NOBISCUM AD CAELUM…

Włócznia św. Longinusa wystawiona w Bazylice św. Piotra. Wierni oddali cześć relikwii Męki Pańskiej

W Bazylice św. Piotra w Watykanie wierni, pielgrzymi oraz odwiedzający mogli uczestniczyć w wyjątkowym wydarzeniu – publicznym wystawieniu włóczni św. Longinusa, uznawanej za jedną z najważniejszych relikwii związanych z Męką Jezusa Chrystusa. To właśnie nią, według przekazu Ewangelii św. Jana, rzymski żołnierz przebił bok ukrzyżowanego Zbawiciela.

Uroczystej liturgii przewodniczył abp Calogero La Piana. Obchody rozpoczęły się modlitwą przy Ołtarzu Konfesji, po której wierni wyruszyli w procesji pokutnej przez nawę główną świątyni, śpiewając Litanię do Wszystkich Świętych. Celebracja Eucharystii przebiegała w atmosferze ciszy i skupienia, właściwej dla przeżywanego okresu Wielkiego Postu.

Centralnym momentem wydarzenia było ukazanie relikwii w Loggii św. Weroniki. Włócznia, na co dzień przechowywana w Bazylice Watykańskiej, należy do najcenniejszych pamiątek związanych z ostatnimi chwilami życia Chrystusa na krzyżu.

W programie sobotniego statio znalazła się również Msza Święta przy Ołtarzu Katedry oraz adoracja Najświętszego Sakramentu.

Tradycja kościołów stacyjnych sięga pierwszych wieków chrześcijaństwa w Rzymie. W czasie Wielkiego Postu wierni codziennie gromadzili się na wspólnej modlitwie pod przewodnictwem papieża lub jego przedstawiciela, odwiedzając każdego dnia inną świątynię. Ostateczny kształt tej praktyki ustalił papież św. Grzegorz Wielki.

Włoskie media powiedziały

581px × 797px (przeskalowane do 390px × 536px)AUTOR :  Dariusz Kowalczyk SJ

Ktoś zapytał mnie, co tam Włosi mówią o beatyfikacji ks. Jerzego Popiełuszki. Odpowiedziałem – zgodnie z prawdą – że niewiele. Agencje włoskie odnotowały zdawkowo beatyfikację polskiego kapłana, ale nie natknąłem się w mediach na jakiś dłuższy komentarz na ten temat. Ze spraw kościelnych komentowano co innego, a mianowicie wizytę Benedykta XVI na Cyprze (rzeczywiście, było to bardzo ciekawe wydarzenie) oraz zabójstwo biskupa Luigi Padovese, Włocha, który był przewodniczącym katolickiego episkopatu w Turcji (kolejny duchowny katolicki zamordowany w tym muzułmańskim kraju). Z drugiej strony, mam wrażenie, że przeciętny Włoch, kiedy powtórzy mu się trzy razy „Popiełuszko” i podpowie, że chodzi o kapłana zamordowanego w Polsce, to zaczyna kojarzyć i przypomina sobie podstawowe fakty.

Może to i dobrze, że nie pojawił się na temat ks. Popiełuszki żaden dłuższy komentarz we włoskiej prasie, która zasadniczo ma lewicową-antykatolicką proweniencję. Wszak wiadomo, jak powstają takie komentarze. Zadzwoni włoski dziennikarz „lewak” do ideowo mu bliskiego dziennikarza w Polsce i poprosi o kilka „słusznych” refleksji na jakiś temat. Doda jeszcze coś od siebie (najczęściej bez sensu) i da do druku, a potem ktoś w Polsce na podstawie tego rodzaju produkcji orzeka, że „włoska opinia uważa” itd. Dobrze, że jakiś dziennikarz na przykład z dziennika „La Repubblica” nie zechciał napisać dłuższego tekstu o ks. Jerzym, bo mógłby się skontaktować z „Gazetą Wyborczą”, a tam powiedzieliby mu mniej więcej to, co napisał Jan Turnau w kuriozalnym tekście „Czy ksiądz Popiełuszko naprawdę bronił wolności?”

Własnym oczom nie wierzyłem, że można w przeddzień beatyfikacji ks. Jerzego coś takiego napisać. Turnau martwi się, że ks. Popiełuszko mówił wiele o moralności chrześcijańskiej, a nie cenił moralności laickiej. W tym kontekście dziennikarz GW pozwala sobie na dość nikczemne dywagacje: „Ks. Jerzy był bohaterem kościelnym i narodowym, ale nie mogę nie postawić pytania o jego formację umysłową. […] Chodzi mi o umysłowe otwarcie. Czy ten bohater walki z ateistycznym reżimem wzywający do politycznej wolności rozumiał, że Polak to niekoniecznie katolik, także na przykład ateista? […] No cóż! na pewno nie czytał książek zachodnich intelektualistów…”. We Włoszech tego rodzaju „myślinki” jeszcze by podrasowali i wyszłoby, że ks. Jerzy był typowym polskim kato-nacjonalistą. A na koniec ktoś z nabożną czcią wobec „zagranicy” stwierdziłby, że włoskie media powiedziały…
Jednym z wypowiadających się na tematy polskie dziennikarzy we Włoszech jest mówiący po polsku Włodzimierz Goldkorn. Niedawno zwrócono mi uwagę na jego tekst opublikowany w tygodniku „L’Espresso”. „Człowiek, który chce uratować Polskę” – to tytuł artykułu, a chodzi w nim o Bronisława Komorowskiego. A co ów fachowiec pisze o Jarosławie Kaczyńskim? Stwierdza, że Jarosław był złym duchem brata i mózgiem ostrej polityki antyeuropejskiej, wrogiej prawom gejów, żywiącej się resentymentem wobec elit i salonów. Tak! to dobrze, że w „L’Espresso” póki co nie ukazał się jakiś tekst o błogosławionym Księdzu Jerzym. A tak na marginesie, to chcę zaprosić współbraci z Uniwersytetu Gregoriańskiego do obejrzenia filmu „Popiełuszko” w reżyserii Rafała Wieczyńskiego.

ŹRÓDŁO : Idziemy nr 24 / 13.06.2010

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *