
Autor: Maciej Guziejko CRL
Być może właśnie teraz siedzisz skulony w kącie, pożerany przez kolejny wyrzut sumienia. Jesteś na siebie zły, bo przysłowiowe „licho” wzięło Twoje „wielkopostne postanowienia poprawy”. Może niedawno wyszedłeś z konfesjonału mając na ustach: „za wszystkie grzechy żałuje”, a dziś, dwa tygodnie po Wielkanocy, masz już na swoim koncie uchybienia, o których nie chciałbyś nigdy usłyszeć.
W takich chwilach często pojawiają się myśli: „jestem kiepski”, „jak mogło się to wydarzyć?”, „znowu ten sam grzech”, „jestem zakałą całego Kościoła”- czyli myśli w stylu: BÓG MA MNIE DOSYĆ.
Myślę, że jeśli chodzi o Boga, to On chciałby, abyś zamiast biadolić, przeczytał Ewangelię na III Niedzielę Wielkanocną. Przypatrz się proszę jej dwóm głównym bohaterom: Chrystusowi i Piotrowi.
Chrystus staje nad Morzem Tyberiadzkim. Chce tam powalczyć o Piotra, tego który zawiódł. Prawdopodobnie zaliczenie trzykrotnej zdrady Jezusa wywołało u Piotra pożerające wyrzuty sumienia.
Być może Piotr myślał, że jest do niczego, że jest kiepskim Apostołem. Podejrzewam, że Piotr zupełnie stracił marzenia o byciu „skałą”, na której zostanie zbudowany Kościół. Zdradził Mistrza, Boga i Przyjaciela. Nie pozostało mu nic więcej, tylko skulić się i wrócić do łowienia ryb. By choć na chwilę mógł zapomnieć do czego jest zdolny i jaki jest beznadziejny.
Chrystus zapewne wiedział o wyrzutach, które nękały jego ucznia. Chciał więc powiedzieć, że mu wybacza. Miłosierdzie Chrystusa jest tak wielkie, że potrafi o wszystkim zapomnieć; potrafi zacząć od zera, od początku. I tak właśnie czyni. Nad Morzem Tyberiadzkim dzieje się zupełnie to samo, co wydarzyło się przy pierwszym spotkaniu Jezusa i Piotra (zob. Łk 5, 4-11).
Znakiem rozpoznawczym Chrystusa stały się 153 wielkie ryby. Uczniowie schwytali je do sieci dopiero wtedy, gdy usłuchali nieznajomego, stojącego na brzegu. Wtedy Apostołowie zrozumieli: „Panowie na brzegu stoi Jezus!”. Jednak dla Piotra obfity połów mógł znaczyć coś jeszcze… 153 ryby, a może raczej 154 ryby? Przecież jedną podgrzał Jezus na ognisku.
Dla Żydów symbolika liczb miała zawsze duże znaczenie. Co mogła wtedy znaczyć liczba 154? Dla Piotra z pewnością znaczyła wiele. „154” to 77 plus 77. Właśnie liczbę „77” usłyszał Piotr, kiedy pytał Jezusa ile razy ma wybaczać (Mt 18, 21-22). Żydzi nie mają stopnia najwyższego przymiotników. Jak chcą powiedzieć, że coś jest najśliczniejsze, to mówią: „śliczne śliczne”, że jakaś pieśń jest najpiękniejsza, to mówią „Pieśń nad Pieśniami”. Więc wtedy, przy ognisku, nawet tą liczbą ryb, Chrystus chciał powiedzieć Piotrowi: „Wybaczam ci w stopniu najwyższym: „77” „77” ! Będę to robił nieustannie, aż zrozumiesz, że Ciebie nigdy nie przekreślę, nigdy nie przestanę Cię kochać! Wiem, że jesteś skruszony w sercu, a blisko takich ludzi jestem Piotrze! (Por. Ps 34, 19)”.
Dzisiaj także do Ciebie Chrystus mówi: „Przestań się kulić i zrozum, że ja nigdy nie będę miał Ciebie dosyć! Zrozum, że dla mnie jesteś najpiękniejszy i najcudowniejszy! Pomimo Twoich różnych zdrad i niewierności. Stoję na brzegu i czekam, aż do mnie przypłyniesz! Proszę zaufaj mi! Nie mogę o Tobie zapomnieć, nie mogę od Ciebie się odwrócić! Rozumiesz?”.
Uszy do góry! Jeśli Twoje dobre postanowienia zakurzyły się grzechem, zawsze możesz przywrócić im blask. Nie czekaj do kolejnych świąt. Pójdź proszę do spowiedzi. Być może podziała ona na Ciebie jak zimna kąpiel na Piotra, ale to nie jest ważne. Ważne, że przypłyniesz do Boga i powiesz mu na ucho: „Ty wiesz, że Cię kocham” (J 21, 17). Amen.
Foto. www.opusdei.p






