Umartwienie


Temat: Służba ubogim wymaga ofiarności. Chrześcijanie, żeby rzeczywiście wypełniać wolę Bożą, muszą odstąpić od swoich uprzedzeń, wygód, a nawet niektórych poglądów. Ten rodzaj dyscypliny wzywa chrześcijan do zaparcia się siebie, by móc rzeczywiście naśladować Chrystusa. Wincenty nazywał tę dyscyplinę umartwieniem.

 

 

Modlitwa początkowa: Jezu, modliłeś się, żyłeś i umarłeś, aby wola Boga została spełniona. Przyjąłeś wymagania miłości i proroctwa, aby przynieść Królestwo Boże. Użycz mi Twego światła, bym zobaczył to, co rzeczywiście posiadam. Pomóż mi pozostawić rzeczy, które mnie zniewalają i powstrzymują mnie od wykonywania Twojej woli. Spraw, bym umarł dla wszystkiego, co stoi między mną a służbą Twojemu ludowi.

 


O Wincentym

Umartwienie nie było dla Wincentego tylko teorią. W szkole służby najbardziej potrzebującym Wincenty codziennie płacił wysoką cenę za zobowiązanie się do pełnienia woli Boga.

Gdy był jeszcze młodzieńcem, pragnienie służby ubogim gwałtownie w nim narastało. Jednak wstręt pojawiający się w ich obecności nie współgrał z jego entuzjazmem. Ubodzy wywoływali u niego mdłości. Wincenty musiał narzucić sobie żelazną dyscyplinę, by się nie poddawać.

W 1618 roku biskup Paryża prosił o ochotników gotowych zatroszczyć się o galerników przetrzymywanych w więzieniach marynarki wojennej. Więźniowie byli zdemoralizowani, cuchnący, chorzy i śmiertelnie niebezpieczni – galery były wtedy najbardziej przerażającym miejscem we Francji. Więzienie oznaczało powolną śmierć. Mimo to, Wincenty zgłosił się na ochotnika.

Przezwyciężając odrazę i tłumiąc strach zaczął odwiedzać więźniów, opatrywał rany, rozdzielał posiłki, nauczał Ewangelii. Aż do końca rozlewał wśród nich współczucie. Przynosił światło ludziom rzuconym w piekło na ziemi.

Zdawał sobie sprawę, że posługa więźniom, a w rzeczywistości każda służba ubogim żąda, by umrzeć dla wszelkich przywiązań, dobrego jedzenia, czystych ubrań, miłych pogaduszek, a nawet poczucia bezpieczeństwa.

Największym podziwem Wincenty darzył Barbarę Angiboust – młodą kobietę, która pracowała w więzieniu i to z tak wielkim oddaniem, że zmarła na chorobę zakaźną. Jeszcze długo po jej śmierci Wincenty ukazywał ją jako godny podziwu przykład zaparcia się siebie w służbie ubogim. Opowiadał o Barbarze Angiboust noszącej ciężkie garnki pełne gorącej strawy pośród przekleństw galerników. Czasami, gdy Barbara starała się nakarmić więźniów, wybuchały jakieś utarczki, a kiedy usiłowała zaprowadzić spokój w rozwydrzonym tłumie, wylewała gorącą zupę na swoje ręce. Nie odzywała się wtedy ani słowem, a wychodząc, szeptała słowa przebaczenia. Często interweniowała, kiedy strażnik bił więźnia, który zbyt surowo się z nią obchodził.

Wincenty wiedział, że Barbara Angiboust mogła służyć więźniom, ponieważ zadała śmierć swoim zachciankom i pragnieniom. Jej towarzyszkom, Siostrom Miłosierdzia, Wincenty udzielał takich wskazówek:

„Przypuśćmy, że jest siostra, która odczuwa pokusę zatrzymania czegoś dla siebie. Gdy tylko poczuje tę samolubną chęć, powinna działać przeciwko niej. A jeśli to nadal będzie ją nęcić, powinna dać tej pokusie pstryczka w nos i ją uciszyć”.

 

 

Przerwa: Zastanów się: W jakim stopniu miłość do bliźniego wzmaga we mnie chęć służenia, pomocy tym najbardziej potrzebującym? Czy potrafię wyjść z mojego przytulnego gniazdka? Dokonywać zmian w swoim charakterze?

 

 


Słowa Wincentego

Pouczając grupę misjonarzy, którzy głosili misje we francuskich wioskach, Wincenty powiedział:

„Gdy wyruszamy na misję, nie wiemy, gdzie zatrzymamy się lub co właściwie będziemy robić. Będziemy musieli przystosować się do rzeczy, których nigdy nie spodziewaliśmy się, gdyż Opatrzność często wywraca nasze plany. Zatem ten, kto nie widzi, że umartwienie musi stać się integralną częścią życia misjonarza nie tylko w jego kontaktach z ubogimi, lecz także w służbie tym, dla których prowadzi rekolekcje, dla seminarzystów, więźniów i niewolników. Bo jeśli nie będziemy się umartwiać, jak stawimy czoło temu wszystkiemu, co musimy przetrzymać w różnych dziełach?”.

 


Refleksja

Umartwienie, zaparcie się siebie czasami bywa mylone z nienawiścią do siebie, tłumieniem, sprzecznością między ciałem a duszą, usprawiedliwieniem przez uczynki lub masochizmem. Pojęcie umartwienia musi bronić się przed swoim zaprzeczeniem. Niemniej jednak umartwienie, „tracenie życia” jest rdzeniem duchowości Nowego Testamentu.

Wincenty często czytał Ewangelię według św. Łukasza, która wymienia wymagania stawiane uczniom Jezusa: „Jeśli kto przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto i siebie samego, nie może być moim uczniem. Kto nie nosi swego krzyża, a idzie za Mną, ten nie może być moim uczniem” (Łk 14,26-27). Apostołowie musieli pozwolić umrzeć swoim starym nawykom i działaniom, żeby móc podążyć za Jezusem, który zaprasza do nowego spojrzenia na siebie i na swoją misję. Bez umartwienia Apostołowie nie mogli być wolni, nie mogli stać się tymi, którzy będą uzdrawiać i głosić Dobrą Nowinę.

W końcu uczniowie Jezusa musieli pozostawić rodziców, ukochanych, pracodawców, swoją kulturę… Wprowadzać pokój oznacza umrzeć gwałtownym reakcjom na konflikty. Działanie dla sprawiedliwości wymaga czasem oporu wobec silnych i trwałych poglądów większości społeczeństwa. Krótko mówiąc, chrześcijanie muszą obrać umartwienie, by kochać tak, jak Jezus.

Wincenty wierzył, że umartwienie musi być świadomym wyborem. Z łaską Bożą ludzie byliby skłonni czynić trudne wyrzeczenia, jakich domaga się miłość. Dzięki Bożej pomocy mogą odłączyć się – lub zadać śmierć – wszystkiemu, co nie jest Chrystusem (por. Kol 3,9-15).

 

◊ Wincenty powiedział: „Gdy wyruszamy na misje, nie wiemy, gdzie zatrzymamy się lub co właściwie będziemy robić. Będziemy musieli przystosować się do rzeczy, których nigdy się nie spodziewaliśmy, gdyż Opatrzność często wywraca nasze plany”. Przypomnij sobie wydarzenie, gdy twoje plany rozsypały się lub musiałeś przyzwyczaić się do rzeczy, których nigdy jeszcze nie robiłeś. Jak zareagowałeś? Jak się wtedy czułeś? Czy potrafisz zrezygnować z swoich pragnień, planów, wygodnictwa na rzecz drugiej osoby?

 


Pytania do refleksji

 

♦ Czy oczekuję, że zawsze sprostam wymogom chwili?

♦ Co Bóg mówi mi, gdy moje plany idą w ruinę, a ja muszę pogodzić się z tym, co nieoczekiwane?

♦ Czy jest we mnie potrzeba zawsze i wszędzie panowania nad wszystkim co mnie otacza? Czy potrafię zrezygnować z siebie samego wówczas, gdy wydaje się, że racja jest po mojej stronie?

 

◊ „Jeśli kto przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto i siebie samego, nie może być moim uczniem. Kto nie nosi swego krzyża, a idzie za Mną, ten nie może być moim uczniem” (Łk 14,26-27)

 

Na podstawie fragmentu z Ewangelii św. Łukasza, sporządź listę przywiązań, pobłażliwości, nałogów, ograniczeń oraz działań, od których pragniesz się oderwać, by lepiej służyć Bogu i bliźnim. Ułóż plan, który pomoże Ci stopniowo uwolnić się od jednej z tych słabości, obsesji czy nawyków. Uświadamiając sobie, że tylko Bóg przynosi wolność, proś Go o potrzebne łaski, by wyzwolić się od rzeczy powstrzymujących Cię przed służeniem Jezusowi oraz wszystkim braciom i siostrom.

 

◊ Wyszczególnij swoje „krzyże” – aspekty życia, które są trudne, zagmatwane, wymagające poświęcenia bądź zaparcia się siebie. Które z tych krzyży, wynikających z miłości, sprawiedliwości czy chęci zaprowadzenia pokoju są największym brzemieniem? Proś o Bożą łaskę, by pomogła Ci je dźwigać.

Czy niesiesz jakieś krzyże na własne życzenie, to znaczy, czy te ciężary są skutkiem własnych nałogów, ignorancji lub beztroski? Proś Boga o łaskę, by pomógł Ci się ich pozbyć i zmienić życie tak, abyś znalazł przestrzeń dla miłości, sprawiedliwości i pokoju.

 

◊ Przeczytaj lub przypomnij sobie historię agonii Jezusa w Ogrodzie Getsemani (Mk 14,32-42). Spojrzyj, jak Jezus klęczy w przyciemnionym Ogrójcu. Posłuchaj owadów i szumu drzew. Słuchaj uważnie, co mówi Jezus: „Abba, Ojcze, dla Ciebie wszystko jest możliwe, zabierz ten kielich ode Mnie. Lecz nie to, co Ja chcę, ale to, co Ty niech się stanie.” Wyobraź sobie wyraz twarzy Jezusa, Jego emocje.

W ogrodzie wraz z Jezusem módl się tą samą modlitwą. Proś Boga, by odebrał każdy „kielich”, o którym myślisz, że nie jesteś w stanie go wypić, a następnie poddaj się Jego świętej woli.

 

◊ Rozpoznaj obszar twojego życia, który mógłbyś uwolnić od niepotrzebnych przywiązań, tak, by móc służyć innym. Przystąp do działania. Jak najprościej. Weź zaoszczędzone pieniądze i podziel się z ludźmi w potrzebie. Czas, który dotąd miałeś dla siebie podziel z samotnymi, chorymi, uwięzionymi – oni tego potrzebują.

 


Słowo Boże

„Zadajcie więc śmierć (…) rozpuście, nieczystości, lubieżności, złej żądzy i chciwości, bo ona jest bałwochwalstwem. (…) A teraz i wy odrzućcie to wszystko: gniew, zapalczywość, złość, znieważanie, haniebną mowę wychodzącą z ust waszych. Nie okłamujcie się nawzajem, boście zwlekli z siebie dawnego człowieka z jego uczynkami, a przyoblekli nowego, który wciąż się odnawia ku głębszemu poznaniu Boga, na obraz Tego, który go stworzył. (…)

Jako więc wybrańcy Boży – święci i umiłowani – obleczcie się w serdeczne współczucie, w dobroć, pokorę, cichość, cierpliwość, znosząc jedni drugich i wybaczając sobie nawzajem, jeśliby ktoś miał coś do zarzucenia drugiemu: jak Pan wybaczył wam, tak i wy. Na to zaś wszystko przywdziejcie miłość” (Kol 3,5.7-10.12-14).

 


Modlitwa końcowa

„O mój Zbawicielu, Ty wiesz, jak wielką szkodę wyrządzają nieumiarkowane przywiązania i żądze. W Twojej dobroci uwolnij mnie od nich przez udzielenie cnoty obojętności. (…) Modlę się teraz o to przez wszystkie cierpienia, które przeszedłeś na ziemi, przez dobroć Twojej Świętej Matki i przez wstawiennictwo wszystkich świętych cieszących się z radości nieba dzięki praktykowaniu tej cnoty”.

 

 

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *