
Autor: Maria Rachel Cimińska, Redaktor naczelny
„Jeśli Bóg pozwoliłby mi obmyć się we własnej krwi, tak by otrzymać drugi chrzest przez zgodę na śmierć dla Chrystusa, odszedłbym bezpieczny z tego świata… ale błogosławieni ci, co na to zasługują” (Orygenes, Hom. Iud. 7, 12).
Czytając niedzielne Słowo Boże, jesteśmy nieustannie zaskakiwani. Nie jesteśmy statyczni, ale przy takich dynamice tekstu reakcja pojawia się mimowolnie.
Naiwny uśmiech podczas postępowania z prorokiem Jeremiaszem. Wyglądać to może jak dziecinne porachunki, gdzie zawsze komuś nabije się guza. Obiera się własny interes, jako punkt odniesienia, nie myśląc o dobru całego narodu a w nim poszczególnego człowieka. Proroków, którzy byli głosem Bożym nie rozumie się, gdyż ukazywali Boże spojrzenie, które często jest inne aniżeli ludzkie.
Nic więc dziwnego, że psalmista woła o pomoc Boga, gdyż ze względu na wierność Jemu, doznaje ucisku. Spoglądamy na List do Hebrajczyków, gdzie otrzymujemy cenną informację, ze jeszcze nie wiemy co to znaczy opierać się „aż do przelewu krwi, walcząc przeciw grzechowi.”. Wchodząc w temat grzechu, można by uchylić zasłony i zastanowić się czy chodzi o walkę przeciw temu co mnie oddala od Boga i bliźniego, czy też chodzi o coś więcej? Czy autor listu, zachęca zarazem do umocnienia się abyśmy byli zdolni wytrwać przy Bogu pomimo ucisku, cierpienia, wszelkich fizycznych niedomagań czy też problemu z pracą czy z utrzymaniem rodziny. Czy chodzi o to aby trwać przy Bogu, opierając się chęci odrzucenia Jego, i tego co On sobą reprezentuje.
Bo już najwyższy czas aby odrzucić sielankę, której oczekujemy od Boga jako potwierdzenia, że nasze postępowanie jest dobre, gdyż nic nam się złego nie dzieje. Czas odrzucić roszczenia, które nie mogą być urzeczywistnione, bo są sprzeczne z miłością Boga. Czas odrzucić oczekiwanie, że przez dziecięce fantazje, zaistnieje jedność począwszy od domu rodzinnego. Wraz z grzechem pierwszych rodziców, w świecie istnieje wielkie napięcie między tym co Boże a co ludzkie. Trafnie to określił św. Paweł, mówiąc, że choć pragnie on czynić dobrze, to pociąga go ku złemu.
Bądźmy wierni Bogu, ale zarazem pamiętajmy, że ta wierność nie jest gwarantem, że reszta rodziny, narodu obierze ten sam kierunek. Poniżmy głowę abyśmy nie pragnęli dokonywać zmian siłą, ale z sercem otwartym na ból. Bóg nie opuści swych wiernych.
Foto. http://lusile17.centerblog.net





