
Autor: s. Lidka Gołębiewicz rscj
Proś Ducha Świętego, aby Twoja modlitwa podobała się Bogu i by otworzył Twoje serce na to, co chce Ci powiedzieć.
Prośba: O łaskę wierności modlitwie i wiarę w to, że będzie ona wysłuchana
Jak bardzo musiała być zdeterminowana kobieta, która przychodziła do sędziego. Miał on opinię człowieka, który z nikim się nie liczy, sam też miał o sobie takie zdanie. I podjął się obrony wdowy nie dlatego, że był przekonany o słuszności jej prośby, ale dlatego, że chciał mieć przysłowiowy „święty spokój”. Mimo tego, jaką cieszył się sławą, kobieta przychodziła do niego wiele razy, nie przejmując się tym, że wielokrotnie ją odrzucił. Jej życie musiało być trudne ze względu na samotność, bo straciła osobę, którą kochała i ze względu na ludzi, których nie obchodził jej los, ale własne dobro. Jakby na przekór wszystkim zewnętrznym okolicznościom kobieta nie poddaje się i konsekwentnie prosi o pomoc.
Możesz popatrzeć na tę sytuację z dwóch punktów widzenia. Może w Twoim życiu jest moment, w których bardzo potrzebujesz pomocy, nie masz żadnego oparcia w ludziach, którzy Cię otaczają. Co robisz w tej sytuacji? Czy poddajesz się rozpaczy, czy jesteś w stanie zawołać, że jesteś bezradny i podejmujesz próbę szukania pomocy?
A może jesteś sędzią, który zna swoją wartość, może niekoniecznie nie liczy się z ludźmi, ale ogranicza z nimi kontakty do minimum, jeśli nie są bliskimi znajomymi, lub nie masz z nimi wspólnych interesów. Może ktoś, kogo niekoniecznie darzysz sympatią, potrzebuje Twojej pomocy, ale wcale nie masz ochoty mu jej udzielić?
Jakie uczucia się w Tobie rodzą.
Jezus nie chwali sędziego. Nazywa go niesprawiedliwym. Dla niego wdowa nic nie znaczy. Mimo to wziął ją w obronę. Dla Boga nie ma ludzi nieważnych i niechcianych. Każdy jest wybrany, jedyny, stworzony z miłości. Kiedy Bóg odpowiada na wołanie, to nie dlatego, że chce mieć „święty spokój”, ale dlatego, że proszą Go ci, których kocha.
Jeżeli dzieje ci się krzywda i wydaje się, że nie ma nikogo, kto by ci chciał udzielić pomocy, to porozmawiaj o tym z Jezusem, i popatrz na momenty w których On czuł się samotny. Proś o łaskę wiary, że Bóg może przemienić Twoje życie.
Jezus nie martwi się tym, że Bóg nie pomoże osobom samotnym i pokrzywdzonym. Martwi się tym, że kiedy przyjdzie na ziemię powtórnie, ludzie nie będą już wierzyć w Boga, który kocha i niesie ukojenie. Że człowiek przestanie się modlić, przestanie prosić, bo zamknie się w swoim bólu przekonany, że może liczyć tylko na siebie.
Czy umiesz jeszcze prosić Boga o to, co jest największym pragnieniem Twojego serca?
Powierz Maryi swoje zaufanie Bogu.
Odmów „Ojcze nasz”






