Wysłuchał ją Bóg i otworzył jej łono

Autor: s. Anna Maria Pudełko AP

 

www.apostolinki.pl

www.paulus.org.pl



«Strojem jej siła i godność, do dnia przyszłego się śmieje» (Prz 31,25).

 

 

 

Sara, to kobieta uczestnicząca w wielkiej przygodzie powołania i zawierzenia Abrahama. Będąc jego żoną uczestniczy w otrzymanym od Boga błogosławieństwie. Dzieli z nim niepewność i trud wyruszenia w nieznane: «I zabrał Abram z sobą swoją żonę Saraj» (Rdz 12,5). Abraham w swojej podróży za głosem Boga przechodzi przez Egipt. Lęka się jednak, że Egipcjanie zabiją go ze względu na Sarę, która była bardzo piękną kobietą, kiedy dowiedzą się, że jest jego żoną. Proponuje więc swej żonie: «Wiem, że jesteś urodziwą kobietą; skoro cię ujrzą Egipcjanie, powiedzą: to jego żona; i zabiją mnie, a ciebie zostawią przy życiu. Mów więc, że jesteś moją siostrą, aby mi się dobrze wiodło ze względu na ciebie i abym dzięki tobie utrzymał się przy życiu» (Rdz 12, 12-13). Faktycznie, dostojnicy faraona szybko zauważyli Sarę, opowiedzieli o niej swemu władcy i została zabrana ona na dwór faraona. Abraham został sowicie wynagrodzony za swoją „siostrę”: «Abramowi zaś wynagrodzono za nią sowicie. Otrzymał bowiem owce i woły, niewolników i niewolnice oraz oślice i wielbłądy» (Rdz 12,16). W tej nieszczęsnej sytuacji Sara doświadcza, że Bóg, któremu zaufał Abraham troszczy się o nią bardziej niż jej mąż i sam uwalnia ja z ręki faraona, aby nie została pohańbiona. «Pan jednak dotknął faraona i jego otoczenie wielkimi karami za zabranie Saraj, żony Abrama» (Rdz 12,17). Sara powraca do Abrahama. Faraon nie odbiera powierzonych mu wcześniej darów, lecz prosi, aby jak najszybciej opuścili Egipt. W ten sposób wzbogaceni i znów razem ruszają w nieznane, znane Bogu samemu. Pomimo upływu wielu lat podobna sytuacja wydarzyła się w Gerarze, gdzie król Abimelek zabrał piękną Sarę do siebie, myśląc, że jest siostrą Abrahama. Tu także zainterweniował Bóg, który tym razem przemówił do bogobojnego władcy. Cała historia jest opisana w 20 rozdziale Księgi Rodzaju.

Bóg nie tylko wyprowadza Abrahama z jego przeszłości a z nim Sarę, lecz zawiera z nimi przymierze zmieniając ich imiona. Odtąd Abram staje się Abrahamem (ojcem mnóstwa) a Saraj – Sarą (księżniczką). Pomimo obietnicy potomka i zmiany imienia, Abraham nie może doczekać się na wytęsknionego syna, bo Sara jest niepłodna. Sara nie ma już cierpliwości czekać. Próbuje na własną rękę rozwiązać „problem potomka” i daje Abrahamowi swoją niewolnicę Hagar. Cierpliwą, uległą i posłuszną Abrahamowi Sarę odkrywamy teraz jako kobietę, która zostaje upokorzona przez dumę Hagar a jednocześnie odpowiada tym samym i upokarza boleśnie. Spór pomiędzy dwoma kobietami trwał przez wiele lat, aż do opuszczenia przez Hagar i Izmaela rodziny Abrahama. Może dziwić nas fakt, że pomimo doświadczenia Bożej interwencji w Egipcie, tym razem Sara nie potrafi zaufać i zaczekać. To sprawia, że głos Boga w ich historii ucichł na następne 14 lat. Wielka próba wiary.

Po upływie tego czasu do Abrahama przychodzi w gościnę trzech nieznanych pielgrzymów i po raz kolejny Abraham słyszy obietnicę, «O tej porze za rok znów wrócę do ciebie, twoja zaś żona Sara będzie miała wtedy syna» (Rdz 18,10). Sara, która stoi za Abrahamem w namiocie uśmiecha się. Trudno jej uwierzyć w Boży dar, całkowicie bezinteresowny. A z drugiej strony trudno jej się przyznać do tej niewiary i zaprzecza. Bóg wychodzi z czułością naprzeciw kruchości Sary, jej syn bowiem otrzymał imię Izaak, co znaczy „Jahwe się uśmiechnął”. Łaska macierzyństwa całkowicie przemienia życie Sary: «Powód do śmiechu dał mi Bóg. Każdy, kto się o tym dowie, śmiać się będzie z mej przyczyny» (Rdz 21,6).

Sara podczas swojego długiego życia doświadcza, że dla Pana nie ma nic niemożliwego (por. Rdz 18,14)! Boże błogosławieństwo ukrywa się pośród codzienności życia. Co więcej jest obecne pośród naszych słabości i zranień. Bóg wypełnił największą tęsknotę Sary, obdarzył ją łaską macierzyństwa, a ta otworzyła ją na radość i wewnętrzną siłę, której nic i nikt nie mógł jej odebrać.

Sara czuje, że Pan jej ufa! Nawet jeśli popełniła ona błędy, jak było w przypadku Hagar. Pan troszczy się także o „błędy” Sary, pragnie i tę historię otoczyć swoim błogosławieństwem. Ponieważ Sara czuje się kochana przez Boga i niesamowicie obdarowana, dlatego jak „lwica” walczy o prawa Izaaka w rodzinie. Staje po stronie Boga, przypomina Abrahamowi sedno obietnicy, że to ich syn, Izaak jest dziedzicem Bożego błogosławieństwa. Abraham chciał „załagodzić” konflikt pomiędzy dwoma matkami, rozwiązać to „polubownie”, lecz w ten sposób jedynie coraz bardziej by go zaostrzył.

Do Sary błogosławieństwo przychodzi za pośrednictwem Abrahama. Sara i Abraham stają się dla siebie nawzajem źródłami Bożego błogosławieństwa. Tak jest w każdym w małżeństwie, które buduje swoją miłość na wierności Boga!

Kobieta, która odkrywa w sobie zdolność kochania i dawania życia zarówno tę cielesną jak i duchową, otwiera się w głębi samej siebie na zupełnie nową rzeczywistość, która sprawia, że zaczyna promieniować wewnętrzną pogodą ducha i radością. Uśmiech kochającej kobiety, żony i matki czy kobiety konsekrowanej wnosi poczucie bezpieczeństwa, ciepło, pokój. Zmniejsza napięcia, przywraca równowagę, pomaga nabierać odpowiedniego dystansu, aby potem na spokojnie rozwiązywać problematyczne sytuacje.

Sara uczy nas, że macierzyństwo to najwyższa forma miłości na ziemi, najbardziej bezinteresowna. A jednocześnie najgłębszy rys kobiecej tożsamości. Matką staje się kobieta kochana, czyli w pełni żona lub oblubienica Boga. Ta, która czuje się kochana, wie, że jest kochana, może dawać życie i dawać miłość. Być matką, to postawić drugiego w centrum swojego życia, swojej miłości, umiejętnie schodząc na drugie miejsce. To zdolność troszczenia się o potrzeby drugiego, nawet rezygnując z własnych potrzeb. Matka kocha zawsze i każde dziecko. Macierzyństwo nosi w sobie coś z tajemnicy Bożego miłosierdzia, wyobraźni miłosierdzia, która jest często poza wszelka logiką i wyrachowaniem.

Pięknie ukazuje nam tę wyobraźnię miłosierdzia Jezus w swoim dialogu z uczniami, kiedy pytają czyj grzech jest powodem kalectwa niewidomego od urodzenia. Jezus odpowiada, że ani on nie zgrzeszył, ani rodzice jego, ale stało się tak, aby się na nim objawiły wielkie dzieła Boże (por. Ewangelia wg św. Jana 9, 1-41 Ewangelia na IV Niedzielę Wielkiego Postu). Podobnie jak niepłodność Sary, tak ślepota niewidomego nie były karą Boga, lecz drogą ludzkiej kruchości objawiającej Bożą chwałę w człowieku. Podobnie jeśli i my przyjmiemy nasze słabości, Bóg przez nie będzie mógł przelewać zdroje swojego miłosierdzia i łaski. Jeśli będziemy chcieli „kombinować” jedynie po ludzku, to Pan zostawi nam wolną rękę lecz sam usunie się w cień (podobnie jak z Hagar).


Maryjo, Matko Boga, Ty w swoim życiu najpełniej doświadczyłaś, że «dla Boga nie ma nic niemożliwego» (Łk 1,37), kiedy z Ducha Świętego w Twoim łonie począł się Jezus. On stał się Twoim nieskończonym motywem uwielbienia i radości, czasami nawet przez łzy, kiedy szukałaś Go zagubionego w Jerozolimie czy kiedy stałaś pod krzyżem. Naucz nas powierzać Bogu nasze słabości i kruchości, aby mogła objawiać się w nich Jego nieskończona «wyobraźnia miłosierdzia» otwierająca nas na dawanie życia innym!

Foto. Wikipedia.pl

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *