Św. Józef w tradycji wczesnego Kościoła (1)


Autor: Ks. Jerzy Duda, UKSW Warszawa

 

W najstarszych znanych nam zabytkach literatury wczesnochrześcijańskiej postać św. Józefa pozostawała w cieniu Jezusa i Jego Boskiej Matki. Biblia mówiła o nim niewiele, stąd też i Ojcowie Kościoła pierwszych trzech wieków wspominają go jedynie przy okazji prezentowania innych fundamentalnych tematów teologicznych, szczególnie tych, które budziły już w tym czasie najwięcej kontrowersji. Do najważniejszych z nich należała problematyka trynitarna i związana z nią chrystologia, a więc próba definitywnego określenia nauki dotyczącej istoty chrześcijaństwa. Ogłoszenie na Soborze Nicejskim w 325 r. dogmatu o Trójjedynym Bogu oraz współistotności Ojca i Syna zrodziło pytania o naturę Chrystusa i sposób połączenia w nim bóstwa i człowieczeństwa[1]. Na kanwie tej dyskusji pojawiła się problematyka mariologiczna i konieczność omówienia w niej jednego z podstawowych zagadnień: czy ta, która była kobietą mogła zrodzić Boga i jak to się stało?  Również w tym czasie wzrosło zainteresowanie pisarzy wczesnochrześcijańskich tematyką wcielenia, a w związku z tym i biblijnym nauczaniem dotyczącym narodzenia Jezusa, Jego Matki, dzieciństwa oraz Józefa, którego Boża Opatrzność postawiła u boku Boskiego Syna, w centrum tajemnicy, jako Jego przybranego ojca, opiekuna i wychowawcę. Nie znamy jednak w starożytności chrześcijańskiej żadnego dzieła teologicznego, które kompleksowo omawiałoby myśl józefologiczną.

 

Jednym z najstarszych całościowych utworów świadczących o kulcie i rozwoju żywego nabożeństwa św. Opiekuna jest synkretyczny apokryf powstały prawdopodobnie w Egipcie pod koniec IV w. pt.: Legenda o Józefie Cieśli[2]. Należy w tym miejscu powiedzieć, iż to głównie przez apokryfy dotarły do naszych czasów pewne niebiblijne szczegóły dotyczące życia św. Józefa, które dzięki czci okazywanej temu świętemu przez kolejne pokolenia chrześcijan utrwaliły się na stałe w Tradycji Kościoła.

Zasadniczo apokryfy to utwory ortodoksyjne o różnych wpływach: judeochrześcijańskich, ludowych, gnostyckich[3]. Miały posłużyć uzupełnieniu tego o czym mało wiemy z Biblii. Powstawały by przekazać głębię myśli teologicznej za pomocą  obrazów. Pozytywne bowiem objawienie Boże zakończyło się wraz ze śmiercią apostołów, zaś wątpliwości i pytania wierzących w Chrystusa pozostały. Odpowiadały na nie, z różnym skutkiem, apokryfy. One uzupełniły, bardziej czy mniej ortodoksyjnie, fabułę Pism natchnionych. Apokryfy nie cierpią anonimowości i milczenia, stąd podjęły problematykę „opuszczoną” niejako w Biblii przez autorów natchnionych. Do niej należała tematyka związana ze św. Józefem. Apokryfy przekazują nam szczegółowe wiadomości dotyczące narodzin Syna Bożego, tajemniczych odwiedzin „trzech królów”, ucieczki do Egiptu, młodości Jezusa, jego wychowania i wspólnego życia Świętej Rodziny. To z nich dowiadujemy się niekiedy drobiazgowych informacji o pochodzeniu Józefa, jego pracy i śmierci[4]. W najstarszych znanych nam apokryfach pojawia się na stałe postać Oblubieńca Najświętszej Maryi Panny.

Trzeba jednak pamiętać, iż oprócz pism wywodzących się z kręgów gnostyckich, dzieła te są nie tylko pobożną formą beletrystyki mającą nieść budującą treść, lecz świadectwem przekonań teologicznych różnych środowisk chrześcijańskich oraz ich odpowiedzią na nurtujące członków wspólnot problemy. Można to zauważyć na przykładzie dyskusji o dziewictwie Najświętszej Maryi Panny. Żyjący na przełomie II i III w. wybitny egzegeta biblijny Orygenes w Komentarzu do Ewangelii według Mateusza przywołuje poglądy bliżej nieokreślonych autorów chrześcijańskich, którzy odwołując się do tradycji przekazanej w apokryficznej Ewangelii według Piotra mówią, że św. Józef przed poślubieniem Maryi był już wcześniej żonaty[5]. Wspomniana już uprzednio apokryficzna Legenda o Józefie Cieśli poświęci temu tematowi sporo więcej miejsca. Opowiada ona, iż chociaż Józef był jedynie rzemieślnikiem, otrzymał doskonałe wykształcenie oraz odznaczał się mądrością. Mieszkając w Betlejem pojął żonę, która urodziła mu czterech chłopców: Judasza, Jozetosa, Jakuba i Szymona oraz dwie córki: Lidię i Lizję.  Jednakże żona jego zmarła, a on sam jako wdowiec zajmował się pracą i wychowaniem dzieci. Według Nikifora Kallista, pierwsza żona Józefa miała na imię Salome[6]. Po jej śmierci Józef jako wdowiec i starzec miałby poślubić Maryję. Wydaje się, iż Orygenes przywołał w tym miejscu znaną mu tradycję, by przeciwstawić się nauce gnostyków, którzy utrzymywali, iż Jezus był zwyczajnym człowiekiem i począł się z normalnego małżeńskiego pożycia Józefa z Maryją[7]. Według gnostyków z ich związku, po urodzeniu się już Jezusa, przyszły na świat i inne dzieci, o których jakoby wspomina Mateuszowa Ewangelia[8].

Według Scholarchy z Aleksandrii poglądy takie są głoszone przez heretyków, którzy bez głębszego wniknięcia w tekst natchniony interpretują Pismo św. dowolnie i kłamliwie. Bowiem nigdzie w Biblii nie ma dowodów na to, że po urodzeniu Jezusa Maryja współżyła ze swoim mężem ani na to, że z tego związku poczęły się inne dzieci. Zatem perykopę biblijną mówiącą o pobycie Jezusa w Nazarecie, zdumieniu rodaków Jego mądrością i słowa: „Czyż nie jest On synem cieśli? Czyż Jego Matce nie jest na imię Maryja, a Jego braciom Jakub, Józef, Szymon i Juda?” można zinterpretować w kontekście wcześniejszego, pierwszego małżeństwa Józefa, z którego pochodziły dzieci. Według Orygenesa związek Maryi z mężem był czysty, zaś Jezus narodził się z dziewicy. Adamantios zaświadcza, iż jest świadom funkcjonujących na łonie Kościoła opinii teologicznych mówiących o dozgonnym dziewictwie Maryi, co według niego jest już zapowiedzią czystości i świętości, która może stać się udziałem wierzących w Chrystusa w niebie[9]. Podobne poglądy mówiące o Józefie jako wdowcu mającym kilkoro wcześniejszych dzieci podzielali i inni pisarze wczesnochrześcijańscy, szczególnie Wschodni, jak też związani ze środowiskiem aleksandryjskim[10].

Na Zachodzie chrześcijaństwa główne rozważania dotyczące postaci św. Józefa niewątpliwie naznaczone były piętnem toczącej się dyskusji chrystologicznej odnoszącej się do natury Chrystusa oraz Jego dziewiczego poczęcia.  W związku z tym podjęto próbę teologicznego i prawnego wyjaśnienia problematyki związanej z prawdziwością małżeństwa Józefa i Maryi, ich czystości i świętości, jak również charakteru ojcostwa św. Oblubieńca. Pismo św. jednoznacznie mówiło, że to Dziewica z Ducha Świętego poczęła swego Jednorodzonego Syna. Augustyn z Hippony (354-430) pisząc o czystości Matki i poddaniu się przez nią w pełni woli Bożej dodaje, iż Bóg powierzył ją opiece dziewiczemu oblubieńcowi[11]. Tylko czysty, nieskalany grzechem człowiek ma dostęp do tajemnicy Boga, zatem godzi się zakładać, iż jak Maryja odznaczała się w oczach Bożych szczególnymi przymiotami, tak też i jej oblubieniec dzięki osobistej świętości oraz wierze znalazł uznanie u Boga i został powołany do tej zaszczytnej roli opiekuna i stróża Boskiego Dziecięcia.

[1] Por. M. Starowieyski, Sobory Kościoła niepodzielonego, Tarnów 1994, s. 18-33.

[2] Por. Legenda o Józefie Cieśli, tłum. i oprac. T. Hergesel, w: Apokryfy Nowego Testamentu, t. II,  red. M. Starowieyski, Lublin 1980, s. 383-406.

[3] Por. J. Banak, Historia kanonu Nowego Testamentu, w: Apokryfy Nowego Testamentu, t. I,  red. M. Starowieyski, Lublin 1980, s. 25-36; K. Romaniuk, Apokryfy. Nowy Testament, EK, t. I, k. 761-766.

[4] Por. Ewangelia Dzieciństwa Tomasza XIII, 1, tłum. i oprac. M. Starowieyski, w: Apokryfy Nowego Testamentu, t. II,  red. M. Starowieyski, Lublin 1980, s. 262-264.

[5] Por. Origenes, Commentarium in Evangelium Matthaei 10, 17, PG 13, 875-878.

[6] Por. Protoewangelia Jakuba 2, tłum. i oprac. M. Starowieyski, w: Apokryfy Nowego Testamentu, t. II,  red. M. Starowieyski, Lublin 1980, s. 191-192.

[7] Por. Irenaeus, Adversus haereses V, 19, 2; V, 21, 7, PG 7, 1176.

[8] Mt 13, 55.

[9] Por. Origenes, Commentarium in Evangelium Matthaei 10, 17, PG 13, 875-878.

[10] Por. B. Migut, Józefologia, EK, t. 8, k. 182; T. Kaczmarek, Św. Józef w nauczaniu Ojców Kościoła. Idee przewodnie, Studia Włocławskie 1 (1998), s. 61-70.

[11] Por. Augustinus, De sancta virginitate 4, PG 40, 398.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *