NOBISCUM AD CAELUM…

Włócznia św. Longinusa wystawiona w Bazylice św. Piotra. Wierni oddali cześć relikwii Męki Pańskiej

W Bazylice św. Piotra w Watykanie wierni, pielgrzymi oraz odwiedzający mogli uczestniczyć w wyjątkowym wydarzeniu – publicznym wystawieniu włóczni św. Longinusa, uznawanej za jedną z najważniejszych relikwii związanych z Męką Jezusa Chrystusa. To właśnie nią, według przekazu Ewangelii św. Jana, rzymski żołnierz przebił bok ukrzyżowanego Zbawiciela.

Uroczystej liturgii przewodniczył abp Calogero La Piana. Obchody rozpoczęły się modlitwą przy Ołtarzu Konfesji, po której wierni wyruszyli w procesji pokutnej przez nawę główną świątyni, śpiewając Litanię do Wszystkich Świętych. Celebracja Eucharystii przebiegała w atmosferze ciszy i skupienia, właściwej dla przeżywanego okresu Wielkiego Postu.

Centralnym momentem wydarzenia było ukazanie relikwii w Loggii św. Weroniki. Włócznia, na co dzień przechowywana w Bazylice Watykańskiej, należy do najcenniejszych pamiątek związanych z ostatnimi chwilami życia Chrystusa na krzyżu.

W programie sobotniego statio znalazła się również Msza Święta przy Ołtarzu Katedry oraz adoracja Najświętszego Sakramentu.

Tradycja kościołów stacyjnych sięga pierwszych wieków chrześcijaństwa w Rzymie. W czasie Wielkiego Postu wierni codziennie gromadzili się na wspólnej modlitwie pod przewodnictwem papieża lub jego przedstawiciela, odwiedzając każdego dnia inną świątynię. Ostateczny kształt tej praktyki ustalił papież św. Grzegorz Wielki.

Święty Jan od Krzyża, ekspert od ciemności w wierze


Autor: o. Mariusz Wójtowicz OCD
www.dumanie.ostnet.pl

 

 

Każdy święty realizuje wobec nas potrójne zadanie. Po pierwsze przekonuje, że świętość tutaj na ziemi jest możliwa, dalej swoim życiem pokazuje jak tę świętość konkretyzować w codzienności życia i w końcu jako dobry przyjaciel będący już u boku Stwórcy wspiera nas swą obecnością.

Miesiąc grudzień na drogach przygotowań do Bożego Narodzenia daje nam szczególnego świadka wiary, którym jest św. Jan od Krzyża. Trudno wytłumaczyć zbiegiem okoliczności wspomnienie liturgiczne tegoż świętego w takiej bliskości świąt przyjścia naszego Pana. Wytrwałe kroczenie w ciemnościach
w kierunku światła – tak bardzo charakterystyczne dla adwentu – jest chyba najbardziej utożsamiane właśnie z tym niezwykłym karmelitą hiszpańskim.
Stajemy zatem twarzą w twarz z człowiekiem, który chce nas uczyć trudnej wiary, mało tego, chce nam powiedzieć swoim życiem, że tylko taka wiara jest prawdziwa. Warto też dodać, że radykalizm jaki proponuje Święty, nie jest niczym innym jak powtórzeniem ewangelicznych słów i postaw samego Jezusa. A zatem każdy, kto mówi: „ten święty i jego nauka jest dla ciebie za trudna – nie czytaj go” śmiało może zastąpić to zdaniem: „życie i nauka Jezusa jest dla ciebie za trudna – nie czytaj Ewangelii”. A przecież Ewangelia jest dla wszystkich i chociaż jej nie rozumiemy do końca, to ją czytamy starając się wdrażać w życie. Podobnie trzeba nam czytać pisma mistyków, których nie pojmujemy, ale które rozbudzają w nas wielkie pragnienia i poszerzają horyzonty.

W historii prawidłowego rozumienia nauki św. Jana od Krzyża miało i ma miejsce wiele błędnych ocen, ponieważ nie sięgamy do życia świętego. Tymczasem konkretne odniesienie się do istotnych faktów jego życia jest niezbędne, ponieważ opisana przez św. Jana droga do Boga jest streszczeniem jego osobistego doświadczenia. Chcąc zatem poznać naukę reformatora zakonu karmelitańskiego, należy najpierw poznać jego życie.

Życie św. Jana (1542-1591) można podzielić na trzy okresy: dzieciństwo i młodość; życie i posługa jako karmelita; reforma i tworzenie nowego zakonu karmelitów bosych.[1]

 

1. Okres młodości spędzonej w domu rodzinnym obejmuje 21 lat (1542-1563).

Urodził się w rodzinie ubogich tkaczy Gonzala de Yepes i Kataliny Alvarez. Był trzecim i ostatnim synem po Franciszku i Ludwiku. Szybko po jego przyjściu na świat zmarli ojciec i brat Ludwik. Ojciec, Gonzalo, dla miłości zrezygnował z dostatniego życia i poślubił ubogą Katarzynę, za co rodzina ze wzgardą odepchnęła go od siebie. Dzieciństwo Jana ze względu na brak ojca i potrzebnych środków materialnych było bardzo trudne, ale jednocześnie nauczyło go niezwykłej samodzielności i konkretnego spojrzenia
na świat. Oddawał się posłudze w kościele, nauczał i opiekował się chorymi w szpitalu. Wrażliwość
na te wartości Jan od Krzyża w dużej mierze wyniósł z domu. Przeżył razem z rodziną tragedię swojego brata, który stracił ośmioro dzieci.

 

2. Etap życia zakonnego w Karmelu sprzed reformy zawiera się w 5 latach (1563-1568).

W wieku 21 lat wstąpił do nowicjatu karmelitów w Medina del Campo. Był przekonany, że znajdzie odpowiednie środowisko i środki do realizacji powołania. Po roku złożył śluby i został przeniesiony
na studia do Salamanki, gdzie pozostał przez 4 lata. W 1567 r. przybył do Mediny w celu odprawienia swojej mszy prymicyjnej dla rodziny i wtedy nastąpiło spotkanie ze św. Teresą od Jezusa, która rozpoczęła już reformę gałęzi żeńskiej. Zwierzył się jej ze swojego kryzysu i zamiaru przejścia do kartuzów.
Po rozmowie z nią pozostał jednak jeszcze jeden rok w Salamance, Teresa bowiem chciała znaleźć odpowiedni dom i rozpocząć reformę również męskiej gałęzi zakonu.

 

3. Czas tworzenie nowego zakonu karmelitów bosych obejmuje 23 lata (1568-1591).

Pomimo młodego wieku stanął na czele reformy zakonu w Duruelo prowadząc wraz z dwoma innymi braćmi wzmożone życie modlitwy, z umiarkowaną dozą apostolatu. Od 1572 r. został spowiednikiem karmelitanek klasztoru Wcielenia w Avila, zdobywając tutaj doświadczenie kierownika duchowego i mistagoga. Zaangażowanie w dzieło reformy zostało okupione dziewięciomiesięcznym uwięzieniem w zakonnym karcerze w Toledo (do sierpnia 1578). Ze względu na niezrozumienie celu reformy uważany był przez swoich braci za buntownika i przez to uwięziony i traktowany bardzo surowo. Cierpiał fizycznie, psychicznie, moralnie, a także w wyniku intensywnych doświadczeń mistycznych.
Po udanej ucieczce Jan został mianowany przełożonym klasztoru w El Calvario, a w roku następnym (1579) założył kolegium w Baeza. Niemal do końca życia pełnił funkcje przełożonego. W 1582 roku udał się
na fundację sióstr do Grenady, obejmując przełożeństwo w konwencie Los Mártires w Grenadzie. Klasztor ten stał się gabinetem pisarskim św. Jana od Krzyża. Tutaj pisał albo kończył wszystkie swoje wielkie dzieła. Jego zaangażowanie w tworzenie nowego zakonu wyrażają przebyte kilometry, wielokrotnie pieszo lub na ośle – ok. 25 tys. km.

Pod koniec życia upokorzony i pozbawiony urzędów, został postawiony wobec perspektywy wyjazdu do tworzenia nowego klasztoru w Meksyku. Ojciec Reformy został potraktowany niemal jak buntownik, a przynajmniej jako ktoś niewygodny dla mających głos decydujący. Wobec takiego obrotu sytuacji św. Jan zachował się niezwykle godnie mając na uwadze, że w ciągu owego okresu kilku ostatnich miesięcy życia do cierpień moralnych doszły jeszcze bolesne doświadczenia fizyczne. Zmarł 14 grudnia 1591 roku w Ubeda.

Chociaż ziemska wędrówka św. Jana dobiegła już końca, to jednak jego życiowa nauka wiary nie zakończyła się znajdując miejsce na kartach licznych pism świętego. Pośród nich odnajdziemy urzekające poezje, użyteczne wskazówki i rady, a przede wszystkim cztery próby pokazania człowiekowi drogi
do Boga, którymi są cztery dzieła pióra tego mistrza życia duchowego. Kto czytał dzieła świętego szybko skojarzy te tytuły, kto jeszcze tego nie uczynił niech potraktuje te proste streszczenia jako zachętę
do lektury.


1. Droga na Górę Karmel ma na celu pokazać czytelnikowi „zaplanowany trud” związany z uporządkowaniem własnego życia. Wiemy, że każdy cel wymaga trudu, a każda droga
na skróty jest najdłuższa. Właśnie o tym pisze św. Jan zachęcając nas do pracy nad własną osobowością oczywiście cały czas w świetle Bożego spojrzenia wiary.

2. Noc ciemna jest utwierdzeniem nas w przekonaniu, że osobisty trud wzrastania w wierze i człowieczeństwie jest potrzebny, a wszelka praca nad sobą wymaga zaangażowania. Jednakże spojrzenie Janowe w tym dziele pokazuje nam drugie oblicze drogi. Otóż oprócz stawiania sobie celów i zadań, w życiu człowieka przychodzi etap kiedy to nie własne zaangażowanie oczyszcza i porządkuje życie ile raczej rzeczywistość uczy pokornego przyjmowania tego, co jest 
i co przynosi dzień. To niestety boli i jawi się jako noc, w której nie widzimy i łatwo ktoś lub coś może nas zaskoczyć.

3. Pieśń duchowa ukazuje całościowo drogę człowieka do Boga poprzez porównanie do dwojga zakochanych: Umiłowany i umiłowana – Oblubieniec i oblubienica – Pasterz i pasterka. Dzieło to jest utwierdzeniem w nas przekonania, że miłość – zażyłość ze Stwórcą cały czas ulega w nas rozwojowi. Są etapy kiedy to Boże działanie jest bardziej, a innym razem mniej odczuwalne. Takie jest prawo miłości, które przecież znamy z codzienności. Jedyną postawą, którą
tu powinien kierować się człowiek jest ciągłe poszukiwanie.

4. Żywy płomień miłości stawia sobie jako temat przewodni ostatni etap życia duchowego człowieka. To szczególne zwrócenie się w kierunku Ducha Świętego, który wypala i porządkuje wszelką jeszcze nieokiełznaną naturę ludzką sycąc ją niezwykłym darem odwagi i zażyłości 
ze Stwórcą.

Biorąc pod uwagę te cztery dosyć uproszczone przez mnie spojrzenia, dodam tylko, że życie świętego Jana to codzienne odkrywanie coraz to nowych darów Bożych. Święty żyjący w konkretnych ramach historycznych pokazuje, że cały otaczający nas świat ze swymi lepszymi i gorszymi odsłonami wcale nie musi być przeszkodą, ale możliwością rozwoju jedynego powołania jakim dysponujemy – zażyłość ze Stwórcą.

 

Więcej o tej przygodzie powie nam sam święty kiedy sięgniemy do jego dzieł. Powodzenia!

 

 


[1] Życiorys Świętego przedstawiam za informacjami ze strony http://www.karmel.pl/hagiografia/yepes/baza.php?id=01

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *