogrzać się od nas tym „ogniem”, otrzymanym w darze od Chrystusa.

… jak śmierć potężna jest miłość, a zazdrość jej nieprzejednana jak Szeol, żar jej to żar ognia, płomień Pański (Pnp 8, 6b).

 

Foto. Archiwum Sióstr Sercanek z Krakowa

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *